Dodano: 21 września 2009 r., 11:23:58
Ostatnia aktualizacja: 21 września 2009 r., 11:25:35
Torreadorzy zdobywają złoto. Koszykarska Europa na kolanach
Hiszpanie zaraz po finale
Stało się - Mistrzostwa Europy w koszykówce mężczyzna dobiegły końca. Polska na trzynaście dni stała się stolicą światowego basketu, a na jej parkietach najlepiej zaprezentowała się drużyna Hiszpanii, która wczoraj późnym wieczorem wywalczyła złoty medal.
Aktualni mistrzowie świata oraz wicemistrzowie Europy zdemolowali w wielkim finale Serbię 85:63, rewanżując się tym samym bałkańskiej drużynie za porażkę w inaugurującym turniej meczu fazy grupowej. To był dziwny EuroBasket dla Hiszpanów. Zaczęli go od porażki, do drugiego etapu awansowali w przeciętnym stylu, który nie dawał żadnych przesłanek do tego, że Gasol i spółka zagrają o złoto. Zupełnie inaczej prezentowała się Francja, która swoje mecze grupowe wygrywała jeden za drugim, a jej liderzy byli w wyśmienitej formie. Wszystko odmieniło się w fazie pucharowej, rozgrywanej w katowickim Spodku. Tu, w pierwszym ćwierćfinale, stanęły naprzeciw siebie dwie ekipy uważane za faworytów tych mistrzostw - Hiszpania i Francja. To był mecz prawdy, który pokazać miał rzeczywistą moc obu reprezentacji. Wygrali go późniejsi triumfatorzy EuroBasketu i to różnicą aż 20 punktów.
Finał nie dostarczył nam więc spodziewanych emocji. Hiszpania końcówkę turnieju miała zabójczą. Niedzielne spotkanie było od pewnego momentu raczej meczem towarzyskim, niż tym z etykietką „finał”. Zupełnie inaczej było z półfinałem Serbia - Słowenia, który według wielu obserwatorów był najciekawszym meczem mistrzostw. Słoweńcy musieli radzić sobie w nim bez swojego asa Erazma Lorbeka, który opuścił parkiet za pięć przewinień na 4 minuty przed końcem spotkania. Wynik zmieniał się praktycznie po każdej akcji, a po dwóch udanych zagraniach Gorana Jagodnika zespół Słowenii wyszedł na pięciopunktowe prowadzenie. Ostatnia minuta regulaminowego czasu gry była niczym z dobrego dreszczowca. Przewinienie niesportowe odgwizdano Brezecowi, ale Teodosic trafił tylko jeden rzut wolny. W kolejnej akcji zrehabilitował się, trafiając trójkę, która wyrównywała stan spotkania i doprowadziła do dogrywki, w której to od początku swój rytm gry narzucili Serbowie, a Teodosic trafiając dwa razy zza linii 6,25 metrów zapewnił swojej drużynie finał wynikiem 96:92.

Dominacja Gasola była niepodważalna
Tegoroczny EuroBasket miał kilku bohaterów, jednak najjaśniej świeciła gwiazda hiszpańskiego centra, Paula Gasola. To właśnie lider mistrzów Europy, któremu na turnieju, tak jak całej drużynie, nie szło jedynie w jego początkowej fazie, został MVP mistrzostw. Patrząc na statystyki, jakie osiągnął (18,7 pkt/mecz - lider EuroBasketu; 8,3 zbiórki/mecz - druga lokata, wyprzedził go jedynie Gortat; 2,2 bloku/mecz - lider), nie można się dziwić tej decyzji. <I>Ostatnie pięć meczów zagraliśmy świetnie. Mimo, że przegraliśmy dwa razy w tym turnieju (z Serbią i Turcją - przyp. red.)
