Dodano: 03 czerwca 2009 r., 19:12:05
Ostatnia aktualizacja: 03 czerwca 2009 r., 19:12:05
Zarobki, wydatki i wizja przyszłości YouTube na rynku video
Czy może dojść do zamknięcia YouTube?
Zło nadciąga?
Są ludzie na tym nie najlepszym ze światów, którzy żyć nie mogą bez YouTube, są też tacy, którzy właśnie dzięki "YT" zdobyli sławę, pieniądze i popularność. Jednak gigant i posiadacz niemal całego "tego typu" rynku jest kulką u nogi firmy Google, która co miesiąc pakuje w istnieje YouTube astronomiczne dla zwykłego człowieka kwoty.
Na wstęp pewnie wielu zacznie rzucać tekstami w stylu "bluźnisz" albo "kłamiesz" i tak dalej, jednak Panie i Panowie... właśnie zaistniała taka sytuacja, że YouTube powoli zaczyna mieć coraz większe problemy, nie tylko prawne ale i finansowe. Kryzys nie oszczędza nikogo, tak i YouTube z każdym rokiem mimo posiadania coraz większych przychodów, zaczyna odczuwać również problemy z "dziurą" finansową, którą z każdym rokiem usiłuje załatać.
Cytat, za dobreprogramy.pl
YouTube rozpoczyna eksperymentalną emisję reklam wideo wyświetlanych na początku wybranych klipów.
Reklamy tego typu są dość popularne w Internecie. Zasada ich funkcjonowania jest bardzo prosta - użytkownik musi obejrzeć kilkunastosekundowy klip reklamowy, zanim serwis wyświetli właściwe wideo. W YouTube reklamodawcy będa ograniczeni do 30 sekund, ale właściciele serwisu zalecają wyświetlanie reklam nie dłuższych niż 15 sekund. Emisja reklamy będzie sprzedawana w pakietach po tysiąc odsłon.
YouTube początkowo wprowadza reklamy tylko do filmów oficjalnie udostępnianych w serwisie przez BBC Worldwide, ITN, Discovery, National Geographic i Channel 4. Wśród pierwszych firm, które będą się reklamować w ten sposób są między innymi Activision, Renault, Match.com, Nissan i Warner Brothers. Celem wprowadzenia reklam wideo jest skłonienie dużych wytwórni do przekazywania na YouTube większej liczby filmów.
Przede wszystkim, wszyscy którzy mają zamiar pisać "nie prawda", albo "informacja nieprawdziwa" polecam poniższy fragment oraz źródła na dole postu.
W tym poście wbrew pozorom nie będę "wieszczył" gromkiego upadku YouTube, a jedynie przedstawię kilka argumentów, które coraz bardziej dają w kość właścicielowi YouTube - sławetnemu Google. Kilka najbardziej doskwierających pozostawię na koniec.
Pewnie wielu na początek zapyta - czy jestem wrogiem YouTube? Nie, oczywiście że nie. To byłoby po prostu... głupie?
Korzystam z YT codziennie, zaś post ma jedynie zaprezentować fakt, iż YouTube nie jest wieczne i nie trzyma się tak dobrze, jak wielu sądzi.
Po pierwsze, według Credit Suisse (drugiego co do wielkości banku szwajcarskiego) serwis YouTube może w tym roku przynieść nawet 470 milionów dolarów strat. Nie jest to oczywiście powodem do mówienia "upadek YouTube", jednak serwis praktycznie nigdy nie był rentowny, odkąd zakupiło go Google. Do obsługi tak ogromnego serwisu, jakim jest YouTube potrzebne są doskonałe łącza, na które YouTube wydaje rocznie połowę kosztów utrzymania. Idąc dalej - 36% kosztów utrzymania YouTube to powiększanie pojemności serwerów oraz wykupywanie różnego rodzajów licencji.
Credit Suisse przewiduje, że mimo to, iż w tym roku dochód YouTube zwiększy się o 20% w porównaniu do roku poprzedniego, to i tak przyniesie około 500 milionów dolarów strat. Dla Google, które jest właścicielem YouTube dokładanie do najpopularniejszego serwisu z klipami wideo, to niezbyt wielki problem, jednak nic nie jest workiem bez dna. W szczególności nic nie jest takim workiem, jeżeli dodatkowo, co chwila musi się sądzić w sprawie praw autorskich. Przykładem jest jeden z pierwszych większych sporów - z firmą Viacom, która żądała albo usunięcia setek tysięcy klipów albo odszkodowania liczonego w kilku miliardach dolarów.
