Dodano: 26 kwietnia 2009 r., 15:48:52
Ostatnia aktualizacja: 26 kwietnia 2009 r., 15:48:52
Depeche Mode - Sounds of The Universe
Okładka Sounds of the universe
Przetrwać prawie 30 lat na rynku muzycznym to rzecz niebywała, przetrwać jako grupa nie mieszcząca się ani w kanonach rocka ani popu to po prostu istny sukces. Oni tego dokonali, od pierwszej płyty Speak & Spell wydanej w 1981 roku po 12, najnowszy studyjny album zatytułowany jako Sounds of The Universe. Czy są to rzeczywiście Dźwięki Wszechświata?
Album miał swoją premierę 20 kwetnia i składa się z 13 kompozycji, w tym jedna instrumentalna i 3 napisane przez wokalistę zespołu Dave'a Gahana, są to: Hole To Feed, Come Back i Miles Away/The Truth Is, a cała reszta przez lidera zespołu, klawiszowca i gitarzystę - Martina L. Gore'a.
Album otwiera utwór In Chains, który zrobił na mnie dość dziwne wrażenie. Początek oszczędny, pierdzące syntezatory co bardzo mi się kojarzy z pierwszymi 2 płytami zespołu z początku lat '80. Potem zaczyna się właściwy podkład i ten magiczny wokal Gahana, którego wspomaga Gore. Piosenka jest o miłości do kobiety, która swoją osobą zniewala podmiot liryczny, i tenże mówi, że jest w tytułowych łańcuchach. Niezły kawałek na otwarcie albumu, ale te z poprzednich albumów były znacznie lepsze!
Drugi na liście jest utwór Hole To Feed, Gahana. Nie rozumiem do końca dlaczego taki słaby utwór znajduje się na płycie. Wokal nie zachwyca, automat perkusyjny w tle też nie. Czułem się jak wśród murzynów grających na tam-tamach. Gdy próbowałem wtopić się w tekst tego utworu nie wyciągnąłem żadnych wniosków. Jest zbyt trudny do klarownej interpretacji. Ale całość sprowadza się do tego, że w grach miłosnych i nie chodzi mi tu o seks, ale o to, że jedyne co robimy to wypełniamy dziury w nas samych.
Wrong, ten utwór jako pierwszy ujrzał światło dzienne i jest singlem promującym cały album. Tekst bardzo tragiczny, bardzo bolesny, każdy kto cierpi z jakiegoś powodu, szczególnie jeżeli przeżywa kryzys, depresję, będzie do siebie brał ten tekst jak najbardziej. Jest to swoiste użalanie się nad sobą, ale pięknie ubrane w słowa. Jeżeli chodzi o muzykę, to jest to najbardziej bogaty w dźwięki utwór z całej płyty, cała reszta jest jakaś taka oszczędna.
Fragile Tension - jeśli znacie stare, dobre Depeche Mode i lubicie je w tamtej formie to jest to kawałek dla was. Brzmienie to mix Some Great Reward połączone z Music For The Masses. Wokal Gahana jak za starych dobrych czasów. Tekst jest piękny, otóż Martin sugeruje, że to co łączy dwoje ludzi to taka dziwna delikatna siła, która ciągnie ich ku sobie i nie pozwala odejść. Dla mnie bomba!
Little Soul śpiewane przez Martina i Gahana jest dziwnym utworkiem, takim trochę narcystycznym, Martin tym razem śpiewa co to nie on, że jego dusza jest taka doskonała i w ogóle. Brzmienie muzyki?? Industrializm Construction Time Again i Some Great Reward, czyli walenie w rurę, blachy faliste itp. Nie podoba mi się ten utwór, w ogóle do mnie nie przemawia.
In Sympathy. Ten utwór ma to coś, energiczny disco-beat z kuszącym wokalem obydwu panów, przypomina trochę jakby Lilian z poprzedniej płyty, ale tekstowo jest z innej beczki. Tekst tej piosenki to jak krzyżówka A Question Of Time z albumu Black Celebration z utworem pokroju Policy Of Truth, ale tylko tekstowo. Piosenka bardzo mi się podoba, jest taka lajcikowa.
