Rodzaj: Komentarz
Dodano: 20 kwietnia 2010 r., 11:01:40
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 20 kwietnia 2010 r., 15:39:39
Brzemienne problemy w szkolnych mundurkach
Jak twierdzi duża grupa nastolatków, seks dobrze robi na cerę. Jedno jest pewne: rozmowa o nim wciąż powoduje dziewiczy rumieniec.
Według ostatnich badań GUS (2006) okazuje się, że w 2009 roku w Polsce przyszło na świat blisko 20 tys. dzieci, których matki nie ukończyły jeszcze osiemnastu lat. W 2001 roku dzieci matek w przedziale wiekowym 15-19 lat stanowiły ponad 7% całkowitej liczby urodzeń. Ta liczba szokuje, jeśli weźmiemy pod uwagę przypadki usuwania ciąży, które nie są w Polsce żaden sposób badane. Z drugiej strony, młodzież wydaje się dużo bardziej wyedukowana w kwestii seksualności, niż ich rodzice czy dziadkowie. Dziś, kiedy informacje na temat różnych aspektów seksu i antykoncepcji są szeroko dostępne, dziwnym wydaje się nagły przyrost bardzo młodych matek.
SMS jak S.O.S.
Przeglądając fora internetowe, na których młodzież rozmawia ma temat seksu, można się wyśmiać za wszystkie czasy. Jednak śmiech ten bardzo szybko przeradza się w przerażenie. Nastolatki bardzo często wierzą w bzdurne mity i zabobony dotyczące sfery seksualności. Niektórzy wierzą w to, że „nie można zajść w ciążę podczas pierwszego razu”, inni są przekonani, że błogosławiony stan można wywołać przez „całowanie się z języczkiem”. Młodzi ludzie piszą również o tym, że „seks usuwa kłopoty z cerą”, a najlepszym środkiem antykoncepcyjnym jest stosunek przerywany lub kalendarzyk małżeński (zwany również przez bardziej zaawansowanych „watykańską ruletką”). Dramatyczny stan świadomości seksualnej udowodniła akcja Wakacyjnego Pogotowia Pontonowego (Grupa PONTON), czyli telefonu zaufania dla nastolatków. Wolontariusze akcji, która odbywała się przez dwa wakacyjne miesiące 2007 roku odpowiadali nawet na sto pytań (telefonicznych, SMS-owych, e-mailowych) dziennie. Ogromne zainteresowanie akcją udowodniło, że młodzież panicznie potrzebuje wiarygodnych źródeł informacji na temat sfery seksualności. Nie chodzi tu nawet o sam seks, ale przede wszystkim świadomość swojego ciała i psychiki oraz zmian, które w nich zachodzą.
Seks nocy letniej
Tymczasem, w szkołach na wiosnę i latem kwitną niechciane i niezaplanowane ciąże. Trzynasto- i czternastolatki z głupoty, niewiedzy, braku asertywności lub przymusu zaczynają współżycie seksualne, które może się skończyć niechcianą ciążą. Warto pamiętać nie tylko to, że nastolatki w tym wieku wciąż są dziećmi, które nie są jeszcze ani fizycznie ani psychicznie dorosłe, ale również to, że współżycie z tak młodą osobą jest karane (seks z osobą poniżej 16 roku życia jest według polskiego prawa przestępstwem). Informacja o ciąży młodej osoby pojawia się zazwyczaj bardzo późno. Dziewczęta nie wiedząc zbyt wiele na temat swojego cyklu miesiączkowego, bagatelizują brak krwawienia lub zrzucają winę na dorastanie. Pierwsze typowe objawy, takie jak nudności czy senność zazwyczaj uchodzą ich uwadze. Z kolei najbardziej widoczna oznaka ciąży- powiększający się brzuch, może być u młodej i szczupłej osoby widoczny dopiero pod koniec drugiego trymestru ciąży. Dodatkowo, częste zmiany wagi w tym wieku są normą. Kiedy jednak przychodzi zmierzyć się z prawdą, która wychodzi na jaw- na przykład tak, jak w filmie „Galerianki” Katarzyny Rosłaniec- podczas badania u higienistki, nikt nie jest przygotowany na druzgoczącą wiadomość. Ani przekonana dotychczas o „niewinności” swojej pociechy rodzina, ani (zazwyczaj bardzo młody) ojciec dziecka, nie potrafią zaakceptować faktu ciąży. Również psychologowie szkolni, dyrekcja i nauczyciele nie zawsze są w stanie zmierzyć się z tym trudnym tematem. Sęk w tym, że nawet ciężarna uczennica musi skończyć Gimnazjum.
Brzemienne wieści
Ciąża młodej dziewczyny jest „tragedią” dla jej rodziców, którzy uznają ją za efekt własnych błędów wychowawczych. Złość na dziecko, które okazało się nieposłuszne prowadzi od „cichych dni” przez awantury, aż do pomysłu szybkiego „załatwienia” sprawy. Ponownie posługując się wiosenną metaforą, podziemie aborcyjne kwitnie… Niewielu rodziców potrafi od razu zaakceptować „brzemienną” wieść. O wiele łatwiej jest zaakceptować ten fakt, jeśli dziewczyna ma już szesnaście czy siedemnaście lat. Choć sytuacja jest ciężka, szesnastolatka może okazać się całkiem odpowiedzialną matką, a siedemnastolatek ma szansę przez dziewięć miesięcy dorosnąć do roli ojca. Trudniej jest, kiedy ciąża pojawia się u trzynastoletniej szóstoklasistki czy gimnazjalistki. Choć są to przypadki nieliczne (wg badań przeprowadzonych w 2001 roku, było to 7 przypadków w roku 2000), to jednak ich ilość wzrasta. Za każdym z nich kryje się dramat nastoletniej matki.
Smutny happy end
Przypadkowy pierwszy seks, którego powodem była nuda i brak ciekawego filmu w TV, skutkuje pozytywnym wynikiem testu ciążowego. Nowina o dziecku zostaje zaakceptowana, a utrzymanie ciąży zyskuje poparcie rodziców i szkoły. Znajomi trochę plotkują, jednak nie uprzykrzają życia przyszłej matce. Decyzja o oddaniu dziecka do adopcji i szukanie rodziny dla nienarodzonej pociechy nie ma w sobie schizofrenicznego strachu przed plotkami i wykluczeniem. Pożegnanie maleństwa nie wiąże się z rozterkami dotyczącymi ewentualnej chęci wychowania go. Młoda mama szybko znajduje odpowiednią rodzinę i bez zbędnych formalności oddaje dziecko. Po powrocie do szkoły znów może spotykać się z biologicznym ojcem dziecka, który dzięki jej ciąży wydoroślał emocjonalnie. Czy to prawda? Niestety to tylko zarys fabuły filmu „Juno” Jasona Reitmana. Rzeczywistość jest zwykle o wiele smutniejsza…
Jeśli chodzi o „te” kwestie…
Rzeczywistość staje się dramatem, który rzutuje na całe życie obydwu bohaterów: matki i dziecka. Dlatego też, tak bardzo potrzebne są szkolne lekcje uświadamiające młodzież. Nie chodzi tu, jak zarzucają przeciwnicy sprawy, o szkolenie z zakresu pozycji seksualnych, ale prosty, bezpruderyjny kurs biologii- bez ocen i (często błędnych) opinii. Skoro rodzice wymagają od dziecka „dorosłości”, powinni traktować je jak osobę dorosłą, która ma prawo do wiedzy na temat własnego ciała i psychiki. Zachowywanie dziewictwa, jako prezentu dla swojego męża (przykład zaczerpnięty z wypowiedzi jednej z nauczycielek biologii, którą zamieszczono w elektronicznej wersji Gazety Wyborczej z dnia 26.06.2009), jest bardzo piękny, lecz nierealny. Z drugiej strony, zanim społeczeństwo i Rząd dojdą do konsensusu, do szkoły pójdą dzieci dzisiejszych nastoletnich mam. Dlatego, zamiast żądać wielkich zmian, warto zacząć od małych kroczków. Na „dziewczyńskich” lekcjach dotyczących menstruacji powinni się zjawiać chłopcy, a na „chłopięcych” zajęciach o erekcji trzeba edukować również dziewczęta. Seksualność nie powinna być sferą tabu, o której czyta się pod kołdrą, przy latarce, a mówi z wstydliwym rumieńcem na policzkach.
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
20 kwietnia 2010 r., 15:39:39
Autor zaakceptował zdjęcie zaproponowane przez użytkownika <a href="/uzytkownicy/yeppy/" style="font-weight:bold">yeppy</a>.
2.
20 kwietnia 2010 r., 15:39:03
Autor zaakceptował zdjęcie zaproponowane przez użytkownika <a href="/uzytkownicy/torquemada/" style="font-weight:bold">torquemada</a>.
