Dodano: 16 kwietnia 2011 r., 13:11:20
Ostatnia aktualizacja: 16 kwietnia 2011 r., 15:06:17
Błogosławiona Lilith
"Systemy objawione, nie są w stanie przezwyciężyć swojego partykularyzmu dlatego Trzecie Tysiąclecie będzie z Buddyzmem, lub wcale go nie będzie" Albert Einstein.
Kim była Lilith?
Lilith była pierwszą żoną Adama, biblijnego Adama. Piękna, silna, niezależna, niepokorna, zupełnie inna, niż pierwsza oficjalna żona Adama – Ewa. Tajemnicza Lilith jest żywiołowa i pełna mocy, nie chciała być usłużnym, potulnym dodatkiem do mężczyzny. Legenda głosi, że nie zgadzała się ona z dominacją męża, szczególnie zaś z dominacją seksualną. Na własne życzenie opuściła raj i swojego męża. Wypowiedziała imię Boga (będące Tabu) i na skrzydłach odleciała w stronę morza Czerwonego, by tam rodzić dzieci szatana – Liliny zwane w islamie Dżinami. Zdradzony Adam cierpiał w wyniku urażonej dumy. Bólu nie uśmierzyła nawet uległa Ewa, którą Bóg dał Adamowi w zamian. Błagał on więc Pana by sprowadził Lilith ponownie do raju. Jednak Lilith nigdy do raju już nie wróciła. Była na to zbyt dumna. Wzgardziła Bogiem, Adamem i mdłym życiem tej, która winna być uległa. Została w niespełnionych snach i marzeniach Adama a jej skrzydlaty duch nadal unosi się nad ziemią, spędzając sen z powiek niejednemu mężczyźnie.
Legendę ową przytaczam nie dlatego bynajmniej, by analizować pozycję kobiety w społeczeństwie, lecz po to, by po raz kolejny potwierdzić słowa Freuda: kultura to źródło cierpień.
Patrząc na współczesne kobiety nie trudno zauważyć, że dzielą się one albo na wyzwolone Lilith, albo na uległe Ewy. Sytuacja zarówno pierwszych jak i drugich jest i tak patowa, gdyż obie w jakimś sensie przegrały, z tą różnicą, że Lilith w przeciwieństwie do Ewy, zyskała wolność i nie chodzi mi tu o uwolnienie się od Adama. Chodzi mi o uwolnienie się od Boga. Lilith wypowiedziała imię Boga a z jej ramion wyrosły skrzydła, na których odleciała w stronę morza Czerwonego. Nie została wygnana z raju, nie została też ukarana. Ona sama chciała ów raj opuścić. Dlaczego inny los spotkał Adama i jego Ewę? Ci zostali wygnani i pogrążyli się w cierpieniu.
Czyżby Lilith odkryła tajemnicę Boga? Niczym Brzydkie Kaczątko wznosi się w powietrze a odkrywszy kim naprawdę jest, nigdy już do kurnika nie wraca. Co usłyszała Lilith od Boga? Czyżby odpowiedzią była cisza? To jednak, co stało się po wypowiedzeniu imienia Boga było nieodwracalne. Prawda, jaką poznała Lilith, dała jej wolność. Powrót do Adama był już niemożliwy być może nie przez dumę jaką w sobie posiadała Lilith, lecz zupełnie z innego powodu. Owa niepokorna dama nie mogła już wrócić w świat mitów, Adam natomiast od mitów uwolnić się nie mógł. Miał wprawdzie szansę lecz jego strach wobec Boga był zbyt wielki.
Lilith stanęła z tym strachem oko w oko i zrozumiała, że strachu nie ma, że istnieje on jedynie w jej głowie. Być może to właśnie ona, jako czysta energia żeńska, unosi się nad Medjugorie? Unosi się, lecz do świątyń nie wchodzi? Czemu? Czyżby była poza wszelką religią?
Pokolenie Lilith
Jak na ironię w okolicach morza Czerwonego, jak też wszędzie tam gdzie życiem rządzi Islam, kobiety mają krótko mówiąc, nie za ciekawie. Poddawane są klitoridektomi, uciskane i poniżane przez obowiązujące prawo szariatu, wydają się być w sytuacji zgoła patowej. A jednak, nie po raz pierwszy zresztą, wyrażę swą opinię skłaniającą się ku twierdzeniu, że sporo ze swojego losu kobiety zawdzięczają same sobie. To one przenoszą i kultywują tą bezlitosną kulturę i jej zwyczaje. W jednym z artykułów na temat sudańskich zwyczajów obrzezania kobiet, czytamy:
„Matki nie sprzeciwiają się obrzezaniu córek, ponieważ wychowały się w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Przez to poziom ignorancji wśród sudańskich kobiet w tej materii jest niepokojąco wysoki”.
Nie za bardzo też mają szansę na odskoczenie od dominującej je kultury, gdyż stanowi ona swoiste błędne koło. Jak wiadomo kobieta w kulturze islamskiej dosyć wcześnie staje się żoną lub też jedną z żon, czasami jest przypisana danemu mężczyźnie jeszcze będąc dzieckiem. Prawo szariatu mówi, że mężczyzna stoi wyżej od kobiety, gdyż to on wnosi majątek (posag) jest więc niejako panem swojej kobiety. Królestwem kobiety natomiast jest dom, w którym mieszka. Tu jednak sprawa się komplikuje, gdyż władzę nadrzędną sprawuje najstarsza kobieta będąca w domu i jest to z reguły teściowa. Nie koniecznie jest ona przychylna młodej synowej, dlatego owa młoda synowa nie myśli o jakimkolwiek wyzwoleniu się spod jej władzy lecz myśli o jak najszybszym spłodzeniu potomków rodzaju męskiego. Wie bowiem, że przy którymś z nich będzie mogła kiedyś pozostać i „odbije” sobie wszystko, dzierżąc upragnioną władzę. Niestety takie są realia. Kobiety Islamu rzadko kiedy „wyskakują” z systemu. Spłodzenie syna to azyl na „lepsze jutro” i takie właśnie, a nie inne „lepsze jutro” muzułmanki wybierają.
Córy Islamu przyniosą oświecenie
Oczywiście jest to hipoteza, na realizację której przyjdzie nam trochę poczekać, tym niemniej prawdopodobieństwo takiego zwrotu w historii wydaje mi się być spore. Po ataku islamskich ekstremistów na siedzibę ONZ w Afganistanie, jeden z felietonistów pisze:
„Z ekstremistami dialog nie jest możliwy. Trzeba – w walce o rząd dusz w krajach muzułmańskich – szukać innych rozwiązań. Niczego na muzułmanach nie wymusimy. Zachód nie wpoi im niczego siłą. Trzeba rozwijać kraje islamskie, trzeba oddziaływać na nie zachodnią „soft power”, nie tyle nawet kulturową, co ustrojową i światopoglądową, trzeba sprawiać, że demokratyczne i humanistyczne wartości będą dla muzułmanów na tyle atrakcyjne, że przyjmą je za swoje własne. (…)Trzeba sprawić, by islam, kultura o bogatej tradycji, która przeniosła przez czasy chrześcijańskiego średniowiecza dorobek starożytności, nadal był źródłem kultury i – komu wola – mistycznych uniesień. Ale nie prostackiego światopoglądu, działającego na zasadzie „ktokolwiek nie z nami, ten przeciwko nam” (…) Musimy wymagać od muzułmanów bardziej wyrafinowanego myślenia. Ale tego samego musimy wymagać od chrześcijaństwa”.
Czy to aby jest możliwe? Czy muzułmanie lekką ręką zreformują swoją kulturę na tyle, żeby zasymilować się z Europą. Myślę, że to nie możliwe. Potwierdzają to również hasła wykrzykiwane przez tunezyjskich, egipskich czy libijskich rewolucjonistów.
Islam to kultura hermetyczna, dlatego jej rozpad musi nastąpić od wewnątrz. Kto to może zrobić? Tylko i wyłącznie kobiety. To one muszą raz na zawsze wyrzec się swojej kultury, a obecna mocno napięta sytuacja na lądzie afrykańskim może być ku temu znakomitym przyczynkiem.
Jeżeli swojego sposobu myślenia nie zmienią właśnie kobiety, to świat muzułmański nie zmieni się nigdy. To one właśnie wychowują swoich synów, wnuków w duchu takich a nie innych wartości i to właśnie one mogą te wartości zmienić. Kobieta jest nośnikiem wartości w każdej kulturze i to właśnie ona ową kulturę przekazuje dalej w pokolenia.
Drastyczne cięcie mogłoby zmienić radykalnie cały tzw. system wartości, chrześcijańskich również. W jaki sposób? Wystarczyłoby żeby któregoś pięknego, niedzielnego poranka kobiety zaprzestały chodzenia do kościoła. W rezultacie kościoły zaczęły by świecić pustkami, aż w końcu mogłyby zniknąć z powierzchni ziemi, bo stałyby się niepotrzebne. Nie ukrywajmy, kościoły są wypełnione przez kobiety.
Lilith odleciała. Odleciała zbuntowana. Odleciała ze słowem sprzeciwu na ustach i w sercu. Sprzeciwiała się bynajmniej nie idei kobiety lub mężczyzny. Nie sprzeciwiała się swojej naturze. Wręcz przeciwnie. Jej ruch był znakiem protestu przeciw narzuconej odgórnie roli. Określonej przez „boski” nadrzędny system. Być może ona właśnie jest, a raczej będzie patronką tych wszystkich kobiet, które w przyszłości, pewnego pięknego poranka również sprzeciwią się systemowej kulturze religijnej dyskryminacji. Upadną wówczas kościoły, synagogi i meczety. Ludzie spojrzą na siebie jak na prawdziwie równych i nastanie poranek i dzień pierwszy świata, o którym tęsknie śpiewał niegdyś John Lennon:
"Wyobraź sobie że nie ma nieba
To nie jest trudne jeśli spróbujesz
Żadnego piekła pod nami
(…) Wyobraź sobie że nie ma krajów
To nie jest trudne do zrobienia
Nic dla czego można byłoby zabić albo umrzeć
Żadnych religii
Wyobraź sobie wszystkich ludzi
Żyjących w pokoju…”