Kategoria: Kobieta > Psychologia
Rodzaj: Raport
Dodano: 25 czerwca 2009 r., 00:03:36
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 25 czerwca 2009 r., 00:03:36
Feministki i męscy szowiniści-czyli rzecz o stereoTYPACH
„Byłoby naturalne, gdyby kwestia istoty płci pociągała lekarzy i biologów. Jest jednak rzeczą zdumiewającą i trudną do wyjaśnienia, że płeć – to znaczy kobieta – pociąga również sympatycznych eseistów, lekkopalcych powieściopisarzy, młodych mężczyzn ze stopniem magistra, młodych mężczyzn bez stopnia magistra, a także mężczyzn, których kwalifikacje w kwestii kobiecej ograniczają się do tego, że sami nie są kobietami.” (Wirginia Vollf)
Obfitość literatury traktującej o kobietach, jak widać u nikogo nie wywołuje już zdziwienia. Jednak jej treść owszem. Dotyka ona, bowiem nie tylko bezpośrednio kobiet, lecz także kontrowersyjnego ostatnimi czasy pojęcia płciowości, określanej popularnym obecnie słowem gender. Przypadkowy gość biblioteki szukając materiałów na ten temat, może odnieść mylne wrażenie iż jest to dziedzina ledwie raczkująca, obejmująca przypadkowe obserwacje oraz luźne refleksje samozwańczych ekspertów. Nic bardziej mylnego. Postrzeganie takie jest zapewne uwarunkowane małą popularnością krytyki genderowej w Polsce, która wciąż utożsamiana jest błędnie z feminizmem, będącym jedynie jej elementem. Aby więc nie pozostawiać jakichkolwiek niedomówień w mych rozważaniach, zacznę od wyjaśnienia wciąż magicznego i tajemniczego (dla niektórych) jeszcze, słowa gender.
Termin gender został przyjęty z języka angielskiego, w którym oznaczał po prostu rodzaj gramatyczny. Obecnie utożsamiany jest z słowem sex (dosł. płeć). Słowo to wykorzystywane jest do odróżnienia płci kulturowej od płci biologicznej. W skrócie, więc rzec można, że gender oznacza obecnie sposób pojmowania postrzegania i przypisywania pewnych cech oraz zachowań kobietom i mężczyznom, przez kulturę i społeczeństwo. Teoria genderu wskazuje, że często cechy uznawane za genetycznie przypisane kobiecie lub mężczyźnie wynikają ze stereotypów kulturowych, narzuconych przez społeczeństwo. Wiele cech rzekomo „kobiecych” i „męskich” wynikających z różnic biologicznych, teoria genderu uznaje za mity.
Samo zagadnienie płciowości cieszyło się zaś i nadal cieszy ogromną popularnością. Ludzie pragną, bowiem wiedzieć coraz więcej na temat swojej płci.Zainteresowanie tym tematem od początku XVIII wieku zaczął rozwijać feminizm . Jest on sam w sobie zjawiskiem niezwykle złożonym. Początkowo był jedynie słabo rozwiniętym ruchem socjopolitycznym. Z czasem ukształtowało się kilkanaście jego różnych odmian (m. in. feminizm akademicki, feminizm kulturowy, feminizm lesbijski). Kobiety jako pierwsze wskazały, więc na potrzebę refleksji nad płciowością. To dzięki nim zagadnienie to trafiło na języki ludzi całego świata.