3.
20 kwietnia 2010 r., 15:38:51
Autor zaakceptował zdjęcie zaproponowane przez użytkownika <a href="/uzytkownicy/Sophie/" style="font-weight:bold">Sophie</a>.
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(22 kwietnia 2010 r., 01:43:30)
Kiedy dziecku brakuje miłości to jest to tragedia. Jest prawie pewne, że później takie dziecko, już jako nastolatek szybko rozpocznie życie seksualne, bo choć to absurdalne, jego ciało potrzebuje akceptacji i dotyku.
Nie kochane dziecko łatwo rozpoznać. Wygląda i zachowuje się charakterystycznie. Niestety, przeważnie jest tak, że nikogo to nie obchodzi. Mam bardzo wielki żal do nauczycieli, bo znam to środowisko nazbyt dobrze. W gimnazjum, kiedy cały ten nie zauważany dotąd bród eksploduje, rwiemy włosy z głów i lamentujemy. Szukamy sposobów jak temu zaradzić, jak zamaskować fakt, że to my jesteśmy odpowiedzialni za te wszystkie tragedie. Nie umiemy dawać miłości i nie umiemy kochać.
Co ciekawe, wiele dzieci zarażonych aids, przy porodzie, ulega samouleczeniu jeżeli trafia do adopcji i jest otoczone prawdziwą miłością.
(22 kwietnia 2010 r., 01:29:44)
Naszymi pierwszymi krzywdzicielami są niestety rodzice. Piszę to jako matka. Zawsze powtarzam swojej córce, że przyjdzie czas kiedy odezwę się w niej jako wewnętrzny cenzor, którego będzie musiała wywalić na bruk i kopnąć w dupę. Jeżeli tego nie zrobi to zniszczy sobie życie. Wszystkie bowiem zranienia jakie jej zafundowałam (bo jestem zwykłym człowiekiem) samoistnie nie znikną. Żeby mogła mnie zacząć zdrowo kochać, musi mnie najpierw znienawidzić. To etap nieunikniony. Ja swoje rozliczenie zaczynałam późno, po 30-stce, ale też było warto. Może To właśnie miał na myśli Jezus mówiąc :" kto nie ma w nienawiści ojca, matki... nie wejdzie do królestwa bożego".
(21 kwietnia 2010 r., 15:59:57)
Heleno: posługuj sie definicją kodeksową, bo wprowadzasz nieuzasadnione zamieszanie.
(21 kwietnia 2010 r., 15:14:49)
torq&sutra: myślałem, że powierzanie kota już macie za sobą, jeśli wiecie o co mi chodzi :)
(21 kwietnia 2010 r., 14:34:06)
Sutra: pytasz o skutki, a więc zakładasz, ze ma je odczuwać dziecko, które będzie płacić wysoką cenę za lekkomyślność rodziców. Nauka odpowiedzialności fajna sprawa, ale nie cudzym kosztem. Wracając do nastolatek, to nieszczęścia chodzą po ludziach: zapomni taka jedna tabletki, albo prezerwatywa pęknie.
Chciałabyś nauczyć mnie odpowiedzialności powierzając mi kota? Biedak szybko zdechnie z głodu :)))
(21 kwietnia 2010 r., 13:35:12)
sutra: problem w tym, że my uczymy się na własnych błędach najlepiej, ale już na cudzych w ogóle, bo uważamy, że nas nie dotyczą :). Za darmowymi pigułkami powinna iść edukacja. Bez niej nic się nie zmieni, to się zgadza. Problem jest złożony i nie rozwiąże się go ot tak i jednym sposobem. Najlepiej zacząć od siebie, czyli od RODZICA, a potem oczekiwać od dziecka-nastolatki, szkoły czy kościoła. Mam zatem konsensus, tak mi się wydaje :).
(21 kwietnia 2010 r., 12:56:18)
torq: "chciałbyś, żeby decydujące znaczenie dla dzieciaka mieli rodzice (nie mówiąc o nastolatku). Masz córkę, wiec przyjmij moją dobrą radę i już dziś wypie.. telewizor z domu :))Jak kochać i szanować siebie, skoro Ci najważniejsi ludzie w naszym życiu nas nie kochają i nie szanują? rodzice :))"

ja przecież do tego zmierzam Torqu :).