, to osiągnęliśmy zakładany wynik. Dla mnie i dla mojego kraju ten sukces znaczy bardzo wiele - powiedział zaraz po finale najlepszy jego gracz. Wtórował mu także trener, Sergio Scariola - <I>Nieważny jest styl, w jakim zdobyliśmy to mistrzostwo. Ważne, że nam się w ogóle to udało. Pokazaliśmy profesjonalizm i poświęcenie. Jestem bardzo zadowolony.
<B>Polacy nic się nie stało?
Nasi reprezentanci zakończyli udział w turnieju na drugim etapie rozgrywek, przegrywając w nim wszystkie swoje mecze (kolejno z Serbią, Słowenią i Hiszpanią). Spotkania te pokazały prawdziwy potencjał naszej kadry - duże luki w defensywie, brak lidera, który w decydujących momentach wziąłby na siebie ciężar za wykończenie akcji i za małe koszykarskie umiejętności. Polacy tracili w ostatnich trzech meczach średnio 81 punktów, sami natomiast rzucając nieco ponad 66 oczek, które zdobywali z bardzo niską skutecznością 45%. Nie pomógł grający na co dzień w NBA Marcin Gortat, naturalizowany Amerykanin David Logan, czy występujący w najlepszej europejskiej lidze, w Hiszpanii, Michał Ignerski. Małym pocieszeniem może być jedynie fakt, iż podopieczni trenera Katzurina przegrywali swoje spotkania z naprawdę dobrymi zespołami, w tym z finalistami EuroBasketu.
<B>Dzika karta w nagrodę?

Trener tłumaczył...
Już za rok na parkietach w Turcji odbędą się koszykarskie Mistrzostwa Świata. Sześć najlepszych ekip z właśnie zakończonego turnieju (Chorwacja, Francja, Grecja, Słowenia, Hiszpania i Serbia) zapewniło sobie już w nich udział. Po odpadnięciu Polski przed fazą pucharową, wiele mówiło się o tym, iż w nagrodę za dobrą organizację EuroBasketu, naszej federacji zostać ma przyznana tzw. dzika karta, która pozwoliłaby biało-czerwonym zagrać na tureckiej ziemi. Czy jest to prawda, czy jedynie prasowa plotka - tego dowiemy już 13 grudnia, kiedy to FIBA rozdzieli między zespoły cztery przepustki do Turcji.
Nie wszystko jednak było tak kolorowo, jak może się wydawać. Wprawdzie większość zawodników chwali sobie organizację turnieju, jednak kilka ekip ma pretensje do Polaków za parę spraw, by wspomnieć jedynie o Hiszpanach, dla których hotelowe łóżka były za krótkie, lub izraelskich działaczach wypominających nam słabą znajomość języka angielskiego wśród wolontariuszy obsługujących EuroBasket. Trzeba jednak przyznać, że turniej zorganizowany w siedmiu polskich miastach był na najwyższym światowym poziomie, a rozgrywane w katowickim Spodku finały mogą pochwalić się oprawą godną ligi NBA. Szkoda tylko, że po odpadnięciu Polski, nasi kibice rezygnowali z biletów na mecze fazy pucharowej. Jest to o tyle dziwne, że koszykówki na takim poziomie i takich zawodników, jak chociażby Parker, Gasol, Ukić czy Turkoglu, nie zobaczymy nad Wisłą jeszcze przed długie lata.
Klasyfikacja końcowa mistrzostw:<Br>
1.Hiszpania<BR>
2.Serbia<BR>
3.Grecja<BR>
4.Słowenia<BR>
5.Francja<BR>
6.Chorwacja<BR>
7.Rosja<BR>
8.Turcja<BR>
9.B.J.R. Macedonii<BR>
-.Polska<BR>
11.Niemcy<BR>
--.Litwa<BR>
13.Wielka Brytania<BR>
--.Izrael<BR>
--.Bułgaria<BR>
--.Łotwa<BR>
Komentarz autora:
Cytaty pochodzą ze strony: eurobasket2009.org.
Zdjęcia pochodzą ze strony: fibaeurope.com.