Ruch feministyczny początkowo związany był z tzw. feminizmem socjopolitycznym, opierającym się głównie na walce z dyskryminacją kobiet oraz wszelkimi przejawami nierówności zachodzącymi sferze społeczno – kulturowej. Około lat sześćdziesiątych XX wieku, towarzyszyć zaczął mu tzw. feminizm akademicki. Stanowił on odmianę feminizmu, przyjmującą postawę intelektualną wobec zjawiska płciowości, realizowaną poprzez tworzenie podbudowy myślowej dla feminizmu socjopolitycznego. Za prekursorkę nurtu uznaje się obecnie Florance Howe, nauczycielkę, która poddała krytycznej analizie podręczniki, oraz programy nauczania stworzone przez mężczyzn. Za jej przykładem poszło wiele kobiet. Prąd feministyczny zaczął ogarniać coraz większą część akademickich umysłów. Tworzono cykle wykładów i seminariów poświęconych kobietom. Ich początki związane są m. in. z działalnością Kate Millet, Ellen Moers, Barbary Johnson czy Judith Fetterley. Zaczęto prowadzić także tzw. badania kobiece. Obecnie uznaje się je za niezwykle szeroką kategorię, obejmującą wszystkie odmiany feminizmu akademickiego. To one stworzyły, bowiem podstawę dla krytyki feministycznej i badań genderowych. Obecnie znajdując swe odzwierciedlenie niemal we wszystkich dyscyplinach humanistycznych. Badania te doprowadziły do ujawnienia hierarchicznej struktury relacji zachodzących między płciami w społeczeństwie i kulturze. Doszło także do wyodrębnienia trzech podstawowych kategorii gender.
Pierwsza z nich – esencjalistyczna – zwana także biologistyczną lub naturalistyczną, uznaje płeć biologiczną za podstawową, w pełni decydującą o funkcjonowaniu człowieka w przestrzeni społecznej.
Druga przyjęła rozwiązanie kompromisowe. Według niej płeć biologiczna jest pierwotna, jednak płeć kulturowa pełni w życiu istotną rolę, będąc czynnikiem konstruującym tożsamość człowieka.
Trzecia zaś myśl całkowicie rezygnuje z możliwości jakiegokolwiek wpływu płci biologicznej na kształtowanie tożsamości uznając, że jedynie płeć kulturowa odgrywa rolę w tworzeniu tożsamości człowieka.
Badania rozwijały się w dalszym stopniu. Z czasem dowiodły również, że w sferze danej płci istnieją pewnego rodzaju przemieszania, bowiem jak wiadomo nie wszyscy stuprocentowo czujemy się kobietami bądź mężczyznami. Okazało się, więc że płeć biologiczna, choć pierwotna, stanowi jedynie fundament dla płci społeczno -kulturowej, o którą zostaje uzupełniana przez kolejne etapy życia. Badania genderowe koncentrowały się jednak nie tylko na definiowaniu płci męskiej lub żeńskiej. Z czasem zaczęły, bowiem skupiać się także nad zagadnieniem płciowości w historii i literaturze. Utworzony został nurt badań literackich o nazwie krytyka genderowa, który za cel postawił sobie przeczytanie na nowo tekstów literackich (w szczególności kanonicznych) pod kontem tworzenia w nich stereotypów różnic płciowych.
Już w Biblii jesteśmy w stanie odnaleźć pierwsze z nich. Mimo iż kobieta zdaje się żyć tu jakby w cieniu mężczyzny, będąc określaną w stosunku do niego matką, córką, siostrą, żoną nałożnicą, jej obecności nie można nie zauważyć. Obraz kobiety nie jest tu jednak jednolity i spójny, prawdopodobnie ze względu na historyczny proces kształtowania się biblijnego obrazu.
Jednak już drugi rozdział Księgi Rodzaju, traktujący o stworzeniu człowieka wskazuje na „naturalną” niższość kobiety wobec mężczyzn, który przez to, że został stworzony jako pierwszy posiada władzę. Jego towarzyszka zaś przez fakt, iż powstała z jego żebra staje się jedynie niedoskonałym odzwierciedleniem ideału. I choć Adam stwierdza „Oto kość z moich kości i ciało z mego ciała” , co schematycznie do dziś odczytywane jest jako świadectwo równości mężczyzny i kobiety, to niestety szybko ulega ono radykalnej zmianie. Zmianę tę da się zauważyć dokonując obserwacji komunikacji w rajskim ogrodzie. O ile mężczyzna, jako ideał rozmawia z Bogiem, słuchając jedynie Jego poleceń, o tyle „gorsza” kobieta staje się przyczyną pierworodnego grzechu, który splami w przyszłości całą ludzkość. Stan aktualny jest, więc przekleństwem, które świadomie zrzuciła na świat kobieta.