(21 kwietnia 2010 r., 12:53:47)
sutra: powiem Ci, że tylko zazdrościć świadomości :). Niestety takich jak Ty nastolatek jest pewnie mało. Co z tego, że one wiedzą do czego służy penis i pochwa, że może dojść do zapłodnienia, jak nie wiedzą, nie zdają sobie sprawy jaka odpowiedzialność spada na ich barki. Edukacja, to jest najważniejsze. Jak mogą podchodzić do tego poważnie, jak w szkole czy w mediach mówi się o aborcji. Skoro się mówi, to jeśli któraś zajdzie, to usunie, to takie proste. Myślę, że w takich kategoriach myślą. Powinno się pokazywać w szkołach filmy z przeprowadzanych aborcji, wyskrobane płody itp. Tak jak pokazuje się drastyczne zdjęcia kierowcom, którzy przekraczają przepisy. Obowiązkowe rozmowy z młodymi matkami w klasach itp, itp, itd. Dlatego wydaje mi się, że podejście Torq'a w tym przypadku jest lepsze niż Twoje :). Nie można brać za pewnik, że jeśli ja tak nie robię, nie zrobią tego miliony, to chyba błędne podejście i psychologia tłumu w tym przypadku nie działa, a wręcz przeciwnie, niestety.
(21 kwietnia 2010 r., 12:51:41)
"Wszystko to kwestia minimum wyobraźni i ruszenia mózgiem nim się da rozbujać na dobre swoim instynktom" - widać nie wszyscy są tak dorośli w tym wieku jak Ty. Ci co biorą here też znają konsekwencje i co ? To oznacza, ze nie mamy im pomagać, ze sami podjęli wybór, wiec niech teraz gniją? Sądzisz, że 15-latek wiedząc, umie rozpoznać tzn. poczuć konsekwencje swoich działań. Kiedyś jeździłem samochodem tak jak teraz rowerem. Nagle mi to przeszło, jak sobie przypomnę co robiłem, to nie mogę uwierzyć, ze przeżyłem, a dwa, iż byłem taki głupi. Problem polega na tym, że mając szczęście mogę o tym napisać, nie zapoznając się z konsekwencjami swojej ówczesnej głupoty. Nie wszyscy mają to szczęście.
Dep: chciałbyś, żeby decydujące znaczenie dla dzieciaka mieli rodzice (nie mówiąc o nastolatku). Masz córkę, wiec przyjmij moją dobrą radę i już dziś wypie.. telewizor z domu :))Jak kochać i szanować siebie, skoro Ci najważniejsi ludzie w naszym życiu nas nie kochają i nie szanują? rodzice :))
(21 kwietnia 2010 r., 12:46:45)
torq: "Kobiety chamieją, a mężczyźni niewieścieją", to nic innego jak kolejny etap naszej ewolucji. Przecież to kobiety wymogły na mężczyznach wrażliwość, a mężczyźni twardość :). A na poważnie już, to cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak się z Tobą zgodzić :). Myślę jednak, że wszystko zaczyna się w domu i to jakimi ludźmi jesteśmy zależne jest od rodziców, potem środowisko, czyli znajomi, szkoła itp. I choćby skały srały, jak to mówi mój kumpel zdania nie zmienię :). Rodzice, Rodzice, Rodzice, gdzie pierwszy raz doświadczasz chamstwa, miłości etc, W DOMU.
(21 kwietnia 2010 r., 12:19:50)
Dep. edukacja ponad wszystko, ale to co napisała Maria, jest również bardzo ważne, a tyczy się zarówno dziewcząt jak i chłopców. Chciałbym, aby młodzi uprawiali seks, który jest następstwem szklonej, romantycznej miłości. Jak kochać i szanować siebie, skoro Ci najważniejsi ludzie w naszym życiu nas nie kochają i nie szanują?
Kultura młodzieżowa, gdzie ja młodego człowiek zdobywa indywidualność bazując na eksponowaniu agresji (często autoagresji - upiję się zarzygam, niech mnie ktoś przeleci w kiblu, patrzcie jaka jestem twarda) i manifestacji seksualności, tyczy się dziewcząt od lat 80 ( przemysł odkrył chłopców wcześniej). Widzimy jakie skutki ten proces niesie dla dziewczynek. Patrzę na nie i mam wrażenie jakieś karykatury, plują i przeklinają lepiej niż chłopacy. Czasem zdaje mi sie, ze to równouprawnienie w wymiarze komercji polega na obustronnej wymianie najgorszych naszych cech. Kobiety chamieją, a mężczyźni niewieścieją.
(21 kwietnia 2010 r., 12:10:34)
torq: już dawno udowodniono, że kobiety są bardziej wyrafinowane i bardziej sadystycznie nastawione niż mężczyźni, dlatego w niektórych krajach to one przeprowadzają przesłuchiwania oskarżonych :).
(21 kwietnia 2010 r., 12:07:44)
Najważniejsza jest edukacja, nie można całą wieczność uczyć się o rozmnażaniu na podstawie pantofelka i opierać planowania rodziny na postawie kalendarzyka, bo to głupota na głupotą.
(21 kwietnia 2010 r., 12:07:14)
sutra: nie mogę się z Tobą zgodzić. We Francji tabletki antykoncepcyjne są za darmochę, wystarczy mieć receptę od lekarza. Powinny być za darmo. Niech płaci państwo za brak świadomości dzieciaków. Oczywiście, że generalizuję, bo wszędzie znajdą się czarne owce, do których nawet uświadamianie nie dotrze. Jeśli chodzi o prezerwatywy są na każdym kroku dostępne. Nie wiem jak jest w szkołach, ale możesz je kupić w byle jakim automacie na ulicy, w metrze. U nas automat by ukradli pewnie. Z jednym się zgodzę. Większość kładzie lachę na problem (państwo, kościół) myśląc, że jakoś to będzie. Polska jest pruderyjna, nie wyobrażam sobie reklam, które widziałem mieszkając w Paryżu u nas. Zaraz kościół by zakazał. A u nich można, ludzkie ciało nie jest tematem tabu, tak jak u nas. Dopóki to się nie zmieni, nic się nie zmieni w kwestii niechcianych ciąż.
(21 kwietnia 2010 r., 11:36:38)
Dla młodzieży szkolnej, której w domu się nie przelewa, to może być dużo, nie mówiąc o kosztach prezerwatyw. Wolę płacić za tabletki albo aborcję niż płacić becikowe, zasiłki, czy opiekę w domach dziecka - z całą pewnością będą to mniejsze kwoty.

"To do 18 lat można mieć fiu bździu w głowie/wypadek przy "pracy" i niech za to płaci państwo, a mając 19 to już muszę sama się martwić za co pójdę do ginekologa i wykupię receptę?" z racji tego, że Ty nie masz tego problemu, niech inni martwią się o siebie? Nie sądziłem, że kobiety są takie empatyczne w stosunku do siebie. Widać od święta jestem altruistą.
(20 kwietnia 2010 r., 22:37:23)
Same uświadamianie nie wystarczy. Młodzież i dzieci w dzisiejszych szkołach jest pozostawiona sama sobie. Szkolni pedagodzy rzadko pracują na rzecz młodzieży a ta potrzebuje pomocy.
Psycholodzy twierdzą, że wczesne zaczynanie życia płciowego przez dziewczynki, jest związane z brakiem akceptacji i miłości ze strony ojca.
(20 kwietnia 2010 r., 18:51:00)
matrioszka: zgadzam się, ale niech będzie wybór. Ciąża to stan sam w sobie niebezpieczny dla zdrowia nastolatki (niewiarygodnie eksploatuje ciało matki), nie mówiąc juz o samym porodzie. Adopcja? Na początku jest łatwo wytłumaczyć dziewczynie, ale jak wymóc na niej jej realizację? Co zrobić jak zmieni zdanie? Nie jestem entuzjastą aborcji, uważam, ze wyręczać możemy sie antykoncepcją, po za tym, istnieją tabletki po stosunku i one powinny być darmowe dla kobiet poniżej 18 roku życia. Ciąża nie moze być karą za to, ze sie puszczała. Powiem brutalnie, że na tle niechcianych ciąż widać wyraźnie podział ekonomiczny w naszym społeczeństwie. Warstwy upośledzone majątkowo made by Pit Bull paradują mi z wózkami. On ma czapeczkę, pieska i tatuaż, ona ma tatuaż i piercing. Dziecko maskotka, bo i tak zapłacą za wszystko dziadkowie i MOPS.

Jeszcze jedno, bo zapomniałem: prezerwatywy nie są środkiem antykoncepcyjnym ze względu na wysoki stopień ich zawodności - są środkiem higienicznym.
(20 kwietnia 2010 r., 18:28:09)
W sumie to racja... Ale myślę, że w tym wypadku adopcja jest tym "mniejszym złem".
(20 kwietnia 2010 r., 18:17:20)
Wiem i zgadzam się , ze sa takie ....., ze łeb pęka, ale dlaczego maja za to płacić ich rodzice? Dzieci nie mogą mieć dzieci.
(20 kwietnia 2010 r., 18:15:04)
Oj, nie zgodzę się, torq, z jednym na pewno: taka osoba jak najbardziej powinna ponosić konsekwencje swoich czynów, chyba w ciążę dziewczyna zaszła w wyniku gwałtu. Rozumiem Twój punkt widzenia, możliwe, że osoby w pewnym wieku nie są świadome do końca konsekwencji swych czynów, ale litości, będąc 13-latką wiedziałam, do czego seks prowadzi i że ciąża to nie "jakiś tam wypadek przy pracy". Celem mojej wypowiedzi nie jest wdawanie się w polemikę, bo nie chcę nawiązywać jakichś niepotrzebnych sporów, mówię tylko z perspektywy byłej nastolatki ;) że wbrew pozorom większość z nich to nie głupiutkie, nieuświadomione gąski.
(20 kwietnia 2010 r., 18:07:04)
Nauka wstrzemięźliwości i unikania zachowań ryzykownych - chodzi tu przede wszystkim o używki i tak zwane gwałty rówieśnicze.
(20 kwietnia 2010 r., 18:04:46)
Masz co nieco do poprawy. "seks z osobą poniżej 16 roku życia jest według polskiego prawa przestępstwem" ????????? Jeśli nie ma ukończonych lat 15 w chwili popełnienia czynu. Jeśli oboje nie mają to nie ma mowy o przestępstwie. Sprawdź art. 200 KK.
"Trzynasto- i czternastolatki z głupoty, niewiedzy, braku asertywności lub przymusu zaczynają współżycie seksualne" - rozpoczyna współżycie z głupoty, czyli z miłości?
W kwestii aborcji jestem zwolennikiem liberalizacji prawa, jednakże nie godzę się na aborcje na żądanie. Osoba, która nie ukończyła 18 lat, powinna mieć prawo do nieodpłatnego zabiegu usunięcia ciąży. Nie jest to wiek, w którym człowiek powinien ponosić wszystkie konsekwencje swoich działań. Odnośnie antykoncepcji, to oprócz postulowanych przez Ciebie merytorycznych, a nie religijnych lekcji wychowania seksualnego, należy wprowadzić częściowa refundacje środków antykoncepcyjnych (sa bardzo drogie), w szkołach zaś umieścić automaty z darmowymi prezerwatywami.
(20 kwietnia 2010 r., 16:33:05)
smutna rzeczywistość, brak dostatecznej edukacji, lenistwo rodziców i temat tabu, do tego wpływ idiotycznej polityki kościelnej, która sprzeciwia się wszelkim zmianom, to wszystko prowadzi właśnie do takich sytuacji. Nie mówiąc już o kursach małżeńskich, gdzie mówi się, że seks tylko po ślubie i że prezerwatywa i to zło, diabelski pomiot. Myślę jednak, że dużo, a może najwięcej w tym przypadku jest winy rodziców, bo to oni powinni wychowywać, potem szkoły, a na koniec kościoła. Najlepiej jest jednak zacząć od siebie, czyli rodziców. Już się boję bo mam córkę, pomimo że do jest 13-tki jeszcze daleko nie wiem jak będzie wyglądała edukacja seksualna z mojej strony :), ciężko to widzę. Nie chciałbym jednak, by to ona mnie edukowała poprzez ciążę, jej ciążę. Plusior.
(20 kwietnia 2010 r., 13:48:32)
Tak sobie siedziałam i myślałam nad tym jak to się dzieje, że tak młode dziewczyny zachodzą w ciążę... Przecież nieraz człowiek słyszał o 12-latkach, które mają zostać matkami. Nie wspominając już o najmłodszej mamie świata, która w chwili, kiedy nią została miała niewiele ponad 5 lat. Dramat tego świata zawdzięczamy samy sobie.
Znieczulicy i ślepocie...
(20 kwietnia 2010 r., 12:28:38)
To mi się podoba.
Ciekawy wstęp, świetne zdanie zakańczające i przyzwoita treść.
Nie mam żadnych zarzutów. Cieszę się, że ktoś o tym pisze.
Szkoda tylko, że większość dzieciaków ma to głęboko...
1 - 25 z 25 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
23 marca 2010 r.
20 września 2010 r.
180
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska