Dodano: 20 stycznia 2010 r., 21:15:26
Ostatnia aktualizacja: 20 stycznia 2010 r., 22:02:05
Czego Jaś się nie nauczy…
Lubię czasem przyglądać się treningom- o ile taka nazwa jest adekwatna- młodych adeptów piłki kopanej z mojej małej miejscowości. Przypominam sobie wtedy, jak to sam w wieku 8-10 lat biegałem za futbolówką instruowany okrzykami autorytarnego i bezlitosnego trenera.
W tamtym czasie nie dostrzegałem jednak, że wszystko co robię, robię bez najmniejszego sensu. Dziś, z pozycji obserwatora, zalewam się zimnym potem irytacji patrząc na to, jak krzywdzi się polską piłkarską młodzież.
Treningi odbywają się 3-4 razy w tygodniu. Każdy podzielony jest na dwie części- tę biegową i tę, do której dopuszczona jest piłka. Pierwszej partii treningu nie będę opisywał… Uważam, że w wieku uczęszczania do pierwszych klas szkoły podstawowej jest ona wyjątkowo zbędna.
Druga polega na wykonywaniu niezliczonej ilość rozmaitych podań i strzałów, oraz na zabawie z piłkami. Młodzi adepci zaczynają od gry w znanego wszystkim „dziadka”. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że dobrani w grupy zawodnicy zajmują pole nieproporcjonalnie duże w stosunku do ich liczebności. Chytry zabieg sprawia, że zamiast poprawiać technikę, chłopcy wymieniają bezsensowne podania, a pechowiec znajdujący się w środku wylewa siódme poty w równie bezsensownej pogoni za futbolówką.
Następnie ćwiczone są rozmaite podana: dołem (tzw. pasówka, proste podbicie), górą (crossy), główką, kolanem, zgrania piłki klatką piersiową itd. itp. Wszystko to w różnych kombinacjach: w parach, trójkami, czwórkami, w biegu, bez ruchu, w pełnym biegu, z piłki stojącej, z pierwszej piłki, z przyjęciem, na dwa kontakty itd. itp.
Kolejnym etapem tej części są strzały na bramkę. Tu także wiele urozmaiceń: strzały głową po dośrodkowaniu z końcowej linii boiska, strzały z pierwszej piłki po ziemi, strzały z woleja, rzuty wolne z murem, bez muru, z dystansu, jeden na jeden itd. itp. Wszystkie schematy przeplatane są ćwiczeniami rozciągającymi i rozgrzewającymi.
Na koniec treningu chwila upragniona przez wszystkich- myślę tu głównie o młodych zawodnikach. Można wreszcie zagrać mecz! Trener szybko wybiera składy, zawodnicy jednej z drużyn zakładają gustowne jaskrawo-pomarańczowe trykoty. Losowanie stron, gwizdek i…
…i okazuje się, że początkujący piłkarze nie potrafią czegoś, co w piłce nożnej jest rzeczą niezbędną. Nie posiadają tej subtelnej umiejętności, jaką jest bieganie, prawidłowe poruszanie się po boisku, ustawianie i wychodzenie na pozycje. Wszystko co z takim zaangażowaniem ćwiczyli jeszcze przed chwilą, w tym momencie nie ma żadnego znaczenia. Po boisku w powolnym tempie przesuwa się ogromna, 20-osobowa (bramkarze bacznie stoją na swoich pozycjach), pomarańczowo-kolorowa zgraja chłopców, którym zaledwie wydaje się, że właśnie rozgrywają mecz w piłkę nożną. Nie ma podań z pierwszej piłki, nie ma zagrań na dwa kontakty, nikt nie odgrywa klatką, akcje nie kończą się strzałem głową po dośrodkowaniu z linii końcowej, ani z woleja po zagraniu z pierwszej piłki.
- Coś tu chyba nie gra. Co to ma być!?- rzuca skopany i obolały adept w stronę trenera i opuszcza boisko.
Ja się mu nie dziwię…
Komentarz autora:
Artykuł również na blogu: www.kopnij.blox.pl