Jeszcze bardziej poniżający obraz kobiety kształtuje literatura grecka. Wystarczy spojrzeć na Helenę, bohaterkę mitów trojańskich. Jedyną cechą określającą, w jakikolwiek sposób jej tożsamość jest piękno. Bohaterka wydaje się być zaś całkowicie pozbawiona osobowości. I choć potrafi krytycznie określać zarówno swe własne postępowanie, jak i mające miejsce wokół niej wydarzenia, to nie ma ona żadnej możliwości samostanowienia. Skazana na piękno Helena, równocześnie zostaje skazana na wolę i łaskę mężczyzn. Podstawową ich dyspozycją wyraźnie kontrastującą z wyżej przedstawionym wizerunkiem kobiety czyni zaś autor szlachetny sposób myślenia. Sprawia to wrażenie opozycji świata mężczyzn i kobiet, które jako płeć piękna stanowić mają jedynie tło, na którym tym lepiej prezentuje się wizerunek mężczyzny szlachetnego, inteligentnego, walczącego o dobrobyt państwa. Grecy, więc podobnie jak Rzymianie przekonani byli o wrodzonej niższości kobiet, o ich słabości, ignorancji i chwiejności. Wszystko to kazało im uznawać równouprawnienie płci za rzecz nienaturalną, absolutnie nierealną w teorii i praktyce.
Jeżeli chodzi o kolejne epoki kulturowe to formułowały one coraz to nowsze mizoginiczne stereotypy, które mimo reform religijnych, przemian społecznych i ustrojowych, funkcjonują w dalszym ciągu.
Dopiero wiek XIX i XX przynosi nam pierwsze efektowne próby walki o poszerzenie praw kobiet, co spowodowało stopniowe wyzwolenie się ich spod męskiej dominacji. Warto tu właśnie zwrócić uwagę na ogromny wpływ literatury na rzeczywistość. Wyraźnie już feministyczne echo tego okresu znajdujemy u Elizy Orzeszkowej , jednej z największych emancypantek tej epoki. Opowiada się ona w swych działach głównie za kształceniem zawodowym kobiet, tak by same mogły zarobić na utrzymanie i uniezależnić się od mężczyzn.
Ciekawą tendencję proponuje także Narcyza Żmichowska , która upomina się o prawo kobiet do swobody artystycznej, a także równorzędność wartości kobiecego podmiotu, wobec dominującego wówczas męskiego. Dzięki niej, po raz pierwszy dochodzą do głosu sprawy związane z sferą kobiecej erotyki, co śmiało przebija się przez ówczesny dyskurs, wywołując atmosferę zgorszenia i skandalu.
W związku z tym powstaje całkowicie nowe, bardzo interesujące zjawisko. Otóż wyemancypowane kobiety, zarówno to ze świata literackiego, jak i te szukające realnie własnej podmiotowości i sposobu realizacji marzeń, nagle stają się samotne. Wynika to z rosnącego strachu męskiego świata przed kobiecymi aspiracjami, które odbierają mężczyznom (nareszcie) rolę opiekunów i przewodników, w każdej z sfer życia. Myśl ta prowadzi do natychmiastowego kontrataku mężczyzn i stworzenia przez nich odrażającego wizerunku kobiety wampa, która ewidentnie zmierza do jego zniszczenia. Ta prymitywna próba walki nie stanowi jednak żadnych przeszkód dla kobiet walczących o własną tożsamość i miejsce na świecie.
