Dodano: 01 marca 2010 r., 15:20:52
Ostatnia aktualizacja: 01 marca 2010 r., 15:20:52
Duma Katalonii punktuje po trudnym meczu
Leo znów zepewnia trzy punkty Barcelonie
F.C. Barcelona pokonała na własnym stadionie Malagę 2:1. Mecz, który miał być dla Dumy Katalonii "spacerkiem", okazał się drogą przez mękę. Mistrzom Hiszpanii po raz kolejny trzy punktu zapewnił niezawodny Leo Messi.
Obie drużyny ostatnimi czasy borykały się z kontuzjami podstawowych graczy. Sztab medyczny Barcelony "stanął na głowie" i spośród siedmiu kontuzjowanych piłkarzy na sobotni mecz zostało jedynie dwóch: Seydu Keita i Eric Abidal. Do składu powróciły "płuca" Katalończyków, czyli Xavi oraz Dani Alves. Natomiast w Maladze nieobecnych było aż dziesięciu graczy z podstawowego składu, co zmusiło trenera Muniza do skorzystania z wychowanków zespołu nieogranych jeszcze w Primiera Division.
Na początku spotkania obie ekipy badały się wzajemnie. Malaga prezentowała się dobrze w obronie co powodowało rozbijanie ataków Barcelony w okolicach 20 metra od bramki. W siódmej minucie, podczas jednej z nielicznych akcji gości, faulowany przez Puyola był Obinna. Do wolnego podszedł Duda, lecz jego zaskakujący strzał obronił Victor Valdes.Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać - dwie minuty później Alves dośrodkowuje z prawej strony wprost na głowę Leo Messiego, ale Argentyńczyk pudłuje. Barcelona dominowała na boisku, jednak nie przekładało się to zdobycze bramkowe. Większość akcji prowadzonych było prawą stroną, na której grał Dani Alves. Na kolejną sytuację strzelecką trzeba było czekać do czternastej minuty, kiedy to Messi przechwycił piłkę na 40 metrze i popędził na bramkę, jednak jego szarża została zatrzymana wślizgiem przez Gaspara. Swoich sił spróbował także Zlatan Ibrahimovic, lecz jego silny strzał z wolnego przeszedł obok słupka bramki rywali. Z biegiem czasu akcje Barcelony zaczynały się zazębiać. Malaga ograniczała się do obrony własnej bramki. W trzydziestej minucie swój kunszt dryblerski zaprezentował Messi. Minął jednego z obrońców, wyszedł sam na sam z Munuą, lecz jego strzał prawą nogą przeleciał wysoko nad bramką. Sześć minut później miała miejsce akcja, która była ozdobą tego meczu. Iniesta zagrał piłkę do Xaviego, który popularną "angielką" próbował strzelić gola, lecz piękną paradą popisał się bramkarz Malagi. Barcelona dążyła do tego aby zejść do szatni z prowadzaniem. Swoje dwie okazje miał Ibrahimovic. Pierwsza próba zakończyła się zablokowaniem strzału przez obrońcę. Następnie po pięknej grze kombinacyjnej Messiego i Alvesa, "wieży ze Szwecji" zabrało kilkunastu centymetrów aby skierować piłkę do siatki. Ostatnia akcja pierwszej połowy spotkania niewątpliwie podniosła ciśnienie sympatykom Barcy. Po rajdzie Pedro swoją okazję miał Messi, lecz ani Argentyńczyk ani dobijający jego strzał Iniesta, nie potrafili zdobyć gola.
Druga połowa miała identyczny przebieg jak pierwsza. Przewaga gospodarzy była kolosalna. Posiadanie piłki wynosiło 77%:23% na korzyść Dumy Katalonii. Pięćdziesiąta druga minuta przyniosła ładny rajd Messiego, który dośrodkował futbolówkę na głowę Ibrahimovicia, lecz strzał Szweda pięknie wybronił Munua. Osiem minut później z rzutu rożnego piłkę zagrywał Xavi, ale i tym razem futbolówkę z linii bramkowej, po główce popularnego Ibry, wybił obrońca gości Wellington. W końcu sprawy w swoje ręce wziął Pedro. Jego strzał z lewego narożnika pola karnego zatrzepotał w siatce. Błąd w tej sytuacji popełnił bramkarz, który był źle ustawiony. Na dwadzieścia minut przed końcem Barcelona prowadziła 1:0 i wszystko wskazywało na to, że będzie to ich koleje zwycięstwo przed własna publicznością. Gol nie zmienił sytuacji na boisku, pomimo przewagi gospodarze nie potrafili dochodzić do stuprocentowych sytuacji bramkowych. W siedemdziesiątej piątej minucie, po szybko wykonanym rzucie wolnym przez Messiego, piłkę otrzymał Iniesta, lecz jego strzał zatrzymał się na poprzeczce. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się jednobramkowym zwycięstwem Barcelony, zabójcza kontrę przeprowadzili piłkarze Malagi. Niespodziewanie piłkę otrzymał Valdo, wyszedł sam na sam z Valdesem i pewnym strzałem pokonał golkipera Barcy. Remis oznaczałby, że drugi w tabeli Real Madryt zrównałby się punktami z Dumą Katalonii. Jednak trzy minuty po bramce gości Katalończycy znów wychodzą na prowadzenie. Pięknym podaniem do Alvesa popisał się Xavi, Brazylijczyk odegrał do Messiego, a ten dopełnił formalności i skierował piłkę do pustej bramki. Pod koniec meczu sędzia nie zaliczył gola Ibrahimovicia, który przed oddaniem strzału faulował Wellingtona.
Spotkanie zakończyło się wymęczonym zwycięstwem Barcelony, która, dopisując trzy oczka do swego dorobku wciąż, utrzymuje dwupunktową przewagę nad Realem Madryt.
Komentarz autora:
Dodałem artykuł raz jeszcze, gdyż miałem problem z edycją poprzedniego.