Dodano: 06 marca 2011 r., 21:19:40
Ostatnia aktualizacja: 07 marca 2011 r., 01:59:28
Bądź dobrym człowiekiem... czyli jakim?
Jak być dobrym człowiekiem? Czy ktoś zna na to przepis? Jeśli ktoś zna przepis na bycie dobrym to dlaczego ten właśnie przepis jest właściwy by uznać go za uniwersalny, a nie jakiś inny? Kto zweryfikuje jego słuszność? Czy istnieje jakiś uniwersalny system oceniania? Czy to system na bazie religii czy po prostu na bazie rozumu?
Bądź dobrym człowiekiem, bądź miłosierny. Dawaj na tacę i rozliczaj się z podatku z przekazaniem 1 % na fundację ale tylko katolicką lub powiązaną, spowiadaj się regularnie. Nie używaj antykoncepcji no chyba że w ostateczności ale dobrze uzasadnionej (przed Bogiem, księdzem czy sobą? A może przed tym komu skopiesz życie swoimi zasadami ze średniowiecza?). Nie zdradzaj, nie kradnij, nie zabijaj...embrionów, nie popieraj in vitro. Nie kupuj w McDonaldzie, lepiej jedz w polskiej restauracji a najlepiej zagoń żonę do garów, w końcu ona nie musi pracować, powinna być upojona pracą w domu i miłością do dzieci a nie do siebie bo winna się Tobie poświęcić by być dobrym człowiekiem prawda? Miej dużo dzieci i wychowuj je w swojej religii, nienawidź homoseksualistów i w tejże nienawiści wychowuj potomstwo (w końcu to też element miłosierdzia i miłości do bliźniego swego). Wyśmiewaj feministki, w końcu walczą o coś co jest sprzeczne z Biblią. Pamiętaj Polaku, bądź dobrym katolikiem, dużo dumaj o biedzie na tym świecie, najlepiej dumaj w swoim mieszkaniu przez swoją nową plazmą i absolutnie krytykuj tych co mają więcej niż Ty i nie dzielą się z "biednymi" np z Tobą. Każdego biznesmena nazywaj złodziejem i współczuj dzieciom w Afryce ale jeśli którekolwiek z nich przyjedzie do Polski pytaj od razu dlaczego zabiera nam pracę, skrytykuj zatem rząd i poprzyj opozycję ale tą właściwą, podyktowaną z ambony. Zastanawiaj się na tym dlaczego tylu ludzi na świecie cierpi i zganiaj to na lewicę albo homoseksualistów, przecież odwracają na siłę naszą uwagę od prawdziwej biedy w krajach III świata i wspomagają masońskie korporacje, ostatnio modna jest tego rodzaju krytyka. Współczuj alkoholikom i narkomanom, później nazwij ich patologią dystansując się do ich problemu, koniecznie zaznacz że dali się opętać demonowi współczesności. Zastanów się skąd się bierze tyle samobójców a później idź z jakąś grupą zwyzywać jakiegoś małolata albo geja, a nóż się zabije i nie będzie dewianta. Bolej nad ludźmi słabej wiary, chorymi na depresję, w końcu wmawianie im że są słabi i gorsi na pewno wyciągnie ich z depresji. Nawracaj to znaczy narzucaj swoje poglądy, inne są absolutnie złe i prowadza do zatracenia, homoseksualizmu i aborcji, przecież Twoja racja jest "najtwojsza" czyli najważniejsza. Szanuj innych ludzi ale oczywiście według wyznaczonego schematu czyli "kto wierzący i prawicowy ten dobry a reszta jest zła", ich nie szanuj ich pouczaj bo przecież to Ty masz monopol na rację prawda? Chcesz być dobry i mieć czyste sumienie? Zajmij się prawdziwą biedą, nie siedź tutaj i nie wymądrzaj się przed monitorem tylko pojedź do Afryki pomagać głodnym dzieciom własną pracą i własnymi rękami. Postaraj się zrozumieć inną miłość, postaraj się zrozumieć depresję będącą słabością silnego człowieka, który się po prostu poddał, wszak to Twój bliźni. Oddaj wszystko co masz ubogim i potrzebującym a nie zazdrość temu kto ma więcej. Daj innym przykład sobą a nie ganiaj za to jaki jest Twój sąsiad i za to że ma nowy samochód, już drugi nowym w tym roku. Homoseksualisty nie nazywaj chorym dewiantem i bezbożnikiem, tylko porozmawiaj z nim i pamiętaj słowa pewnego cieśli
„Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!”
Podaruj siebie a nie lawinę krytyki i pustych słów, które przekonują do zmiany na poziomie amerykańskiego kaznodziei -przekręta, który innym palcem grozi a sam idzie do celu lekceważąc tysiące i tysiącom depcząc po barkach. Przekładaj cudze dobro nad swoje ale rób to tak by dać innym świadectwo a nie nadmuchiwać się i sztucznie prezentować skromność i miłosierdzie, których w słowach nie da się dotknąć i poczuć za to czuć z nich swąd zazdrości i egocentryzmu. Mierzi Cię sąsiad milioner i gej? Idź do psychiatry albo próbuj osiągnąć to co on a jeśli sposób w jaki to osiągasz jest dla Ciebie odrażający, osiągnij jeszcze więcej w swój własny sposób i pomyśl dobrze czy sączenie jadu na swojego sąsiada, faktycznie jest tym sposobem. Czy to co piszę jest dla Ciebie irytującym narzucaniem sposobu postępowania? Mnie też irytuje Twoja nachalność. Nasza natura to wolna wola, każdy robi to co chce, nikomu kto chce krzywda się nie dzieje i póki Tobie nie dzieje się krzywda jaką można wyrazić w zdrowiu, uszczerbku na godności w skali makro (publicznej) ograniczeniu, nadanej Ci prawem wolności i w pieniądzach, zajmij się swoim życiem a nie cudza wolnością, którą chcesz ograniczyć bo widzisz i chcesz grzmieć jak Twój Bóg. Tak, ja mogę robić co chcę, ten obok też a Tobie nic do tego, jeśli nie czynię Ci zła realnego. Czyż świat nie byłby piękniejszy gdyby ta prosta zasada, była częściej szanowana?