Co obecnie kryje się pod kreowanym przez literaturę i nie tylko, bo także przez media, wizerunkiem kobiety? Otóż kryje się: „uprzedmiotowienie i wykorzystanie ich ciała do męskiej sprawy. Zwłaszcza w narodowo – katolickim systemie ujawnia się całe spekulum społecznych zadań kobiet (…). I nawet cześć, jaką cieszy się Matka Polka i Matka Boska, to tylko przykrywka, która legitymizuje związki homospołeczne, czyli w tym wypadku męską władzę”. Trudno nie zgodzić się z tym zdaniem. Aktualnie kobiety żyją, bowiem ze świadomością swej ograniczonej, lokalnej wartości, którą ewidentnie narzuciły jej schematy społeczne i kulturowe. Jednak, (co dziwne) kobiety w Polsce wydają się być zadowolone ze swej podrzędnej wobec mężczyzn pozycji. Akceptują one istniejący porządek, który od lat narzucały im matki, babki, prababki i troskliwe ciotki. Z czego to wynika? Odpowiedź jest niesłychanie prosta. Nie chodzi tu jedynie o tradycyjne uwarunkowania kulturowe, lecz o wizerunek, który narzucają kobiecie media, a przede wszystkim kobieca prasa.
Przyjrzyjmy się, zatem z bliska temu niezwykle silnemu środkowi przekazu. Kolorowe, lakierowane, lukrowane okładki pism zawierają w sobie apokaliptyczne wizje kobiecego świata. Na kobietę ewidentnie czyha na nim koniec. Końcem tym stają się przede wszystkim zagrożenia cielesne. Anoreksja, bulimia, oraz przeraźliwe deformacje ciała spowodowane wiekiem. Tradycyjne problemy egzystencjalne ulegają trywializacji. Istotna staje się jedynie walka wirtualnej czytelnicy z wrogiem pod postacią celulitu, trądziku czy też (a właściwie przede wszystkim) nadwagi.
Niezwykle istotną rolę w całym procesie władania czytelniczką odgrywa intryga. Jest ona konieczna, bowiem tylko życiowy sukces czytelniczki, na który wpływ miało pismo, stanowi gwarancję sukcesu materialnego jego wydawcy. Pismo musi, więc zaciekawiać, wzruszać, bawić, ale także udzielać odpowiedzi na pytania proponując przy tym masę elementarnych rozwiązań, pozwalających na uniknięcie końca. „Nie jest skazana na celulitis” – głoszą pisma, bowiem wcześniej przedstawiony motyw cielesnego katharsis musi posiadać optymistyczne zakończenie. Jeżeli więc tylko skorzystamy z reformatorskiej działalności błyskotliwego pisemka, nasze życie natychmiast się odmieni. A jeśli nawet niektóre z mniej wytrwałych czytelniczek nie będą konsekwentnie korzystały z zamieszczonych rad, mogą liczyć na tzw. mechanizm pocieszycielski głoszący hasła typu: „Im mocniej wierzysz – tym łatwiej zdobywasz to, do czego dążysz”. Czytelniczka żyje, więc złudzeniem, że na łamach jej ulubionego czasopisma, zostaną zdradzone specjalnie dla niej nieodkryte jeszcze przez nikogo tajemnice sukcesu. Do jego osiągnięcia zostają przygotowywane już od najmłodszych lat, poprzez specjalne pisma przeznaczone dla nastolatek. Silą się one zwykle na kompromis, oscylujący między poradami natury kosmetycznej a rozważaniami dotykającymi tematyki intymności, seksualności, rzadko zjawisk kulturalno – społecznych. (Patrz: Brawo, Girl, Twist, Dziewczyna, Filipinka). Autorytetem w tego typu pismach są dla dziewcząt gwiazdy pokroju Dody czy Mandaryny, co chyba nie wymaga komentarza.
Jeśli chodzi zaś o klasyczną czytelniczkę prasy kobiecej, to jest ona przede wszystkim konsumentką, która wytrwale pielęgnuje swoją urodę nieskończoną liczbą kosmetyków. W wolnych chwilach pasjonuje ją życie gwiazd, ale także zwykłych śmiertelników (Patrz: Viva, Gala, Na żywo). Wieczorami jest zaś przede wszystkim doskonałą kochanką, która potrafi zaspokoić najbardziej wyrafinowane potrzeby swego partnera (Patrz: Cosmopolitan, Joy).