Peace, to kulminacyjny moment Dźwięków... Inspiracją dla Martina do napisania tego utworu było wydarzenie jakim było odwołanie koncertu w Tel-Awiwie, który miał zamykać w 2006 roku trasę Touring The Angel, ale z powodu zagrożenia atakiem terrorystycznym został odwołany. Niewątpliwie furorę robi tu wokal Davida Gahana, który brzmi w tym utworze niczym Freddy Mercury z Queen :) Dla mnie ten utwór jest zajebisty, a brzmienie to mix Gospel z Techno.
Come Back to druga kompozycja Gahana. Tekst fajny, pasuje mi do tego co sam przeżywam, ja liryczne nawołuje do powrotu osoby, którą kocha, za którą tęskni. Obwinia się za tą stratę. I byłoby wszystko fajnie, gdyby ten tekst składał się z dłuższego tekstu a nie powtarzał się 3-krotnie przez cały utwór bo staje się to dosyć nudne. Brzmi Gahanowo, czyli coś jakby ten kawałek był odpadem z ostatniej solowej płyty wokalisty Mode, jaką jest Hourglass z 2007 roku. Dla mnie taki średniawy ten kawałek. Wiem, że Mr. G potrafi lepiej, ten utwór ratuje tylko dobry dopracowany wokal.
Nie lubię instrumentali, a tymże jest nr 9 na płycie czyli Spacewalker. Nie potrafię go pozytywnie ocenić, utwory instrumentalne Martina, są totalną zapchajdziurą od Big Muff na Speak & Spell z 1981 roku po Spacewalker z nowej płyty.
Perfect. Niby piosenka napisana przez samego mistrza Gore'a, ale wygląda tak jakby to Gahan chciał się wyspowiadać ze swojego życia. Podsumować co było przed, co było w trakcie jego heroinowo-kokainowego nałogu, który trwał tak długo, że ten mógł stracić życie. Z resztą przez 2 minuty już był na tamtym świecie. Muzycznie brzmi świetnie, wokal Gahana to po prostu magia i czary, facet nie próżnował przez ostatnie 2 lata. Zamiast zrobić swoje solo tour dla promocji Hourglass, ten ćwiczył wokal i opłaciło się.
Nie ja strzeliłem/
Nie pociągnąłem za spust/
To nie byłem ja/
Jestem tylko prostym śpiewakiem/
Usłyszałem odgłos/
Odwróciłem głowę/
I zobaczyłem jak nasza miłość upada/
To dlatego ten utwór kojarzy mi się z Gahanem. Miał 2 nieudane próby samobójcze, po drugiej jego serce stanęło na 2 minuty. Martin powiedział wtedy, że bez Dave'a nie będzie Depeche Mode. Gahan mógł wszystko zepsuć: I zobaczyłem jak nasza miłość upada - chodzi tu o zespół.
Miles Away/The Truth Is jest trzecim utworem Gahana i lepszym znacznie od Hole to Feed czy Come Back. Gahan tu spowiada się z tego, że gdy najbardziej na świecie potrzebował Martina i jego pomocy, to prawda była taka, że Mart był daleko. Ale to już było w I Need You, panowie porozmawiali jakiś czas temu i są najlepszymi przyjaciółmi, chyba dzięki temu, że się pogodzili, dalej pchają ten wózek. Wokal Gahana brzmi tu drapieżnie, z żalem, goryczą i złością. Jest dobrze :)
Jezebel to przedostatni utwór, w którym jedynym głosem jest głos Martina. Utwór średnio ciekawy o niejakiej Jezebel, kim jest nie wiadomo, wiadomo jedynie, że dla Martina wiele znaczy, mam wrażenie, że Jezebel jest kurtyzaną, grzesznicą. Chyba Martin znów za dużo czytał Pisma Świętego i Apokalipsy św. Jana. Wokalnie nie jest źle, Martin się poprawił w porównaniu z jego solo wokalami z dwóch ostatnich płyt. Muzycznie jakoś tak gospelowo, kościelnie, taki lounge.
