Rodzaj: Felieton
Dodano: 16 maja 2010 r., 18:14:59
Region: Świat > Azja
Ostatnia aktualizacja: 16 maja 2010 r., 19:05:45
Czy buddysta może iść do piekła?
W kulturze europejskiej zaobserwować można dwa nurty. Z jednej strony modę i swego rodzaju, zafascynowanie kulturą dalekiego wschodu. Z drugiej, niemalże całkowity brak rzetelnej wiedzy na jej temat. Przyczyn tego stanu rzeczy należy zapewne upatrywać w narodzinach dziecka postmodernizmu, nurcie zwanym New Age.
New Age, poza swobodą i wolnością jaką przynosi ludzkości, wprowadza też, pewną nierzetelność w przekazie informacji z zakresu fundamentalnej wiedzy różnych kultur. W efekcie, zamiast poznawać fakty, bujamy w bezużytecznej fantazji.
Mieszanie stylów i zacieranie granic to domena postmodernizmu. Mnóstwo ideowych tworów, łączących w sobie różne religie i filozofie, jest raczej chwilową modą niż historycznie ugruntowaną wiedzą. Jednym z takich tworów jest buddyzm w wydaniu europejskim. Mogę śmiało stwierdzić, że jest w nim tyle z nauk Buddy, co chrześcijaństwa w meczecie. Buddyzm w kondycji ponowoczesnej, jawi się jako „lajtowy” kierunek społeczno-filozoficzny, a jego przedstawiciele to mantrujący wyzwoleńcy, kochający wolną miłość i zdrową żywność. A jak jest rzeczywiście?
Podstawowym błędem jest już samo stwierdzenie, że buddyzm jest religią, kiedy de facto jest on z gruntu ateistyczny. Nie znaczy to bynajmniej, że bogów w buddyzmie nie ma. Są, ale nie są to istoty pretendujące do miana zbiorowego demiurga istniejącej rzeczywistości. Bogowie to jeden ze światów, do którego możemy trafić na drodze reinkarnacji. Będąc ludźmi mamy z nimi nikły kontakt, nie mają oni na ciebie wpływu, o ile im na to nie pozwolisz. A więc, jeżeli są bogowie, to czy istnieją też diabły? Jak najbardziej, istnieją i żyją w piekłach, a ich buddyjskim określenie brzmi: istoty piekielne. Właśnie nimi, istotami piekielnymi, możemy stać się, jeżeli za życia rządzi nami gniew i wypływająca z niego nienawiść. Realia piekła są drastyczne, gdyż istoty w nim zamieszkujące przeżywają niewyobrażalne cierpienia, są torturowane na śmierć, tylko po to, aby do życia i tortur natychmiast powrócić.
Innym rodzajem piekła jest tzw. świat głodnych duchów – pretów, a emocją która do owej krainy prowadzi, jest chciwość i skąpstwo wynikające z nadmiernego pożądania, również seksualnego. Jest to swego rodzaju odpowiednik katolickiego czyśćca. Głównym cierpieniem tych istot jest głód i pragnienie, którego zaspokoić nie mogą, gdyż spożyty pokarm zamienia się w ich żołądkach w palący ogień.
Równolegle z tymi światami istnieją, poza ludźmi i zwierzętami, dwie inne rzeczywistości: świat bogów i półbogów. O nich, jednak opowiem innym razem. Warto wspomnieć, że na życie w tym czy innym świecie nie skazuje nas jakaś osoba sędziego. Kolejne wcielenie jest skutkiem tego, co sami sobie wypracowaliśmy, jest konsekwencją zgodną z prawem karmy. Ważne jest też pamiętanie przy tej okazji, że każdy żywot, czy to jako zwierzęcia, ducha piekielnego, głodnego, półboga czy nawet boga jest czasowy. Żadne z wcieleń nie jest wieczne.
Dużym błędem jest podchodzenie do filozofii dalekiego wschodu w sposób jaki proponuje nam właśnie postmodernizm. Nie zapominajmy, że buddyzm narodził się jeszcze przed chrześcijaństwem i aby go zrozumieć, nie wystarczy nam sama pobieżna wiedza tego rozległego i starego systemu. Chrześcijaństwo, jak ocenił to papież zaczyna się tam, gdzie kończy się Buddyzm. Ja jednak sądzę, że jest dokładnie odwrotnie. Chrześcijaństwo jest modyfikacją i zlepkiem pogańskich zwyczajów. Natomiast Buddyzm to przede wszystkim styl życia. Styl życia, w którym my ludzie, sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje losy, swoje szczęście i swoje cierpienie.