Sądząc się z wieloma firmami oraz po obrzucaniu YouTube pomidorami z napisem "prawa autorskie", serwis postanowił wycinać ścieżkę muzyczną z filmów oraz porządnie zabrać się za kasowanie nielegalnie umieszczonych filmów i seriali. Pojawia się pytanie - czy tak drastyczne i tak szybkie ruchy, powodujące usunięcie klipów oglądanych tysiące razy dziennie wyjdzie YouTube na zdrowie. Wiadomo, że użytkownik, który chce sobie oglądnąć serial, odwróci się pod tym względem od YT i ściągnie sobie go "z Google". Aktualnie niczym niezwykłym jest świeżutki teledysk, obejrzany w godzinę po dodaniu przez tysiące ludzi, zaś następnego dnia możemy go jedynie obejrzeć, bowiem ścieżka zostanie wycięta.
Miliard za nielegalne umieszczenie filmów?
Następnym argumentem mówiącym za zbliżającym się (co najmniej) końcu monopolu YouTube na klipy wideo jest fakt, że YouTube (a zarazem Google) podchodzi strasznie "imperialistycznie" do firm zezwalających na publikacje. Przykładem są Niemcy - 31 marca 2009 Google ogłosiło, że zablokuje możliwość oglądania muzycznych klipów video dla internautów z Niemiec. Powodem jest konflikt na linii GEMA (niemiecki ZAiKS), a Google, oczywiście poszło o kasę. Od tej pory na niemieckim YouTube coraz trudniej będzie oglądać jakiekolwiek teledyski. Nie inaczej jest w Anglii - Google nie dogadał się z brytyjskim urzędem do spraw praw autorskich, zaś pod koniec 2008 roku Google zdecydowało się blokować i wycinać wszystkie teledyski związane z firmą Warner Music. Nawet nas - Polaków - powoli zaczyna dosięgać widmo "Ten klip wideo nie jest dostępny w Twoim kraju"...
Jeszcze rok temu Google było zadowolone z zarobków YouTube i widziało w nim świetlaną przyszłość, dziś jednak pytani przez wiele serwisów internetowych nie komentują informacji o stratach liczonych w setkach milionów. Nie trudno się doliczyć, że Google aktualnie więcej dokłada do YouTube, aniżeli zyskuje. Co ciekawe reklamodawcy nie są zbytnio zainteresowani reklamami na YouTube, zaś sama firma bardziej skłania się w stronę tzw. "kont premium" lub pełnometrażowych filmów z reklamami.
Jak wspominałem na początku, koszty utrzymania YouTube rosą lawinowo, przykładem są szacunki The Wall Street Journal oraz The Economist z początku 2006 roku - YouTube zarabiało na siebie około 16 milionów rocznie, zaś koszt utrzymania wahał się w okolicach 10 milionów rocznie. Dziś, również The Economist szacuje, że jeden dzień działania YouTube kosztuje go blisko milion dolarów.
Do wszystkiego można dokładać, jednak w czasach kryzysu nawet Google zwalnia ludzi, notuje spadki oraz zaczyna oszczędzać, a póki co YouTube jest workiem bez dna.
Rok temu firma Rubicon Consulting przeprowadziła sondaż na dużą skalę pytając użytkowników internetu, czy byliby skłonni płacić za korzystanie z niektórych serwisów i portali. Niemal, co piąty zgodziłby się płacić za użytkowanie YouTube dwa dolary miesięcznie. YouTube już teraz planuje płatne elementy lub reklamy typu "zakup album przez YouTube", jednak czy aby na pewno to wypali? Ludzie zbyt mocno przyzwyczaili się do tego, że YouTube jest w pełni darmowy i udostępnia darmową muzykę, jednak monopolizm YT powoli zaczyna pękać - coraz częściej pojawiają się linki do różnych innych portali tego typu. Przykładowo zyskujące coraz większą sławę, za sprawą wojen YT z wytwórniami, hulu.com oraz dailymotion.com - w przeciwieństwie do YouTube, to właśnie tymi dwoma (w szczególności hulu) interesują się reklamodawcy oraz wytwórnie.
Za:
TimesOnline
The Economist
The Wall Street Journal
Zanox
mashable.com
Forbes 2006/10/05
Komentarz autora:
Za zgodą autora (wszak ja nim jestem) zamieszczone z: http://blogmida.pl/