Kategoria: Kultura i sztuka > Film
Rodzaj: Recenzja
Dodano: 16 lutego 2010 r., 21:24:19
Ostatnia aktualizacja: 28 lutego 2010 r., 14:21:21
"I widziałem..."
Flora
Pamięć, wspomnienie może być jak kolec jeżowca, który utkwił w ciele. Można dłubać w ranie, a on wciąż tkwi, rozpadając się na coraz mniejsze okruchy. Mieszkańcy Oceanii chcąc się ich pozbyć, trą pumeksem ranę tak zapamiętale, aż powstanie krwawa miazga, która zabliźniwszy się szpetnie, wchłonie kolczaste drobinki.
Rzeczywistość odbija się swoim piętnem w naszym umyśle, formując w każdym z nas osobny wszechświat. Odchodząc w nieśmiertelną nicość nasza osobowość - wspomnienia tkane cienkimi nićmi światła - ulega bezpowrotnie rozpadowi. Człowiek, gdy chce dać świadectwo prawdzie, podąża za nią w swoich czynach. Ona sama, czy chcemy tego czy nie, tworzy nas również wtedy, gdy na nią „patrzymy.” Pamięć, wspomnienie może być jak kolec jeżowca, który utkwił w ciele. Można dłubać w ranie, a on wciąż tkwi, rozpadając się na coraz mniejsze okruchy. Mieszkańcy Oceanii chcąc się ich pozbyć, trą pumeksem ranę tak zapamiętale, aż powstanie krwawa miazga, która zabliźniwszy się szpetnie, wchłonie kolczaste drobinki.
Takim „pumeksem” bywa akt twórczy, który uwalnia artystę od niesionej w sobie przeszłości, stwarzając możliwość, by tym, którzy odeszli, wznieść „pomnik trwalszy niźli ze spiżu”. „Idź i patrz” to film radziecki nakręcony w 1985 r. przez Elema Klimowa, którego scenariusz napisał wspólnie z białoruskim pisarzem Aleśem Adamowiczem. Film osadzony jest mocno w twórczości tego prozaika - dokumentalisty. Utwory takie jak „Partyzanci” (tekst biograficzny o chłopcu walczącym w oddziale partyzanckim) czy „Chatyńskie opowieści” (historia zagłady wsi) stały się inspiracją dla powstałego dzieła.
Białoruś, rok 1943, na tyłach frontu Niemcy toczą wojnę partyzancką. Kilkunastoletni Flora przyłącza się do ukrywającego się w lesie oddziału partyzantów. Udział w walce nie jest jednak dla chłopaka szkołą odwagi. Przeżywszy bombardowanie, powraca wraz ze swą przyjaciółką Głaszą do rodzinnej wsi, by odkryć śmierć swojej matki i sióstr. Uciekając ze spacyfikowanego przez Niemców domu, natrafia na ukrywających się na bagnach pozostałych przy życiu sąsiadów. W poczuciu obowiązku, postanawia wraz z grupką mężczyzn podjąć się zdobycia dla ocalonych żywności, po którą wyruszają do pobliskiej miejscowości. Wyprawa okazuje się katastrofą. Florę ratuje miejscowy gospodarz. Szaleńcza wędrówka chłopca nabiera nowego wymiaru gdy do wsi „gospodarza” wkracza niemieckie Einzacgrupen*. Żołnierze spędzają mieszkańców do drewnianego magazynu i podpalają budynek. Wszystko za sprawą rzekomego znieważenia niemieckiego żołnierza. W odwecie białoruscy partyzanci dokonują krwawej masakry niemieckich zbrodniarzy. Wszystkie te dramaty są udziałem Flory, który w końcowej scenie filmu, w akcie bezsilności, strzela do portretu Hitlera.
Tak w skrócie można by opisać dzieło Elema Klimowa, gdyby stanowiło ono jedynie paradokument. Artysta uciekł jednak, zarówno przed konwencją dokumentu, jak i sztampą kina wojennego. Stworzył dzieło o uniwersalnym i niebywale plastycznym wyrazie, pełne magii i ludowo-biblijnej symboliki.
Rusałka
Metoda reżyserska ukazująca historię Flory, skupia się na wytworzeniu przeświadczenia obcowania z opowieścią, w której to, co nienazwane i nierzeczywiste staje się udziałem widza. Choć świat, ludzie oraz przyroda przedstawieni są w sposób naturalistyczny, to reżyserowi udaje się ukazać biologiczną siłę, na poły mistyczną, która przenika rzeczywistość zmieniając ją w samo powtarzając się wzór-ogród koncentracyjny. Ambiwalentne uczucie realności, a zarazem transcendencji, spotęgowane jest obrazami śmiertelnego piękna białoruskiej przyrody. Impresyjne krajobrazy padającego w lesie deszczu, łąk nade wszystko bagien, nadają niejako guślarski rys przedstawianej rzeczywistości. Incydentalne pojawianie się muzyki pogłębia ten efekt, ponieważ pozwala widzowi zanurzyć się w symfonii dźwięków świata, z którym obcuje. Cisza grana muzyką lasu wzmaga nasze poczucie lęku i osaczenia. Mamy niejako wrażenie, że słyszymy szelest liści, poruszanych podmuchami wiatru.
Pierwsza scena filmu - w której to mały chłopiec, starczym, przypominającym warczenie psa głosem, naśladuje zasłyszane rozmowy żołnierzy, by następnie pomóc Florze przy rozgrzebywaniu świeżo zakopanych zwłok rozstrzelanych partyzantów - jest czytelnym sygnałem o wszechogarniającym złu, manifestującym się tu i teraz. Deprawacja dzieci szukających broni pośród trupów, jest zwiastunem nadchodzącej apokalipsy.
„A gdy otworzył wtórą pieczęć, słyszałem wtóre zwierzę mówiące: idź i patrz!
I wyszedł drugi koń rydzy; a temu, który na nim siedział, dano, aby odjął pokój z ziemi, a iżby
jedni drugich zabijali, i dano mu miecz wielki. …
A gdy otworzył czwartą pieczęć, słyszałem głos czwartego zwierzęcia mówiący: idź i patrz!
I widziałem, a oto koń płowy, a tego, który siedział na nim, imię było śmierć, a piekło szło za
nim; i dana im jest moc nad czwartą częścią ziemi, aby zabijali mieczem i
głodem, i morem, i przez zwierzęta ziemskie.”**
Przeklinam Cię, na wieki wieków. Amen.
Zarówno tytuł filmu, jak i świat w nim przedstawiony, wprost nawiązują do apokaliptycznej wizji św. Jana. Militarna symbolika użyta w ewangelii (szarańcza o ludzkich twarzach, konie bojowe), przynosi wizje wojennej zagłady, która jawi się białoruskim chłopom, jako maszyneria, żelazna maszkara. Nie ma możliwości ucieczki przed jej mocą. Nieustający huk i warkot wypełnia powietrze, z nieba spada „grad i ogień, i od dymu studni zaćmiło się słońce i powietrze, i spłonęła trzecia część drzew, i nastąpiły błyskawice, głos, gromy”. Bezsilność ludzi stojących samotnie naprzeciw mechanicznej wojnie, wyraźnie widać w scenie przedstawiającej magiczny rytuał stworzenia kukły Hitlera, która niczym marzanna ma symbolizować wygnanie zła.
Wędrówka Flory jest przejściem prze kolejne kręgi piekła, odkrywaniem marności tego świata. Punkt kulminacyjny filmu staje się niejako manifestacją biblijnego proroctwa, które żołnierze niemieccy sumiennie wypełniają, dokonując spalenia mieszkańców wsi Pierachody. Trudno znaleźć w historii kina obraz o podobnej sile wyrazu, nie chodzi tu bynajmniej o eskalacje okrucieństwa, ale o swoiste napięcie, jakie towarzyszy tym obrazom. Zwierzęce okrucieństwo tej zbrodni, przeplata groteskowy wizerunek żołnierzy, którzy niczym obwoźna trupa cyrkowa w rytm dobiegającej z głośników muzyki, tworzą obłąkańczy spektakl pt. „Zabijanie na śniadanie”. Mistrzem tej ceremonii jest piekielnik, Kozak, którego głos niesie wołanie: „Cisza! Zaczynamy ogólne zebranie! Zapisujcie się do dyskusji!”
