Dodano: 04 stycznia 2010 r., 14:38:13
Ostatnia aktualizacja: 04 stycznia 2010 r., 20:31:59
Fanatyk motoryzacji...
Polska, jak wszyscy wiedzą, jest w czołówce państw o tradycjach motoryzacyjnych i "Miłośnikami Motoryzacji" stoi, przynajmniej od czasu gdy Fiat 126p trafił pod strzechy. Czy aby na pewno tylko nimi?
Terminem "Miłośnik Motoryzacji" zwykło się określać osobę, która kocha przemieszczać się swoimi czterema kółkami, choćby tak skromnymi jak Fiat 126p. Oczywiście jest to duże uproszczenie, bo określenie to oznacza też kogoś, kto na przykład pasjonuje się samochodami, dużo wie z zakresu motoryzacji itp, itd.
Gdyby jednak rzucić okiem uważniej, można byłoby stwierdzić, że "Miłośnik Motoryzacji" nie odzwierciedla naszych upodobań w pełni. Mamy bowiem w kraju prawdziwych "Fanatyków Motoryzacji".
Piszę o tym, ponieważ już po raz kolejny przeczytałem i wysłuchałem w mediach, że powrót "Zakopianką" z Zakopanego do Krakowa trwał około 5 do 6 godzin, a między świętami a nowym rokiem przejazd z Poronina do Zakopanego zajmował przeciętnemu kierowcy 2 godziny. Informacja ta - podawana jako sensacyjna niemalże - spada na nas, jak grom z jasnego nieba, przy okazji byle dłuższego weekendu.
Myślę, że trzeba być Fanatykiem Motoryzacji, żeby w tych korkach stać, bo cóż innego usprawiedliwia rodaków cisnących się chmarami do i tak zatłoczonego Zakopanego, gdzie i o miejsce do zaparkowania było ciężko? Na pewno nie jest to zdrowy rozsądek. Nie jest to też, jak sądzę, chęć wypoczynku na łonie natury, w ciszy i spokoju. Bo ciszy i spokoju w Zakopanem nie ma, nie było i już chyba nie będzie.
Pozdrawiam zatem serdecznie wszystkich Fanatyków Motoryzacji, mając nadzieję, że nie zmienią zbyt szybko swoich praktyk "długo-weekendowych", bo póki na "Zakopiance" was więcej, to gdzie indziej was mniej. I o to chodzi!
Komentarz autora:
Więcej na: http://reactor.bloog.pl