Dodano: 01 września 2010 r., 15:23:17
Ostatnia aktualizacja: 01 września 2010 r., 15:23:17
Felietonnik: Natura zła z natury
Równie refleksyjny, co absurdalny. Z założenia osobisty, ironiczny, przekorny i żartobliwy. Dziennik jest jak taśma klejąca. Trudno zacząć, potem jakoś się ciągnie.
Kawałek szmatki zaczepiony o złowrogo sterczące ostre druty, powstał pod pretekstem ochrony przed deszczem. Ale ja wiem do czego on służy. To broń! Broń, którą najczęściej posługują się bezbronne staruszki. Stają one przed tłumem, nerwowo poprawiając w swych dłoniach torebkę i trzon parasolki. Zaciskają pięści, protezy i pośladki. Wchodzą w tłum, niczym egipskie rydwany. Nic się dla nich nie liczy! Tylko dobra zabawa.
Musimy uważać, by nie zostać cyklopami, zamieniając rydwany na ciemności. Par excellence także egipskie. To tylko jeden z wielu gombrowiczowskich gwałtów starego na młodym. Od lat starzy mogą więcej, choć ręki już nie podniosą.
Deszcz to jeden zagrywka natury. Z punktu jej bezpodmiotowego widzenia, człowiek wraz z całą swą zaborczą działalnością jest wrogiem. Mimo wszystko jest przekonany, że budując mosty i kanały, karczując lasy, ujarzmia ją. Ale on tylko daje jej policzka. Gdy przychodzi powódź, tornado, tsunami - jest bez szans jak kurczak w ubojni.
To typ walki znany nam ze "Strasznego Filmu". Nierówny, jak walka ludzi z robakami. Albo smoków z krasnoludami. Albo nawet ludzi dosiadających smoki i miotających krasnoludami w robaki. Dlatego ustawmy przed wejściem na Ziemię (by każdy kto tu wchodzi wiedział co jest grane) tabliczkę: „Uwaga! Zła natura”. Albo lepiej: „Uwaga! Ja tu pilnuję”.