Szarańcza
Flora ucieka z czekającego na śmierć tłumu, stłoczonego w budynku. Od tej chwili nie może już nic zrobić, „może tylko patrzeć na płomienie. Jego spojrzenie jest dla widza jakby punktem odniesienia. Wezwanie „idź i patrz”, a zwłaszcza „patrz” kierowane do Flory to przede wszystkim zwrócenie uwagi na obrazy, na to, co „się staje” przed oczyma. Przymus oglądania staje się udziałem chłopca, a za jego pośrednictwem także widza, wydanego na pastwę tej samej rzeczywistości”.***
Postać dziecka, pozbawiona psychologicznej głębi - charakterystycznej dla dorosłego - niczym „czyste” zwierciadło odbija w sobie ogrom męki, na którą zostają skazani mieszkańcy wsi. Flora nie jest bohaterem filmu, pełni on w nim raczej rolę świadka. Kamera nie jest na nim szczególnie skupiona. Jednocześnie podkreśla jego znaczenie jako tego, który patrzy, bowiem to on jest „depozytariuszem spojrzenia”.
Wyjątkowe, uniwersalne przesłanie charakteryzuje zakończenie filmu. Reżyser ukazuje w nim moment rozstrzelania niemieckich oprawców, którzy stanąwszy się ofiarami błagają o litość. Wieńczy je symboliczna scena, w której Flora strzela do leżącego w kałuży
Pocztówka z wakacji
portretu Hitlera (z białoruskim napisem „Hitler wyzwoliciel”). W tym samym momencie, przed oczyma widzów pojawia się seria dokumentalnych zdjęć pokazujących wojnę, bombardowania, obozy koncentracyjne, a przede wszystkim Führera - przemawiającego, otoczonego członkami Hitlerjugend - rówieśnikami Flory. Zdjęcia montowane są „od tyłu”, dzięki temu zabiegowi cofamy się w historii, aż do samego jej początku, do dzieciństwa Hitlera. Ostatnia fotografia przedstawia go, jako niemowlę siedzące na kolanach matki. W tym momencie Flora waha się i przestaje strzelać. Gest ten jest niejednoznaczny, bowiem „sekundę” wcześniej chłopak zdemaskował młodego Niemca, który zamkniętym w magazynie mieszkańcom, na chwilę przed ich podpaleniem, ogłosił: „Wychodzić bez dzieci. Dzieci zostawić.” Żołnierz ten w odpowiedzi na atak Flory, patrząc śmierci w oczy, nieomal w natchnieniu, zwrócił się do zgromadzonych wokół partyzantów słowami: „Powiedziałem tak, bo wszystko zaczyna się od dzieci. Nie powinniście istnieć. Nie wszystkie narody maja prawo do przyszłości. Niższe rasy płodzą zarazę komunizmu. Nie powinniście istnieć. I misja zostanie wypełniona. Dziś albo jutro”.
Rodzi się pytanie o kształt „jutra”. Jakie wartości przekażą przyszłym pokoleniom Ci, którzy noszą w sobie pamięć o tych wydarzeniach? Nienawiść, żądze zemsty? Takie uczucia stają się niejako naturalną reakcją na zło, jakiego doświadczyli. Marek Edelmana powiedział, że „człowiek, który przeżył obóz koncentracyjny jest zły”, bowiem przenika go rzeczywistość, w której jednostka ludzka została zredukowana do roli przedmiotu. Codzienny triumf nazizmu polegał na stworzeniu okoliczności, w których bezwolni ludzie oślepieni głodem i strachem, zjadają się nawzajem. Nie wszyscy ocaleni mają świadomość tego piętna. Nieufność, strach, pogarda to słowa klucze otwierające wewnętrzny świat ich wyobrażeń. Jakie ma to konsekwencję dla relacji z innymi ludźmi, jak rzutuje na sposób „wyobrażania” sobie świata i rządzących nim zależności? W jakimś sensie wojna dla części z nich nigdy się nie skończyła. Szpetna blizna, którą noszą w sercu nie zawsze pozwala zapomnieć. Często stwarza to sytuację, w której doświadczenie osobiste, tworzy prawdę historyczną, szukającą rewanżu, umacniającą pamięć, która piętnuje winnych, stwarzając sytuację, w której „my” skrzywdzeni czujemy się moralnie na tyle mocni, by móc z czystym sumieniem krzywdzić innych.
Ocena autora:
Przypis:
*Einsatzgruppen formacje SS o charakterze wojskowo-policyjnym, działające na terenach okupowanych w ramach akcji specjalnych. Walczyły z partyzantką w ramach działań policyjnych. Sonderaction to program eksterminacji ludności cywilnej podczas akcji odwetowych oraz ludności żydowskiej w ramach ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Podczas wojny na Wschodzie, wyposażono je w mobilne komory gazowe (ciężarówki).
**Apokalipsa św. Jana Roz.6
*** Komentarz pod red. dr hab. Krzysztof Loska, prof. UJ, do wydanego przez Gazetę Wyborczą filmu "Idź i patrz".
Autor: torquemada
Komentarz autora:
Tytuł rosyjski "Idi i smotri."
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
28 lutego 2010 r., 14:21:21
Dzięki Axun za oceny, świetny pomysł.
2.
21 lutego 2010 r., 01:18:31
......................
3.
21 lutego 2010 r., 01:06:58
Dzięki Axun
4.
20 lutego 2010 r., 22:05:00
...........................
5.
18 lutego 2010 r., 21:35:45
poprawka Kilo
6.
18 lutego 2010 r., 16:23:10
........................
7.
17 lutego 2010 r., 01:04:48
literówki, edycja zdjęć
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(14 września 2010 r., 10:39:39)
PSIE: A czymże jest recenzja, jak po części nie streszczeniem obrazu, utworu itp? Czymże jest jak nie interpretacją czy nadinterpretacją? Artykuł jest bardzo dobry, naturalny i dający do myślenia. Zawsze można napisać swój i wtedy porównamy, która wersja okaże się lepsza.
(13 września 2010 r., 19:08:12)
To nie jest recenzja tylko streszczenie i szereg nadinterpretacji.
(25 marca 2010 r., 00:31:30)
Bardzo obrazowy tekst, silnie działający na wyobraźnię. Mistrzowsko refleksyjne zakończenie. Na pewno sięgnę po film.
(23 lutego 2010 r., 11:08:05)
Już dawno czytałam, ale nie miałam czasu na komentarz:) Tekst-delicja;) Brawo:)
(20 lutego 2010 r., 23:29:00)
Powiem tyle - nie czuję potrzeby oglądania. Napisałeś to tak, że już wszystko widzę.
(20 lutego 2010 r., 17:33:29)
Czy Twój Bóg może dać im cukierki? Poproś go. Ksiądz prosi i nic. Zaraz po tym Komisarz prosi Stalina o cukierki, a te lecą z dzwonnicy. Jak myślicie za kim poszły dzieci? Moim zdaniem dobro nie wygrywa, jest jedynie lepszą odmianą zła. Bardzo dobra recenzja. PLUSIOR, pomimo długości :)
(20 lutego 2010 r., 17:30:49)
Wróg, może stać się przyjacielem, a przyjaciel wrogiem. Jedyne, co mi lekko trąca, to przyrównanie całej sytuacji do apokalipsy. No chyba, że źle zrozumiałem. Chociaż wszystkie wojny o zasięgu ogólnoświatowym do apokalipsy były przypisywane przez ludzi. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że słowa, które wypowiada niemiecki żołnierz o tym, że gdy chce się zniszczyć naród, zaczyna się od dzieci są prawdą. W czasie wojny, to one są najbardziej narażone na indoktrynację. Młode umysły wchłoną wszystko, co zostanie podane przez "nauczycieli" (patrz Hitlerjungen). Ale przecież w czasie pokoju też jest podobnie. Kiedyś oglądałem rosyjski film, nie pamiętam tytułu, mniejsza o to. Jedna ze scen filmu rozgrywała się w Kościele zbombardowanym przez Niemców. W środku pełno dzieciaków z sierocińca, obok ksiądz i komisarz. Ksiądz nie chciał oddać dzieciaków w łapy NKWD i stalinowskiej indoktrynacji, nie miał jednak żadnych atutów. Komisarz zadaje pytanie księdzu patrząc na dzieci...
(20 lutego 2010 r., 17:23:47)
przeczytałem jednym tchem, ponieważ II Wojna Światowa i jej wpływ na ludzkość zawsze mnie pociągał. Bardzo dobra recenzja, nie dbam o przecinki, jak kółko wzajemnej adoracji, choć widać, że dłuższych tekstów nie czyta patrząc na brak jej aktywności w komentarzach. Zastanawiam się nad słowami: "Rodzi się pytanie o kształt „jutra”. Jakie wartości przekażą przyszłym pokoleniom Ci, którzy noszą w sobie pamięć o tych wydarzeniach? Nienawiść, żądze zemsty? Takie uczucia stają się niejako naturalną reakcją na zło, jakiego doświadczyli." Kiedyś zastanawiałem się co się stanie, kiedy już wszyscy świadkowie tamtych wydarzeń odejdą. Czy jeśli odejdą, pamięć o tamtych zdarzeniach będzie "pielęgnowana"? Jeśli tak, to czy coś podobnego się nie wydarzy? Jeśli natomiast nie będzie, to istnieje realne zagrożenie, że coś podobnego wydarzyć się może. Nie wiem, co lepsze, pamiętać i nienawidzić czy pamiętać, a jednak być otwartym? Przecież pokolenia się zmieniają...
(19 lutego 2010 r., 13:17:53)
Masz rację torq. Jesteśmy skrzywieni. Owszem, wiele rzeczy można oglądnąć i starać się tylko myśleć w granicach sztuki. Jasne. Nie bierzesz pod uwagę tylko tego, że twoje doświadczenia i wspomnienia mimo wszystko będą miały wpływ na postrzeganie danego obrazu. Cóż z tego, że film nie ma nic wspólnego z żadną propagandą i polityką? Każdy odbierze go i tak w inny sposób. Właśnie, między innymi, przez pryzmat tego co wie o tamtym okresie, a być może sam widział. Skoro jednak tak bardzo ten film polecasz, to może mi się uda gdzieś go znaleźć i obejrzeć. I być może wtedy faktycznie opowiem ci co innego o moich przemyśleniach. Na razie jest tylko tyle i to "tylko tyle" bazuje na twojej recenzji.
(19 lutego 2010 r., 12:01:40)
Nie obiecuję, że jutro, czy też za tydzień sięgnę po ten film, ale sięgnę na 100%. Po Twojej recenzji wydaje się wart obejrzenia.
(19 lutego 2010 r., 11:57:42)
Obejrzyj film, bo jest on również antysowiecki. Moja recenzja jest próbą zmierzenia się z językiem symboliki zawartej w tym dziele. Sam film jest tak mocny, ze wymaże ją od pierwszej sceny. Ten film powstał w 1985r. Kino autorskie, nie polityczne. Jezu, czy my Polacy, we wszystkim musimy doszukiwać się polityki? To jakaś zaraza. Sztuka nie ma nic wspólnego z polityką, bowiem zajmuje się wartościami nieuchwytnymi, ponadczasowymi. Tematem jest człowiek, zwykły człowiek rzucony historii na pożarcie. Powtarzam raz jeszcze, to niej film o rosyjskim Hurra i zdobywaniu Berlina. Pojawia się jeden czołg - niemiecki, a partyzantom daleko do wzorowych bolszewików. Poza tym to nie Rosja tylko Białoruś, ale wiem że dla nas to tylko ruskie.
(19 lutego 2010 r., 11:47:11)
Aha, plus, bo mi się to fajnie czytało.
(19 lutego 2010 r., 11:41:15)
torq, zgodnie z twoim zaproszeniem, przeczytałem recenzję. Większość już została tu powiedziana. Ja chcę dodać, że tak jak w przypadku Depechowej "mszy" z "prorokami", dla mnie jest to wystarczająco dobrze opisane, abym filmu nie oglądał. :) Dlaczego? Przeczytaj pod artykułem Dep'a. Sam film dla mnie byłby opowieścią, którą jednak rozumiałbym przez pryzmat tego co usłyszałem o poczynaniach sowietów od moich bliskich. A to wcale miłe nie jest. Dlatego pewnie uznałbym, że film ten jest propagandą i chęcią "wybielenia" nieco imażu Ruskiej społeczności (ogółem). A przez to, byłby dla mnie nieprzekonujący. To trochę tak jakby, Hannibal Lecter nakręcił film o tragedii, którą spowodował jego mentor, lub naśladowca. Nie ma dwóch zdań, że takie tragedie zdarzały się wszędzie, bo taka jest wojna. Można powiedzieć, gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. Jedyny problem jaki widzę, to ten, że raczej nie powinno się dawać kamery temu, kto trzymał wcześniej siekierę...
(18 lutego 2010 r., 23:59:19)
Zamiast skupić sie na przesłaniu filozoficznym tego filmu, Ty walczysz o nią z jakąś bliżej niezidentyfikowaną propagandą sowiecką. Przecież to film symboliczny, a nie propagandowy, powstał w 1985r.!! Zniechęciły Ciebie recenzje, które? Chętnie przeczytam. Moja Ciebie nie zachęciła? :)
(18 lutego 2010 r., 23:33:09)
Kilo: zacznę od podziękowania za plusa i poprawkę pisowni. Tak to jest, jak się pisze z głowy. Oczywiście znam drogę bojową dywizji Waffen SS Dirlewanger(jedna z moich ulubionych), ale przedmiotem tego tekstu nie jest historia jej poczynań. Nie wspominam o kolaborantach, bowiem to smaczek dla tych, którzy sięgną po film. Kilo nie widzę związku pomiędzy filmem, a Chatyniem , to nie jest film dokumentalny, tylko dramat. Co tu robi nasz Katyń, tego zupełnie nie wiem. Chcesz powiedź, że Klimow nakręcił ten film, by marginalizować martyrologie polską? Istotą tego dzieła jest jego uniwersalność, nie ma znaczenia mundur, mogą być polscy husarzy pacyfikujący wsie na Ukrainie, żołnierze USA Army w May Lai, czy włoscy w Etiopii. Film pokazuje magie zła, które jak wirus infekuje wszystkich, którzy się z nim stykają. Kilo ciągle na wojnie, polsko-ruskiej, polsko-żydowskiej, a wszytko to w imię polskiej prawdy.
(18 lutego 2010 r., 18:08:48)
3. Pacyfikacji Chatynia dokonali żołnierze Dirlewangera, a ściślej biorąc: 118 Batalion Policyjny z szefem sztabu Grigorijem Wasiurą na czele. Zbieranina złożona z dezerterów z Armii Czerwonej i różnych ochotników pochodzenia tubylczego stanowiła ogromną większość owej zbójeckiej hordy. Można więc mówić o "bratobójstwie", co tym bardziej podkreśla koszmar całej sprawy. Z Twojej recenzji nie wynika to jednoznacznie, a tylko wspomnienie"Kozaka" i białoruskiego napisu na portrecie Hitlera może wywołać jakieś zdziwienie u osoby niezorientowanej w temacie.
4. Filmu raczej nie będę oglądać, a zniechęciły mnie do tego recenzje zamieszczone w internecie. Ja nie używam pumeksu do czyszcznia ran. Wolę bardziej łagodne środki. Ogólnie, artykuł bardzo dobry. Zasługuje na przeczytanie.
(18 lutego 2010 r., 17:56:47)
Skoro, jak napisałeś, stałam się inspiracją dla Twojej twórczości, to pochylę się nad tekstem z uwagą. Co widzę? 1. Powinno być w linku "Einsatzgruppen", zamiast błędnego "einzacgruppen". 2. Zabrakło polskiego odniesienia do sprawy Chatynia, bo nie bez powodu Rosjanie podnieśli do rangi symbolu tę - jedną z kilkuset podobnych wioskowych tragedii tamtej wojny, wykorzystując podobieńswo w nazwie i identyczność wymawiania w języku rosyjskim słowa "Katyń", co miało pogmatwać Rosjanom w głowach i stało się, jak wiadomo, ściśle według założeń propagandzistów.
Stosunkowo mała odległość od siebie obu miejscowości, a także dziwna zbieżność dat kojarzących się z oboma Khatyniami ("h" celowo wpisane), 22 III 1943 i zbliżona data odkrycia grobów ofiar katyńskich, zostały wkomponowane w machinę sowieckiej propagandy, mającej za zadanie obarczenie Niemców sprawstwem Mordu Katyńskiego . T- da, jeszcze nie komentuj, zaczekaj na koniec wypowiedzi :)
(18 lutego 2010 r., 15:03:47)
zdecydowanie sięgnę po film. dziwię się, że na niego nie wpadłam :)
(17 lutego 2010 r., 18:59:51)
Żałuję troszkę ,że nie zaczełam od obejrzenia filmu tylko od recenzji.Jest ona szalenie sugestywna i barwna. Obawiam się ,że zapada w pamięć na tyle głęboko by utrudnić samodzielne postrzeganie tego obrazu. Oczywiście nie jest to na minus dla samej recenzji i z pewnością po takim opisie sięgnę do filmu. Duży plus za przenikliwość i dygresje.
(17 lutego 2010 r., 18:49:58)
"Nieustający huk i warkot wypełnia powietrze, z nieba spada „grad i ogień,SPACJAi od dymu studni zaćmiło się słońce i powietrze, i spłonęła trzecia część drzew, i nastąpiły błyskawice, głos, gromy”. (...) Zarówno tytuł filmu jaki(jak?) i świat w nim przedstawiony wprost nawiązują do apokaliptycznej wizji św. Jana (ciekawe to nawiązanie). (...) Wędrówka Flory jest przejściem przeZ kolejne kręgi piekła, odkrywaniem marności tego świata." Podobają mi się podpisy pod obrazkami ("Przeklinam Cię, na wieki wieków. Amen." i "Pocztówka z wakacji". Zwłaszcza "Pocztówka") i zakończenie (zwłaszcza ostatnie zdanie).
(17 lutego 2010 r., 18:15:56)
najpierw obejrzę.
(17 lutego 2010 r., 00:24:50)
Nooo ewidentnie, jakby człowiek film obejrzał...:) Spodobało mi się sformułowanie: 'śmiertelne piękno'! No i jeszcze refleksyjne zakończenie... świetna recenzja.
(16 lutego 2010 r., 22:43:35)
A ja nie obejrzę :p Taką Torq walnął recenzję, że czuje się jakbym już go oglądała :)
(16 lutego 2010 r., 21:52:58)
Schizowa recenzja. Pozwól, że powiem coś więcej gdy obejrzę film. Puknął bym te zdjęcia do boków - sugeruję, nie obliguję :)
1 - 24 z 24 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
31 grudnia 2009 r.
18 kwietnia 2012 r.
1496
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat