Dodano: 06 marca 2011 r., 11:36:07
Ostatnia aktualizacja: 06 marca 2011 r., 11:36:07
The future starts today, not tomorrow
Pierwszy dzień marca budzi nadzieję. Za oknem świeci słońce, niebo w stu procentach niebieskie, jeszcze trochę zimno ale czuć już nadchodzące zmiany. Być może tylko sobie to wmawiam. Próbuje rozświetlić codzienną szarzyznę. W takie dni zastanawiam się nad sobą, nad światem w którym przyszło mi żyć i nad jego przyszłością.
Można powiedzieć, że to gdybanie o czymś czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć, a tym samym, po co się nad tym zastanawiać. Czy mamy jakikolwiek wpływ na otaczający nas świat? Czy te dwadzieścia kilka lat to dużo? Nie lubisz być zasypywany pytaniami? Ja też, ale to robię. Dlaczego? Czy dlatego, że widzę jak świat odwraca wartości? Może dlatego, że nikt mnie nie rozumie? Rodzice żyją w innym świecie. Nie rozumieją moich potrzeb. Dla nich zatrzymał się czas. Ciągle tylko: idź do kościoła, przestań siedzieć tyle przy komputerze, zacznij się uczyć, szanuj innych itd. Przecież oni mieli swoje życie. Przeżyli je tak jak chcieli, z kim chcieli i niech pozwolą zrobić mi to samo.
Polska z innej strony
Rok 2010 w Polsce to ponad 60 tyś rozwodów, prawie milion alkoholików, ponad 1,5 miliona dzieci wychowujących się w patologicznych rodzinach, 100 tyś osób uzależnionych od narkotyków, ponad trzy miliony osób z depresją. Czy to problem? Pewnie nie. Przecież świat musi walczyć z kryzysem finansowym. Ludzie mogą robić co chcą w myśl hasła „róbta co chceta”. Dzieci biją nauczycieli, nauczyciele biją dzieci. Homoseksualiści zadbają o problem niżu demograficznego. Trzeba tylko dać im adoptować dzieci. Zalegalizować związki i podziwiać malutkiego Jasia na spacerze z tatą i …. Tatą.
Dlaczego tak jest?
Dlaczego takie zjawiska zawsze są na pierwszym planie? Czy przyczyną jest negatywne nastawienie świata? Ludzie bombardowani są złymi informacjami. Wolimy słyszeć, że ktoś umarł niż urodził się. Lepiej jak dojdzie do katastrofy niż do budowania czegoś. Swiat pokazuje nam wojny i kataklizmy jako zwierciadło dzisiejszych czasów. Co może rodzić się w głowie człowieka skupionego na tym wszystkim? Zamiast obrazu szczęśliwej rodziny ogląda alkoholizm, patologie i morderstwa. Czy ma to wpływ na to jacy jesteśmy?
Gdzie mamy szukać dobrych wartości? Mam szanować innych ludzi czy iść po trupach do celu? Żeby być kimś trzeba być lepszym od innych. Rozpychając się łokciami zrobić karierę. Kupić dom , samochód, zdobyć dobrą pracę i pieniądze. Wtedy będziesz mógł siedzieć w wygodnym fotelu swojego 120 metrowego mieszkania, włączyć 50 calowy telewizor i podziwiać uroki telewizji w 3D. Właśnie pokazują twój samochód za 200 tyś. złotych. Inni mogą tylko pomarzyć o takim. Tak minie dzień, potem drugi i trzeci. Zamieni się w tydzień, miesiąc i rok. Mimo upływającego czasu twój samochód nie odezwie się do ciebie. Telewizor nie powie – KOCHAM CIĘ a pieniędzy nie złapiesz za rękę.
Albert Einstein powiedział kiedyś „Jestem absolutnie przeświadczony, że żadne bogactwo świata nie zdoła przyczynić się do postępu ludzkości, nawet gdyby znalazło się w rękach człowieka szczerze oddanego tej sprawie. Jedynie przykład dany przez wielkich, nieskazitelnych ludzi może doprowadzić nas do wzniosłych idei i szlachetnych czynów. Pieniądze odwołują się wyłącznie do egoizmu i zawsze wystawiają tego, kto je posiada, na pokusie nadużyć. Czy ktokolwiek może sobie wyobrazić Mojżesza, Chrystusa czy Gandhiego z workiem pieniędzy jak Carnegie?” Idąc dalej za słowami największego człowieka XX wieku, Jana Pawła II „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.” Kto jest na to najlepszym przykładem?
Możesz o sobie powiedzieć – „Jestem wielkim człowiekiem”? Może wartości dla ludzi w XXI wieku powinniśmy szukać dwa tysiące lat temu? W człowieku, który przekładał dobro innych nad swoje, w człowieku kochającym całym sercem. Człowieku, który poświęcił swoje życie dla innych, nawet dla tych którzy go nienawidzili. Jeśli zaczniesz zmienianie świata od siebie masz szanse na sukces, na radość w sercu i uśmiech na twarzy. Jestem tego najlepszym przykładem, ale o tym innym razem.
„Wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali” Jan Paweł II.