Dodano: 09 września 2010 r., 12:25:52
Ostatnia aktualizacja: 09 września 2010 r., 12:25:52
Felietonnik: Maszyna do mierzenia śmiechu
Równie refleksyjny, co absurdalny. Z założenia osobisty, ironiczny, przekorny i żartobliwy. Dziennik jest jak taśma klejąca. Trudno zacząć, potem jakoś się ciągnie.
Ludzie wymyślili już miłość, setki bogów, a nawet Święto Dyszla. Ale oni wciąż idą dalej. Yoji Kimura (japoński profesor z Uniwersytetu w Osace) wynalazł maszynę do mierzenia śmiechu.
Jednostka śmiechu to aH (jedna sekunda niepohamowanego śmiechu to 5 aH). Aby zmierzyć śmiech należy przymocować czujniki aparatu do brzucha w okolicach przepony badanej osoby.
Śmiech działa podobnie jak seks. Wyszczupla (jeden wybuch to 3 min aerobiku), wypięknia, leczy i dotlenia. Z tym, że raczej nigdy nie będziemy uprawiać seksu z tyloma kobietami, ile naraz jesteśmy w stanie rozbawić. No chyba, że jak mawiał klasyk, jedyną osobom, którą udało nam się rozbawić jest Bóg, gdy usłyszał nasze plany.
Kiedy stałem się satyrykiem? Myślę, że w wieku 4 lat. Pojechałem wówczas z rodzicami do dziadków. Mój dziadek spytał mnie: "Gdzie masz pistolet?". Chodziło mu o mojego małego (natenczas) penisa. Odpowiedziałem mu, na odczepnego, że dzisiaj zostawiłem w domu. On śmiał się, jakby miał atak astmy i parkinsona jednocześnie. Całą historię wspomina wszystkim chętnie do dziś.