Dodano: 14 września 2011 r., 10:57:21
Ostatnia aktualizacja: 14 września 2011 r., 10:57:21
Bieganie charytatywne
Na pierwszy rzut oka wyrażenie „bieganie charytatywne” jest dosyć przypadkowym zlepkiem dwóch słów. Po głębszym zastanowieniu możemy jednak zobaczyć, że nie ma tutaj miejsca na przypadkowość. Bieganie i charytatywność to wzajemnie napędzające się zjawiska, które przynoszą korzyści każdej ze stron.
Maratony pomagania
Tak naprawdę nie wiadomo, jak to wszystko się zaczęło. Kto i gdzie pobiegł jako pierwszy z zamiarem zebrania przy okazji pieniędzy na cel dobroczynny. Wiadomo jednak, że w samej Wielkiej Brytanii tysiące ludzi co rok podejmują wyzwanie polegające na zebraniu pieniędzy na rzecz organizacji charytatywnej w zamian za uzyskanie numeru startowego w Maratonie Londyńskim. Ile zebrano w ubiegłym roku? Bagatela, ponad 47 mln funtów. Kiedy policzymy wszystkie zebrane środki od roku 1981, otrzymamy zawrotną sumę ok. 500 mln funtów. Aż ¾ uczestników London Marathon zbiera równocześnie pieniądze na rzecz wybranych przez siebie organizacji.
Gdzie leżą przyczyny takiej skuteczności? Przede wszystkim w systemie – liczba miejsc w maratonie jest ograniczona, a chętnych jest bardzo wielu. Nie wszyscy mogą zakwalifikować się na podstawie osiągniętych wyników, a loteria pozwala na przekazanie numeru startowego tylko pewnej grupie szczęściarzy. Jest jednak grupa numerów, którą można zdobyć bez biegów kwalifikacyjnych i liczenia na ślepy los – są to miejsca podarowane przez organizatorów biegu organizacjom charytatywnym. Te z kolei kilka miesięcy przed rozpoczęciem maratonu zachęcają biegaczy do rozpoczęcia zbiórki na ich rzecz – w zamian za zebranie określonej sumy przekazywany jest numer startowy (a często również pakiet extra – koszulka, gadżety, etc.). W przypadku niektórych organizacji możliwe jest stałe wsparcie trenera podczas przygotowań, a nawet zwrot kosztów podróży na imprezę. Firma Virgin, oficjalny sponsor maratonu, zachęca maratończyków do korzystania ze specjalnego serwisu Virgin Money Giving, który umożliwia zakładanie własnych mini-stron charytatywnych, w których okazją do zbierania pieniędzy może być np. właśnie udział w Maratonie Londyńskim (w Polsce analogicznym serwisem jest DoMore.pl, który umożliwia zakładanie stron okazji charytatywnych, np. przy okazji udziału w biegu).
W Maratonie Nowojorskim obowiązują podobne do londyńskich rozwiązania charytatywne - gwarantowany numer startowy można zdobyć dzięki przeprowadzeniu zbiórki na rzecz wybranej organizacji charytatywnej. System również jest efektywny – podczas ostatniego maratonu ponad 6500 biegaczy, reprezentujących 185 organizacji charytatywnych zebrało ponad 24 milionów dolarów. Od początku wdrożenia programu (w 1995 roku), zebrano w ten sposób ponad 100 mln dolarów (uwzględniając w tej sumie kwoty zebrane podczas półmaratonu).
Za granicą zbiórki prowadzone są już od kilkudziesięciu lat, ale i w Polsce biegi maratońskie przynoszą charytatywne korzyści. Maraton Warszawski po raz pierwszy związał się z działaniami dobroczynnymi w 2004 roku, kiedy to zbierano pieniądze na leczenie wybitnej biegaczki Barbary Szlachetki, zmagającej się z chorobą nowotworową. W ten sposób narodziła się tradycja działań charytatywnych, która zaowocowała m.in. wsparciem Fundacji Krewniacy i realizacją marzeń trzech nieuleczalnie chorych chłopców (podopiecznych Fundacji Dziecięca Fantazja).
Polak potrafi
Bywają jednak okazje bliskie sercu biegacza, a wraz z nimi wyzwania pokonywane samodzielnie, w pewnym sensie trudniejsze od tych zbiorowych, ale przynoszące w zamian ogrom personalnej satysfakcji. Czasami słyszymy o nich w mediach, być może poruszeni historią i wyczynem biegacza mamy ochotę wesprzeć finansowo akcję. Coraz częściej będziemy mogli to zrobić - rośnie liczba inicjatyw podejmowanych przez polskich biegaczy.
W ubiegłym roku miała miejsce akcja Dariusza Szwasta, który pobiegł z północy Polski na południe dla swojego synka Kacpra, który urodził się bez rączki. Wytrwałemu tacie udało się pokonać dystans 750 km i zebrać przy okazji ponad 80 tys. zł - suma ta wystarczy na kilkuletnią rehabilitację i zakup specjalistycznych protez. Wokół tej akcji zebrała się minispołeczność biegaczy – wśród nich propagujące bieganie gwiazdy – m.in. Beata Sadowska, prof. Leszek Balcerowicz, Tomasz Lis. Sam Dariusz ma nadzieję, że bieg dla Kacperka pomoże zmienić społeczną świadomość: - Trzeba wyjść z domu, to naprawdę nie wymaga wiele wysiłku, można założyć buty i po prostu przebiec się razem z grupą osób. Nie trzeba w to inwestować ogromnych środków, wystarczy trochę zaangażowania, a znajdą się ludzie, którzy ofiarują symboliczną złotówkę – jeśli będzie ich wielu, uda się zbudować bezpieczeństwo finansowe potrzebujących dzieci. Mam nadzieję, że inne osoby będą robić swoje akcje - popatrzą na nasze działania z optymizmem i radością, że będziemy dla nich inspiracją – mówi.
Nowoczesna charytatywność
Charytatywne bieganie to klasyczny przykład sytuacji „win-win”, bo każdy tutaj wygrywa. Biegacz na linii mety odczuwa nie tylko euforię z finiszu, ale również satysfakcję z pomagania innym. Co więcej, działania dobroczynne, szczególnie te połączone z pewnym osobistym wysiłkiem, są powodem do dumy, a często stają się inspiracją i zachętą dla znajomych – okazuje się bowiem, że można pomagać także przy okazji realizowania swoich pasji.
Organizacje i osoby, na rzecz których zbierane są pieniądze, oprócz czysto materialnych środków, otrzymują uśmiech, energię i emocje, a to bywa niestety towar deficytowy w przypadku potrzebujących. To jeden z aspektów, które czynią biegi charytatywne odpowiednim narzędziem do realizacji nowoczesnej charytatywności. Idea ta jest zupełnie odmienną wizją działań dobroczynnych niż te najczęściej prezentowane w mediach. W Polsce propaguje ją wspomniany już portal charytatywny DoMore.pl, na którego stronie możemy przeczytać: „Za pośrednictwem DoMore.pl chcemy kreować i promować nowoczesną charytatywność. Pragniemy zmienić obraz dobroczynności w Polsce, która kojarzy się dzisiaj przede wszystkim z litością, poświęceniem i wyrzutami sumienia. Dążymy do tego, by dobroczynność działa się niejako „przy okazji” - rzeczy ważnych albo nieistotnych, śmiesznych i zupełnie zwariowanych. Niech radość i zabawa ma działanie dobroczynne dla wszystkich!”.
Nowoczesna charytatywność opiera się na sile tkwiącej w jednostkach – na kreatywności, jaka drzemie tak naprawdę w każdym z nas. Przewaga biegaczy nad innymi w tej materii polega na oszczędzeniu im dylematu w chwili wybierania okazji do pomagania. Skoro ma się w życiu pasję, najlepiej to właśnie na niej oprzeć swoje działania dobroczynne i połączyć przysłowiowe „przyjemne z pożytecznym”.
Nawet jeśli sami nie biegamy charytatywnie, możemy wesprzeć innych – warto poszukać biegaczy, którzy chcą zrobić coś dobrego dla innych i pomóc im w promocji wydarzenia w sieci, począwszy od umieszczenia linku w swoim opisie, przez rozesłanie go do znajomych, a na umieszczenie artykułu w serwisie dziennikarstwa obywatelskiego skończywszy.
Zjawisko biegania charytatywnego wkracza coraz mocniej do Polski, warto przyłączyć się do tej nowej fali biegaczy, którzy chcą pozytywnie zmieniać świat. Nie trzeba od razu biec w maratonie, czy narzucać sobie ogromnych wymagań - można urządzić lokalny wyścig dla sąsiadów z tej samej ulicy, można obiec krakowski rynek w przebraniu Teletubisia. Bo przecież możliwość samodzielnego decydowania to jedna z rzeczy, za które kochamy ten sport.