Ten żałosny obraz jest stereotypem od lat narzucanym kobiecie, poza który niezwykle trudno wyjść. Dlaczego tak bolesne schematy nie uderzają w mężczyzn? Dlaczego właśnie im nie są przypisywane tak obraźliwe cechy? Odpowiedź jest prosta. Pisma tego typu są, bowiem najczęściej tworzone właśnie przez nich, bądź też ewentualnie przez kobiety, im podlegające. Mężczyznom tym, wygodnie jest podtrzymywać tego rodzaju schematy, gdyż stawiają ich one w doskonałym świetle. Oto oni, intelektualni wojownicy, których obchodzą jedynie poważne, analityczne artykuły dotyczące nowości technicznych czy też kwestii polityczno – gospodarczych.
Na szczęście w Polsce istnieją już pisma, u których podstaw leży szeroko pojęta krytyka genderowa, a które walczą z niesprawiedliwym ujmowaniem płci żeńskiej w współczesnej prasie i literaturze. Nie mają one jednak tak masowego wydźwięku jak wyżej omawiane, kolorowe magazyny. Wśród najbardziej znanych tytułów wymienić należy: Prawo i Płeć (wydawane w latach 2000 – 2002); Mam Prawo; Furia Pierwsza; Interkom oraz Zadrę. Złoty środek między proponowanymi rodzajami czasopism kobiecych udało się osiągnąć cotygodniowemu dodatkowi do Gazety Wyborczej – Wysokie Obcasy. Pismo to przypomina klasyczny tytuł kobiecy jedynie za sprawą kilku stron poświęconych modzie. Resztę stanowią zaś społeczno – kulturalne rozważania, wnikliwe reportaże, a także cykle portretów sławnych kobiet. Wysokie Obcasy wpisują się, więc w genderową interpretację pod kontem obecności kobiet, konsekwentnie tworząc pozytywny obraz płci pięknej, poprzez pisanie o rzeczach niewidocznych w życiu publicznym, ale niezwykle istotnych. Charakterystyczny jest w nich obraz kobiety aktywnej i pewnej siebie, która nie znajduje odzwierciedlenia w stereotypach.
Dyskusje na temat negatywnego wpływu, jaki na życie kobiet wywiera ich fałszywy wizerunek kreowany przez prasę i literaturę, tak naprawdę dopiero się rozpoczynają. Ich zwalczaniem zajmują się przede wszystkim działające aktywnie stowarzyszenia Gender Studies, oraz organizacje feministyczne. Nie należy się jednak spodziewać cudów po ich działalności. Z pewnością nie doprowadzą one nigdy do całkowitego zaniku tak silnie utrwalonych stereotypów. Należy jednak mieć nadzieję, że dzięki ich działalności zjawiska związane z krytyką genderową dotrą do jak największej ilości osób; że nasilą się kampanie, które obejmą przemilczane dotąd problemy związane z płciowością, i że przede wszystkim nauczą nas odbioru tekstów przez pryzmat krytyki genderowej. Wiele, bowiem tracimy nie czytając genderowo. Jak stwierdza Inga Iwasiów: „Nie czytając genderowo, nie zobaczyłabym politycznych, społecznych, świadomościowych nitek. Nie rozumiałabym mowy pokolenia, które dyskutuje często w wyłącznie męskim gronie, nie uwzględniając zmian na świecie. (…). Nie rozróżniałabym także literatury kobiet i literatury produkującej patriarchalne stereotypy dla kobiet. Uważam, więc, że nie zrozumiałabym świata, który jest mój. Nie byłabym podmiotem, ale przedmiotem manipulacji”. Trudno nie zgodzić się ze słowami autorki i trudno także pozostać obojętnym wobec jej przekonywujących argumentów. Nie mają one jednak na celu zmuszania nas do tego typu praktyk przy odczytywaniu tekstu. Jednak błędem było by także odrzucanie przez interpretatora tego nowego, lecz jakże prężnie rozwijającego się narzędzia interpretacji.
Brzydkie i brzydcy, głupie i głupcy, niezaspokojone i niezaspokojeni, inteligentne i inteligentni. Wszyscy siedzimy w głębokiej studni stereotypów, które sami sobie stworzyliśmy. Pewne jest, bowiem, że płeć biologiczna jest jedynie nikłym elementem, a tylko gender kształtuje naszą tożsamość. Wynika, więc z tego, że to my wyznaczyliśmy sobie przez lata ściśle określone reguły naszej własnej opowieści. Tkwimy w tym dyskusie niczym Robinson na swojej wyspie i jeszcze przez długi czas nie uda nam się zapewne, choćby na horyzoncie, ujrzeć genderowego statku, który wyrwie nas z schematów i uczyni każdego po prostu człowiekiem. Nie kobietą. Nie mężczyzną. Człowiekiem.
Autor: Alunia
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(24 stycznia 2010 r., 00:52:12)
Przeczytałam ten ciekawy tekst. Temat gender, walka ze stereotypami obrazu kobiety z dawnych lat i feminizm który ciągle ulega przekształcaniu się w nowe formy. Gender stał się tą nową formą feminizmu, stał się modnym tematem.
Walka płci była i będzie zawsze. Najgroźniejsze jest moim zdaniem manipulowanie człowiekiem, odmóżdżanie poprzez sterowanie nim poprzez te kolorowe piśmidła nakazujące to i tamto.
(16 lipca 2009 r., 20:35:52)
Jak byłaś na pierwszym roku, a teraz nabrałaś doświadczenia, to chyba nic nie stało na przeszkodzie, żebyś poprawiła blędy?
(26 czerwca 2009 r., 15:06:17)
Przyjemny, choć długi artykuł ;)
(25 czerwca 2009 r., 21:51:08)
Jeśli byłaś wówczas na pierwszym roku, to chyba nie było tak straaaasznie dawno ;) Chociaż, patrząc na to z innej strony - pierwsze lata studiów są w stanie tak zmienić człowieka, postarzyć... :) Za przeczytanie tekstu dziękować nie należy, ja dziękuję za umożliwienie lektury. Tym niemniej poprawki nie zaszkodzą! Pozdrawiam również
(25 czerwca 2009 r., 20:51:34)
Dzięki za ocenę i cenne uwagi. Artykuł powstał bardzo dawno. Byłam wtedy na pierwszym roku studiów, więc błędy się wkradały;) Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuję za przeczytani tekstu:)
(25 czerwca 2009 r., 20:08:40)
Źle jest również pod względem interpunkcji. Przecinkami oddzielamy zdania podrzędne (z obu stron) i nie stawiamy ich przed każdym "bowiem" i "więc". Np: "Wiele bowiem tracimy, nie czytając genderowo". Poza tym: Virginia Woolf, nie "Wirginia Vollf". Do poprawek :)
(25 czerwca 2009 r., 20:05:55)
Znalazłam wolną (dłuższą) chwilę na przeczytanie Twojego tekstu. Temat gender, walki ze stereotypem kobiety i nowoczesnego feminizmu jest tematem ważkim, szczególnie dziś, kiedy wiele kobiet i dziewcząt identyfikuje wolność płci z wolnością seksualną, uprzedmiotowiając tym samym nieświadomie siebie i zaprzeczając feminizmowi w rozumieniu pierwszych emancypantek. Rzeczywiście - nie bez wpływu na ten stan rzeczy pozostają kolorowe czasopisma. Twój artykuł, moim zdaniem, lekko kuleje. Na początku posługujesz się językiem niemalże naukowym, do którego wracasz pod koniec, we fragmentach o czasopismach używasz natomiast ironii i języka "gazetowego". Podpierasz się początkowo literaturą powszechną, potem jedynie polską. Nie podajesz autora cytatu, rozpoczynającego się słowami "uprzedmiotowienie i..." (Gretkowska?).
(25 czerwca 2009 r., 16:32:08)
Chyba po prostu dla niektórych za długi.
(25 czerwca 2009 r., 15:14:38)
OOoooo za poważny temat żeby ktoś się zdobył na przeczytanie i własną opinię??
1 - 9 z 9 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
23 czerwca 2009 r.
11 lipca 2011 r.
575
Inne z kobieta
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska