Dodano: 13 stycznia 2010 r., 19:08:16
Ostatnia aktualizacja: 13 stycznia 2010 r., 23:25:23
Gortat: "Cierpliwość najważniejsza"
Marcin Gortat - jedyny Polak w NBA, który osiągnął tak wiele, był skłonny odpowiedzieć na kilka pytań.
Ostatnio w Polsce jest pan co raz bardziej krytykowany za swoje występy w Orlando. Jak pan skomentuje swoją aktualną formę, odpowiadając krytykom na ich opinię?
Myślę, że krytyka jaka pojawiła się w Polsce nie ma dla mnie większego znaczenia, z tego względu, że staram się robić to co do mnie należy i wielu ludzi nie rozumie jaką mam rolę w zespole, ani tego czego ode mnie oczekuje trener Van Gudny. Patrzę na to wszystko z umiarem i na dzień dzisiejszy staram się robić to co do mnie należy. Gdybym robił coś złego i grał bardzo słabo, wtedy nie występowałbym na pewno na parkiecie i moje miejsce zająłby ktoś inny, a tym bardziej zostałbym wytransferowany z drużyny Orlando. Dlatego naprawdę staram się tym nie przejmować i robić swoje.
Jak ocenia pan pracę trenerów w NBA i co nasi rodzimi szkoleniowcy powinni sobie w pierwszej kolejności przyswoić, żeby ich warsztat trenerski nie odbiegał w tak dużym stopniu od amerykańskiego?
Przede wszystkim mieć pasję, taką jak mają trenerzy w NBA ,chęci uczenia się i zbierania doświadczenia. Nie mogą być w pewien sposób zarozumiali na pewnym poziomie rozgrywkowym. Kształcić się, oglądać wiele meczów i starać uczyć się jak najwięcej. Tak jak każdy zawodnik musi być cierpliwy i trener musi być cierpliwy. Na pewno jest wiele przepaści pomiędzy naszymi polskimi trenerami a szkoleniowcami w NBA, ale jest dwóch czy trzech polskich szkoleniowców, którzy idą w dobrym kierunku i kto wie czy za parę lat nie będziemy mieli szkoleniowców na naprawdę wysokim poziomie.
Gdyby generalny menadżer Otis Smith wydał pozytywną opinię w sprawie możliwości pana transferu do innego klubu i zdał się na pana wybór, w jakim klubie odnalazłby się pan najlepiej i dlaczego?
Na pewno chciałbym pozostać w zespole Orlando, żeby dokończyć sezon tutaj i zdobyć mistrzostwo. Jeżeli miałbym odejść, chciałbym przejść do drużyny, która walczyłaby o mistrzostwo, w którym miałbym szansę rozwijania się jako zawodnik i jako człowiek poza parkietem. Zespołu, który ma wspaniałych kibiców i aspiracje, aby grać jak najwyżej. Na dzień dzisiejszy jestem zawodnikiem Orlando i marzę tylko o tym, żeby zdobyć mistrzostwo z tym zespołem.
Jak pan ocenia szanse Orlando Magic w obecnych rozgrywkach NBA, czy są w stanie powtórzyć wyczyn z poprzedniego sezonu, a może pokusić się nawet o mistrzostwo?
Myślę, że na pewno jesteśmy w stanie osiągnąć wynik z poprzedniego sezonu, naszym celem jest zdobycie mistrzostwa. Mimo, że przegraliśmy parę meczy i jesteśmy na trzecim miejscu w naszej Konferencji, to nadal uważam, że jesteśmy zespołem bardzo dobrym i mamy mnóstwo talentu w naszym zespole, żeby odnieść jak największy sukces. Dochodzimy do półmetka rozgrywek i jeszcze będzie wiele szans, aby pokazać, że jesteśmy tą ekipą na miarę mistrzostwa NBA.
