Dodano: 20 października 2009 r., 10:35:27
Ostatnia aktualizacja: 20 października 2009 r., 10:35:27
5 najdziwniejszych wypadków przy pracy
Phineas Gage, fot. Jack & Beverly Wilgus
Na L-4 idzie się nie tylko z powodu choroby. Czasem zwolnienie lekarskie jest przyznawane w wyniku wypadku. Wypadki przy pracy nie są zaś rzadkością… chyba że chodzi o TAKIE wypadki.
5. Kangur i dwa jelenie
Pewna teksańska firma przewozowa musiała wydawać fortunę na naprawy swoich ciężarówek. Powód: wyskakujące na drogę jelenie - uderzone uszkadzały karoserię samochodów. Kierownik firmy znalazł rozwiązanie problemu: był nim specjalnie zaprojektowany “kangur”, czyli metalowa osłona przedniej części TIR-a. Tego samego dnia, w którym prototyp został przetestowany i zamontowany na wszystkich ciężarówkach przedsiębiorstwa, jeden z kierowców na widok jelenia na drodze gwałtownie skręcił, skosił znak drogowy, przebił się przez pobliski płot i wylądował na pastwisku, oczywiście uszkadzając samochód. Zapytany, dlaczego po prostu nie uderzył jelenia, odpowiedział że nie chciał zniszczyć dopiero co zamontowanego “kangura”.
4. Bezpieczeństwo może zabić
Pewien młody amerykański pracownik budowlany dobrze pamiętał najważniejszą regułę budów: bezpieczeństwo przede wszystkim. Gdy wspiął się na czwarte piętro rusztowania, pierwszą rzeczą jaką zrobił było przywiązanie zabezpieczającej liny do jednego z prętów. Po wykonaniu pracy zabrał się do rozkładania konstrukcji i zrzucania jej kawałków na ziemię. Zapomniał tylko o drobym szczególe - najpierw warto byłoby odwiązać linę. Pociągnięty przez spadający pręt mężczyzna skończył w szpitalu z nogami przebitymi kawałkiem żelaza.
3. Miał oko
Dwudziestolatek pracujący przed kilkoma tygodniami na budowie w Melbourne, w Australii, zajmował się zbijaniem dwóch elementów konstrukcyjnych, gdy krzywo uderzony młotkiem gwóźdź odskoczył od deski i wbił się w jego oko. Jako że Australijczycy są prawdziwymi twardzielami, chłopak bez zastanowienia wyrwał ciało obce, nie czekając na przyjazd karetki. Choć jakimś cudem uniknął poważnych obrażeń gałki ocznej, druga pod względem ważności reguła budów nadal brzmi “Nie wyjmuj gwoździ z oka bez konsultacji z lekarzem”.
2. Łebski facet
W roku 1847 dwudziestopięcioletni amerykański kierownik budowlany Phineas Gage przygotowywał ładunek wybuchowy, który miał utorować drogę powstającej linii kolejowej. Dynamit wybuchł jednak zbyt wcześnie, a fala uderzeniowa rzuciła stalowym prętem długości jednego metra prosto w twarz Gage’a. Kawałek stali przebił jego głowę pod lewą kością policzkową, miażdżąc część mózgu. Phineas poczuł się naprawdę wstrząśnięty, lecz zaczekał na lekarzy, którzy zajęli się jego ranami, a wkrótce wrócił do pracy. Żył jeszcze jedenaście lat.
1. Twardogłowy
Spadochroniarz Bob Hail swój najbardziej pamiętny skok wykonał w roku 1972. Wówczas bowiem nie otworzył się ani jego główny spadochron, ani zapasowy. Bob z ogromnym impetem uderzył w ziemię, po czym wstał, otrzepał się i prawdopodobnie poszedł złożyć reklamację u producenta spadochronów. Poza złamaniem nosa i utratą kilku zębów nie odniósł poważniejszych obrażeń. Nikt nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego przeżył.
Wyróżnienie: Ciekawski
Specjalna wzmianka należy się mieszkańcowi Pennsylvanii, którego wypadek z 2001 r. wprawdzie nie miał związku z pracą, ale za to przysporzył wiele pracy lekarzom. Mężczyzna bowiem… celowo postrzelił się w ramię z rewolweru. Kiedy zapytano go, dlaczego to zrobił, odpowiedział, że był ciekawy, czy będzie bolało tak samo jak za pierwszym razem. Och, czy zapomnieliśmy wspomnieć? Kilka miesięcy wcześniej zrobił to samo - również z ciekawości.