Utworem zamykającym Dźwięki Wszechświata jest Corrupt, w którym to Mr Dave G. wyśpiewuje słowa Martina skierowane do pewnej kobiety, która bardzo zraniła podmiot liryczny i ten chce się na niej zemścić, chcę potraktować ją tak samo jak ona traktowała jego, a może nawet gorzej: Wzywałabyś moje imię/Błagając bym kontynuował swoje gry. Ta pani ma chyba cosik nie pokolei w główce i lubi ranić a jeszcze bardziej gdy rani się ją. Znam taką jedną z mojego życia. Wokal bardzo brudny, mroczny i agresywny. Podobają mi się wstawki gitarowe, których mało jest na całej płycie, a gdy się już pojawiają to w najgorszym wydaniu - czyli gitara elektryczna przesterowana. Fuj. Ale utwór jest całkiem całkiem, coś jak The Dead Of Night 2 z albumu Exciter.
Po przesłuchaniu tego albumu, który trwa godzinkę z małym hakiem czuję niedosyt, ale to nie wszystko. Mam odczucia jakby ten materiał został nagrany w pośpiechu, bez chęci i tylko po to żeby się ukazał. Odstaję od poprzednich albumów, całościowo brzmi albo jak mieszanina 4 pierwszych albumów zespołów, albo jak dobrze zrobione demo. Dźwięki są strasznie oszczędne, powrót do korzeni czyli automat perkusyjny, stare keyboardy typu Mini Moog albo Korg, których używali na początku kariery, to wszystko sprawia, że wolę włączyć Speak & Spell 1981 roku czy A Broken Frame z 1982 roku niż Sounds... tamte albumy dają po prostu lepsze doznania. Tutaj podobają mi się 3-4 utwory, może byłbym w stanie jakiś jeszcze 1 dorzucić, ale nic więcej. O ile poprzednia płytka Playing The Angel z 2005 roku brzmiała jak drugi Violator (czyli najlepszy album w historii zespołu) z 1990 to Sounds brzmi tak jak wcześniej pisałem - jak krzyżówka 4 poprzednich albumów. Chcesz to sobie zwizualizować? Zjedz kilka różnych potraw i puść pawia na środku dywanu, a potem się przyjrzyj i zobaczysz jak wygląda zła mieszanka... Okładka zawsze wiele mówi o jakości i zawartości albumu, choć mogą być pewne przekłamania. Dać dziecku z przedszkola zrobić okładkę do tego albumu to wykonałby znacznie lepszą. Jaka okładka takie piosenki. Okładkę oceniam na 1/10 a całość albumu na skromne 6/10 czyli jakieś 3+ na 5. Jeżeli jesteś fanem Depeche Mode to kup tą płytę, jeżeli chcesz być fanem Depeche Mode, to polecam ci najpierw sięgnąć do poprzednich płyt. Najlepiej zacznij od Black Celebration z 1986. Myślę, że tym dziełkiem zespół sobie nowych fanów nie przysporzy.
Sounds Of The Universe:
1. In Chains
2. Hole To Feed (Dave Gahan, Christian Eigner, Andrew Phillpott)
3. Wrong
4. Fragile Tension
5. Little Soul
6. In Sympathy
7. Peace
8. Come Back (Gahan, Eigner, Phillpott)
9. Spacewalker
10. Perfect
11. Miles Away/The Truth Is (Gahan, Eigner, Phillpott)
12. Jezebel
13. Corrupt
Komentarz autora:
Oprócz podstawowej wersji CD składającej się na 13 utworów, ukazały się także wersja z dodatkową płytą DVD i zestaw Deluxe zawierający dodatkowe utwory i jeszcze więcej materiałów video oraz książeczki w twardej oprawie ze zdjęciami i tekstami.