Jak pan znosi ciągłe podróże, które towarzyszą zawodnikom NBA, czy mógłby pan pokrótce opowiedzieć jak wygląda tydzień z życia koszykarza za oceanem?
Na pewno jest to mnóstwo pracy, mnóstwo podróżowania, a jak nie podróżowania to na pewno mnóstwo rutyny w domu, gdzie każdy z nas musi przygotować się odpowiednio do meczu. Cały dzień jest poukładany pod trening i pod mecz, a odpowiednia dieta i ilość snu na pewno jest ważna tak jak i całe cykle, rzeczy które robimy przed treningiem, rozgrzewka, niektórzy z nas przychodzą na siłownię, czy przychodzą na treningi indywidualne, są to na pewno takie rzeczy, które pomagają nam grać na jak najwyższym poziomie. Cały tydzień jest bardzo ciężki łącznie z weekendami. Są tygodnie, gdzie śpimy w trzech czy czterech różnych hotelach, trzech czy czterech różnych pokojach i łóżkach, dlatego na pewno nie jest to miłe i łatwe, ale są dni, tygodnie, miesiące, gdzie zostajemy w domu przez dłuższy okres czasu i wtedy mamy szansę spotkań się z bliższymi i przyjaciółmi.
Jest pan przyjacielem Dwighta Howarda, zatem z pewnością znacie się panowie bardzo dobrze. Jakim człowiekiem jest Howard i czy panuje między wami rywalizacja, czy pomagacie sobie nawzajem?
Myślę, że rywalizacji między nami aż tak dużej nie ma, ponieważ tak naprawdę trzeba być optymistą. Ja wiem doskonale o tym, że nigdy nie wygryzę Dwighta z zespołu, a oprócz tego, że koszykarsko jest on bardzo uzdolniony, jest również bardzo znaną osobą i ma wielki respekt w Stanach. Dlatego bardzo ciężko jest taką osobę wygryźć ze składu, a on doskonale wie, że nie straci tego miejsca i na pewno rywalizacja między nami polega tylko na tym, kto kogo pierwszy uderzy na treningu (śmiech).
Jest pan jedynym Polakiem, któremu udało się osiągnąć tak wiele, czy mógłby pan udzielić kilku najważniejszych wskazówek dla młodych adeptów koszykówki?
Trzeba być na pewno cierpliwym i nie da się ukryć, że trzeba ciężko pracować. Godziny, które się spędza na treningach, są godzinami które dadzą Ci na pewno wszystko. Ja poświęcałem jeszcze dużo godzin przed i po treningu, robiłem bardzo wiele drobnych rzeczy, które poprawiły moją grę. Skoncentrowałem się na pracy moich nóg, na mojej budowie fizycznej, kondycji, na rzeczach, które były bardzo ważne. Oprócz tego umiejętności koszykarskie są równie ważne jak i charakter, który mi osobiście dużo pomógł. Na pewno troszkę szczęścia tutaj było, ale tak jak powiedziałem na początku, cierpliwość chyba jest najważniejsza.
Czy ma pan swojego faworyta jeśli chodzi o rozgrywki PLK, a może dowiemy się, który zespół jest najbliższy sercu Marcina Gortata?
Jest dużo zespołów, z którymi się łączę. Był Turów Zgorzelec, w którym był Saso Obradović i jest paru chłopaków z kadry Polski. Na pewno jednym z wielkich klubów jest Anwil Włocławek, który jest najbliższy Łodzi i bardzo im kibicuję. Oczywiście w pewien sposób Prokom, z którymi rywalizacja była zawsze w pewien sposób zacięta, czy to w Eurolidze czy innych turniejach, jeszcze za czasów gry w Kolonii. Dodatkowo Polonia Warszawa z trenerem Kamińskim, z którym znamy się dobrze. Można powiedzieć, że to właśnie te kluby są bliższe mojej osobie.
Z Marcinem Gortatem rozmawiał Patryk Załęczny