Dodano: 27 maja 2009 r., 23:12:22
Ostatnia aktualizacja: 03 czerwca 2009 r., 17:03:27
Historia pewnego T-shirtu, czyli jak to się robi w Ameryce
Kiedy Brian Govern, 32-letni student prawa z Glassboro w stanie New Jersey, pisał w listopadzie zeszłego roku recenzję produktu, który właśnie nabył na Amazonie, wychwalając go pod niebiosa, nie zdawał sobie sprawy z tego, że zapoczątkuje internetowy fenomen. Koszulka z nadrukiem trzech wyjących do księżyca wilków stała się absolutnym bestsellerem.
"Dzięki znajdującym się na niej wilkom faktycznie jest super i tylko za to zasługuje na pięć gwiazdek [w skali 1-5]. Ale kiedy ją założyłem, wtedy dopiero zaczęły się czary. Jak tylko sprawdziłem, czy koszulka dobrze leży na klacie, wyszedłem w niej z mojej przyczepy do marketu i od razu otoczył mnie wianuszek kobiet. Dzięki wilkom na mojej koszulce te kobiety wiedziały, że tak jak wilk jestem tajemniczym samotnikiem, który wie, jak "zawyć do księżyca" od czasu do czasu (łapiecie rozkminkę?). Kobiety, które mnie otoczyły, chciały, żebym został ich chłopakiem (...) Odmówiłem, (...) mężczyzna w takiej koszulce nie powinien poddać się pierwszej lepszej.
Podjechałem pod market na moim skuterze (chodzenie piechotą to straszny obciach!). Siadłem na nim bokiem, żeby było widać wilki. Kiedy poprawiałem moje piłkarskie skarpety, usłyszałem za plecami pobudzony astmatyczny oddech. Odwróciłem się i ujrzałem lekko spoconą laseczkę w dresie i japonkach. Powiedziała, że podobają jej się wilki na mojej koszulce. Odpowiedziałem, że chcę zawyć do księżyca. Zaproponowała mi łyka Mountain Dew, wskoczyliśmy na skuter i odjechaliśmy, ona powłócząc nogami, spod marketu w resztę naszego życia. Dziękuję ci, koszulko!
Zalety: dobrze leży na klacie, ma wilki, przyciąga kobiety
Wady: tylko 3 wilki (można by dodać kilka na bicepsach), nie widać wilków z założonymi rękami, wilki byłyby lepsze, gdyby świeciły w ciemnościach"
Tak w wolnym tłumaczeniu brzmi kultowa już niemal recenzja. Przez kilka miesięcy kolejni nabywcy dorzucali swoje trzy grosze. Na początku maja temat koszulki i komentarza Governa podchwyciła strona CollegeHumor.com, w jej ślady poszło Digg.com i cała reszta. Dziś na stronie produktu można przeczytać 758 komentarzy w podobnym stylu (27 maja, godzina 23:00 - liczba ciągle rośnie!), a koszulkę ma lub chce mieć praktycznie każdy.
Oto fragmenty niektórych komentarzy:
"Kiedy zakładam tę koszulkę codziennie rano, wibruje jak te śmieszne szczoteczki do zębów, przysięgam!"
"Jak tylko założyłem tę koszulkę, zadzwonili z banku, żeby przeprosić, że chcieli przejąć mój dom."
"Noszę ją od 15 tygodni i jeszcze nie musiałam jej prać! Nie zakładasz tej koszulki na ciało, zakładasz ją na duszę."
"Zakup tej koszulki był najlepszą decyzją w moim życiu. Lepszą od decyzji o pójściu na studia, o wyjściu za mojego męża i nie odstawianiu leków na ADHD."
itp.
Znaleźli się i tacy, którzy mają drobne zatrzeżenia: nie przyciąga supermodelek, powoduje przyrost owłosienie na ciele, byłaby lepsza z jednym wilkiem i trzema księżycami... Choć niektóre recenzje są bardzo prymitywne, czytając te ciekawsze można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z powstawaniem nowego gatunku literackiego.
Od 19 maja koszulka z trzema wilkami jest na Amazonie najlepiej sprzedającym się produktem w kategorii odzież. Govern nieświadomie zapoczątkował szaleństwo, z którym wiąże się również ogromny sukces marketingowy. Firma Mountain, producent koszulki, do niedawna znajdowała kupców na 2 - 3 sztuki dziennie, a dziś sprzedaje się ich on-line 100... w ciągu godziny. Michael McGloin, dyrektor kreatywny Mountain, twierdzi: - To coś, na co wiele firm wydaje 100 milionów dolarów i czego nie udaje im się osiągnąć. Nam to się po prostu przydarzyło i skorzystaliśmy natychmiast. Trudno wyobrazić sobie międzynarodową sławę zwykłej koszulki, a tu zadziałał marketing wirusowy.
Marketing wirusowy (zwany również reklamą wirusową) to specyficzny rodzaj działań marketingowych. Polega na zainicjowaniu sytuacji, w której potencjalni klienci sami będą między sobą rozpowszechniać informacje na temat produktu, firmy czy usługi. Zwykle taki marketing jest działaniem celowym, w tym wypadku koszulka "Three Woolf Moon" stała się jego podmiotem zupełnie przypadkowo, zyskując miano produktu niemalże symbolicznego.
Autor tego sukcesu długo nie zdawał sobie sprawy, że zapoczątkował istne szaleństwo. Kilka dni temu skontaktował się z nim przedstawiciel Amazona, aby zapytać o jego reakcję. - Powiem moim rodzicom i znajomym, że to smutne, ale to prawdopodobnie jedyna sytuacja w moim życiu, w której wywarłem jakikolwiek wpływ na świat.