Autor: Maria
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
16 maja 2010 r., 19:05:45
Zmiana zdjęcia
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(16 maja 2010 r., 22:14:44)
Dla buddysty zło nie istnieje. Istnieje cierpienie, wynikające z naszej zachłanności i podążania drogą pychy i ulotnej przyjemności.
Zresztą, jako filozof przyznaję że warto wstrzymać się z kategorycznym określaniem czegoś jako dobre lub złe, gdyż trudno jest określić granicę gdzie kończy się zło a zaczyna dobro a więc czy w ogóle istnieje, czy można je rozważać tylko odnośnie danej sytuacji. Z dobrem jest jak z ciemnością czy ciepłem. Nigdy do końca nie wiesz kiedy kończy się ciepło a zaczyna zimno i nigdy nie stwierdzisz kategorycznie, że skończyła się ciemność i nastała jasność.
Przepraszam za przynudzanie :)
(16 maja 2010 r., 21:30:23)
Rzeczywiście - można powiedzieć, że jesteśmy odpowiedzialni, ponieważ to gdzie żyjemy, jako kto żyjemy i z czym się spotykamy to składowa naszych poprzednich "zasług" i obecnych wyborów. Wszystkie przyczyny i konsekwencje są szalenie rozbudowanym drzewem zależności, które, gdyby znać je wszystkie, dawałyby dość jasny i wyraźny obraz rzeczywistości. Pamiętać jednak należy, że nie byłby to obraz statyczny lecz dynamiczny rozwijający się z każdym naszym wyborem, gestem, ... myślą, mową i uczynkiem :) Jeśli ktoś np. był szowinistycznym chamem gnębiącym kobiety teraz może być kobietą uciskaną lub np. gejem w kraju nietolerancyjnym. Z drugiej jednak strony, ktoś kto ratował ubogich swoimi dobrami jutro może wygrać 6 w totolotka. Może... chyba, że np. ulegnie w tym wcieleniu zachłanności i skąpstwu, wtedy może nic nie wygrać, a w przyszłości odrodzić się jako hiena... Jak pisałem drzewo zależności jest wielce złożone. Żyjemy tu gdzie powinniśmy żyć, żyjemy tak jak czynimy. A New Age... żenada
(16 maja 2010 r., 19:14:58)
To nie takie proste. Zacytowałabym tu raczej słowa Jezusa: Oddaj cesarzowi co cesarskie (świat na ziemi), bogu co boskie (świat po śmierci). Nie należy burzyć porządku zastanego tu na ziemi. Buddysta nie dąży do rewolucji. W każdym należy widzieć naturę buddy (chrześcijańska dusza) ale może on jednocześnie być złodziejem.
A szóstka w lotto? Czy to jest szczęście? Prawdziwym głodem, jest głód poznania naszej prawdziwej natury i zaspokojenie owego głodu daje prawdziwe szczęście.
(16 maja 2010 r., 18:46:02)

"Swoje cierpienie"
Idąc tym tokiem rozumowania, należałoby zlikwidowac sądy z ich sędziami, a wszelką odpowiedzialność za przestępcze czyny wziąć także na swoje własne barki.
Skoro za "swoje cierpienie"jak piszesz odpowiadamy sami, to złoczyńca, który skrzywdzi nas odbierając zdrowie, czy życie, wziął się niejako z naszej przyczyny i odpowiedzialność za jego czyny bierzemy na siebie.
Jest w tym okruch prawdy, bo przecież naszą tolerancją i przymykaniem oka na pierwsze symptomy, pozwoliliśmy rozwinąc się złu w pełnej krasie.
Przewidując ewentualne zagrożenia dla siebie winniśmy zapobiegać im sami, bo inaczej jesteśmy współwinni temu, co niewątpliwie nastąpić może.
Moglibyśmy też nie robić absolutnie nic, spodziewając się tylko dobrego losu, oczywiście - wyłącznie na swoją odpowiedzialność. Moim zdaniem to utopia.
Co do szczęścia...hm, trudno być odpowiedzialnym za szóstkę w lotto. Szczęściem jednak ludzie lubią się chwalić i opowiadają o swoim na nie wpływie :)
1 - 4 z 4 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
10 kwietnia 2010 r.
19 lutego 2012 r.
2804
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat