Kategoria: Społeczeństwo
Rodzaj: Felieton
Dodano: 06 kwietnia 2010 r., 15:22:58
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 06 kwietnia 2010 r., 15:22:58
Przy herbacie: A mógł być rekord
fot. mateuszzaczkiewicz.pl
Herbata i sposób jej parzenia to w niektórych zakątkach świata wręcz obrzęd sakralny. Łyk tej prawdziwej pozostaje w pamięci na długo. Jaśminowa, zielona, z dzikiej róży i ta zwykła, czarna - uwielbiam każdą. Nie wyobrażam sobie świata bez herbaty i herbaty bez świata. Przy herbacie pisze mi się najlepiej.
Gdybym miał możliwość pobicia jakiegoś rekordu – pobiłbym go. Gdybym miał ku temu sposobność, świat stworzyłby mi odpowiednie możliwości, spełniałbym wszystkie warunki i wymagania, aby zapisać się na kartach historii. Gdybym chciał, to bym tak zrobił i żadna siła nie przeszkodziłaby mi w tym, aby wyznaczony cel osiągnąć.
Jedna z trzech moich ulubionych drużyn koszykarskich występujących w zawodowej lidze NBA miała okazję dokonać czegoś, co pozwoliłoby jej przejść do historii klubu, dyscypliny sportu, jaką jest basket, amerykańskich rozgrywek i w ogóle, bez zbędnego przesadzania, dziejów świata. Od chwały sportowców dzieliły ponad dwa tygodnie. Tylko dwa tygodnie! Wystarczyło grać swoje, to, co robiło się przez cały czas od października ubiegłego roku. Należało kroczyć po swoje medialne pięć minut, które mogło mieć miejsce już w kwietniu 2010 roku. Telewizje z całego świata mówiłyby o wyczynie Trentona Hassella, Brooka Lopeza, Devina Harrisa, Tony’ego Battie i ich kolegów. Zdjęcia bohaterów pojawiły się w dodatkach sportowych dzienników po obu stronach Wielkiej Wody, nie mówiąc już o portalach internetowych - nawet tych nie związanych z koszykówką. Sława, sława i jeszcze raz sława.
Ale nic z tego nie będzie. Wizja nieśmiertelności w umysłach fanów koszykówka na całym świecie prysła niczym mydlana bańka w poniedziałek 30 marca. New Jersey Nets wygrali tego dnia mecz z silną ekipą z San Antonio. Była to ich dziesiąta wygrana w bieżącym sezonie. Z punktu widzenia kibiców - dopiero dziesiąta, z punktu widzenia tych, którzy chcieli, aby rekord został przynajmniej wyrównany – aż dziesiąta. "Sieci" tym samym nie stały się najgorszą drużyną w historii ligi NBA. To zaszczytne miano wciąż nosić będą koszykarze Philadelphia 76ers, którzy w sezonie 1972/73 odnieśli jedynie dziewięć zwycięstw.
Wielka szkoda, że New Jersey Nets nie pokusili się jednak o pobicie, albo chociaż wyrównanie, rekordu sprzed prawie czterech dekad. Za naście lat, patrząc na koszulkę z numerem pięć (którą wciąż wkładam z dumą, wychodząc porzucać przed blok), wspominałbym pamiętny sezon 2009/10, tę radość z pokonania drużyn teoretycznie nie do pokonania i tę jakże ekscytującą serię dwóch wygranych odniesionych pomiędzy 22 a 24 marca 2010 roku. Koszykarzy, którzy tworzyli ówczesną drużynę z Filadelfii, którzy wyśrubowali wynik porażek, wspominamy do dzisiaj. Ich wyczyn przetrwa, a o tym, że NJ Nets Anno Domini 2010 grali słabo i wygrali jedynie kilkanaście z 82 rozegranych spotkań za kilka lat nie pamiętał będzie już nikt.
Komentarz autora:
Dzisiaj "PH" dość wcześnie. Powód jest prosty - o zwykłej prze nie będę miał po prostu czasu. Pozdrawiam :)
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(09 kwietnia 2010 r., 19:23:03)
torqu: "Niestety biografie sportowców nie pozostawiają złudzeń - dopamina i serotonina, albo śmierć :)" - padam plackiem !:) Dobre hasło !:)
(09 kwietnia 2010 r., 17:56:53)
qlqu: sorry za bezpośredniość, ale wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, ze to po prostu, czysta, zwierzęca frajda móc przełamywać swoje ciało i umysł. Sport wyczynowy to uzależnienie, narkotyk, a jak to mówi mój znajomy, jak jesteś od czegoś uzależniony to łatwo jest pływać w innych nałogach. Niestety biografie sportowców nie pozostawiają złudzeń - dopamina i serotonina, albo śmierć :)
(09 kwietnia 2010 r., 17:11:49)
Qlqu, ale zobacz na to z tej strony. Oni są już bdb od małego. Są dobrzy w szkole średniej - trafiają na lepsza uczelnię. Grając w lepszej uczelni, mają możliwość zdobycia tytułu ligi akademickiej, a tym samym "wpaść w oko" włodarzom z NBA. Wierzysz w to, że biorą od, powiedzmy, dziecka, mając te 13-15 lat? Są dobrzy skoro grają w NBA. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Wchodząc w środowisko, w którym istnieje przyzwolenie na doping, biorą. Jasna sprawa.
(09 kwietnia 2010 r., 14:54:54)
torqu: Przekonałeś mnie do Twojego punktu ciężkości tego problemu.
(09 kwietnia 2010 r., 14:09:22)
qlqu Zresztą Ci co koksują z reguły trenują ciężej i intensywniej"-trenują, bo wtedy mogą. Mylisz się to nie jest kwestia tego, ze mogą, przecież koksują się amatorzy, którzy nie walczą o pieniądze i zaszczyty. Sport to wojna z samym sobą, która daje Ci naturalny haj . Dobry rower, albo sparing jest równie przyjemny jak dobre rż.., wiec dlaczego nie może być jeszcze przyjemniejsze?W tym tkwi problem, to że zjem kreatynę i wiadro aminokwasów nie powstrzyma mnie by dorzucić do tego Oksandrolon.Neurotykom jest zawsze mało, bo zawsze może być lepiej, szybciej, mocniej. Sport zawodowy to wyścig dwóch lekarzy,tego co podaje i tego co łapie. Znam się na tym trochę.
Mam na swoim koncie jednorazow epizod z dopingiem, musiałem spróbować i powiem wprost, że to zajebiste, dlatego do tego nie wróciłem. Po za tym korzystałem z porad kolegi lekarza, a co najważniejsze miałem już wtedy 26 lat. Z doświadczenia osobistego i przypadłości multiplikowania sobie przyjemności, wiem, że to droga na cmentarz
(09 kwietnia 2010 r., 13:13:33)
torqu: fair play z dopingiem byloby dopiero wtedy, gdyby wszystkie niedozwoleństwa dla wszystkich stałyby się dozwolone...ale z pewnych uzasadnionych powodów tak nie jest. Zdecydowanie prościej by było, jeśli "sportowcy" ściśle stosowaliby się do listy zakazanych specyfików. "Zresztą Ci co koksują z reguły trenują ciężej i intensywniej." - trenują, bo wtedy mogą. Takie substancje powodują szybszą regenerację mięśni, powodują ich większą wytrzymałość...Droga na skróty nie powinna być aprobowana. Choć z drugiej strony nasunęło mi się słynne hasło koksowników: "Plecy same się nie zrobią..." :):):)
dep: wszyscy się wspomagają - o.k., ale nie wszyscy czynią to niedozwolonymi środkami. Odchodzenie w sporcie od naturalnego dopingu to wg mnie droga donikąd. Zgadzam się z tym talenciarstwem. Ale dla mnie utalentowany sportowiec idący na skróty - wspomagając się anabolami zasługuje na politowanie...I co myśleć o takim Agassim, Floydzie Landisie? Pozostaje się tylko do tego zdystansować...
(09 kwietnia 2010 r., 12:20:19)
sprawa z dopingiem jest taka, że wszelkie akcje antydopingowe to lekka lipa. Wszyscy się wspomagają, jedynie Ci najlepsi wiedzą jak zrobić to w taki sposób, żeby nie zostać wykrytym. Torq ma rację. Dawno powinni zalegalizować doping, nie było by tej całej bezsensownej otoczki walki z dopingiem. Wszyscy mieliby równe szanse :). Pamiętać jednak trzeba, że doping to składowa, a najważniejszy jest talent. Co z tego, że no Polacy biorą, jak talentu nie mają :). Nie wydaje mi się, że po zaaplikowaniu dopingu polskim piłkarzom mielibyśmy jakiś wymierny efekt w postaci mistrzostwa.
(09 kwietnia 2010 r., 11:17:50)
Axun: piłka od kosza wpadła mi do herbaty, więc nie za bardzo wiedziałem, jak się za nią zabrać :)
qlqu: z dopingiem jest fair play, bo skoro wszyscy biorą, a ktoś wygrywa, to znaczy ni mniej ni więcej, że po za koksem ma to "coś", co czyni go wybitnym :)) Zresztą Ci co koksują z reguły trenują ciężej i intensywniej.
(09 kwietnia 2010 r., 10:47:15)
"Z tym stosowanie dopingu się oczywiście zgadzam, co i tak nie zmienia faktu, że jak kadra USA przyjeżdża dna MŚ lub igrzyska, to jest czysta (...)" - Może faktycznie tak jest teraz, ale na pewno bywało inaczej w przeszłości. W przywołanej przeze mnie wcześniej Barcelonie, na IO z 92' nie wiadomo czy "Jezus w nike'ach" (zapożyczone określenie z artykułu Pablo) i spóła byli czyści. "Dream Team" przyjechał grać pod warunkiem, że nie będą względem nich przeprowadzane badania antydopingowe. Podkreślę, że "dyspensa dopingowa" obowiązywała tylko względem nich. I jak to się ma do "astmatyczek" w biegach narciarskich, o "duchu sportowej/czystej rywalizacji" nie wspominając?:)"(to jest m.in. powód tego, że trener ogłasza skład na rok wcześniej he he he) i jej zawodnicy i tak przewyższają umiejętnościami inne reprezentacje." - czyli szprycujemy się 3 lata a w sezonie olimpijskim odpuszczamy i wtedy "i tak jesteśmy lepsi" od innych, którzy jadą bez koksu ?! I to jest o.k.? Mi się to nie podoba.
(08 kwietnia 2010 r., 17:39:22)
Z tym stosowanie dopingu się oczywiście zgadzam, co i tak nie zmienia faktu, że jak kadra USA przyjeżdża dna MŚ lub igrzyska, to jest czysta (to jest m.in. powód tego, że trener ogłasza skład na rok wcześniej he he he) i jej zawodnicy i tak przewyższają umiejętnościami inne reprezentacje.
Dobór słów "zawodowa", "najlepsza na świecie" i fakt bicia rekordu porażek miał być w zamyśle zestawieniem ironicznym. Ale będąc graczem NJN, serio chciałbym pobić taki rekord. Pisali bo o mnie przynajmniej przez najbliższe 20 lat. ;)
"Gdybym miał możliwość pobicia jakiegoś rekordu – pobiłbym go. (...) Gdybym chciał, to bym tak zrobił (...)" - i wszystko jasne. Nie chce mi się. ;)
(08 kwietnia 2010 r., 12:26:01)
"Gdybym miał możliwość pobicia jakiegoś rekordu – pobiłbym go." - a nie masz takiej możliwości ?! Otwórz Księgę Rekordów Guinnessa - na pewno coś dla siebie znajdziesz:) Do dzieła! A wracając do tematu, hipotetycznie: czy sportowcowi - zawodowcowi faktycznie mogłoby zależeć akurat na notorycznym śrubowaniu rekordu porażek? Ciężko jest mi to sobie wyobrazić, zwłaszcza w ZAWODOWEJ (bardzo ważne słowo w kontekście Twoich wywodów, o którym chyba zapomniałeś...) - najlepszej na świecie (po części przez możliwość stosowania dopingu przez zawodników, zakazanego w Europie - vide IO w Barcelonie...) koszykarskiej lidze...Plus za sprawne pióro i opisanie katorgi Netsów w przystępnej formie:) Pozdrawiam!
1 - 11 z 11 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
21 kwietnia 2009 r.
28 kwietnia 2012 r.
6743
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska