Dodano: 16 czerwca 2010 r., 02:38:13
Ostatnia aktualizacja: 16 czerwca 2010 r., 13:10:27
Iran: blogowanie w cenie
To, co wydawało się ongiś realne do spełnienia, aktualnie dryfuje gdzieś wpośród marzeń, snów. Zielona rewolucja, która zmuszona była ustąpić sile bezpieki, dziś ponownie na afiszach, z racji rocznicy.
W pewnym dziele doskonałym, autorstwa Estebana Sapira, despota pozbawił wszystkich mieszkańców miasta głosu, a następnie dążył do zniszczenia słów, przy użyciu specjalnej do tego maszyny. To miało być miasto bez głosu, a jego mieszkańcy poprzez narzucony defetyzm, mieli ulec ot tak jego władcy. Jednakże znalazła się grupa dysydentów, która stawiła czoła zarówno aparatowi bezpieczeństwa, jak i samemu tyranowi. Odzyskano słowa, jak również głosy. Mamy zatem do czynienia z "happy endem".
Sytuacja, w przypadku Zielonego Ruchu, jest w o wiele większym impasie. Od roku, wszelakie protesty są tłumione już w zarodku. Demonstranci, którzy naruszają tzw. "wolność słowa", zgoła są skazani na więzienie, a w skrajnych przypadkach wędrują na szubienice. Lapidarnie mówiąc, prawa perskich obywateli są pogwałcone, zaś ich racja bytu skazana jest na serwilizm. Republika islamska, jaką jest współczesny Iran, z góry odrzuca liberalizację prawa, jakoby działa to na szkodę samego Koranu. Jedynym głównym prawem jest szariat, a kodeksem spisana na podstawie Koranu i Sunny, szaria. We wspomnianym ubiegłym roku, doszło do sfabrykowania demokratycznych wyborów, na rzecz Mahmuda Ahmadinedżada. Na wieść o tym, ulice Teheranu stały się wewnętrzną areną buntu i chaosu, rozpoczęła się krwawa jatka i kaźń. Entropiczny charakter standardów życia obywateli, nadal budzi niesnaski. Ludzie wołają o swoje głosy!
Wiadome jest jedno, że państwo steruje wszelakimi mediami, jak również siecią komórkową. W przypadku zamieszek normalnością było, iż telefony nie działały. Media, które miały stanowić okno na świat, w tym głównie telewizja, radio, prasa, zostały unieruchomione. Zapanowała hermetyczność! Wtem, w obliczu restrykcji, jedyną słuszną drogą wyjścia stał się internet. W przeciągu kilku tygodni, miesięcy, lista blogowiczów gargantuicznie wzrosła. Iran, liczący ok. 70 milionów mieszkańców, zamieszkuje 35 milionów ludzi poniżej 25-ego roku życia. Blog umożliwiał młodym ludziom prawo do głosu, wolności słowa. Był on szansą wołania o pomoc, jak i możliwością koegzystencji społeczeństwa na różnych podłożach. Irański blog, to prawdziwy głos następnego pokolenia!
Poniżej przedstawiam krótki, ale jakże wyrazisty, animowany film. Na początku ukazują się sylwetki George'a W. Busha, Papieża, jak również prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja oraz despoty Mahmuda Ahmadinedżada. Film pokrótce nawołuje do czasów rewolucji islamskiej i rządów ajatollaha Ruhollaha Chomieniego (5 czerwca br., odbyła się ceremonia upamiętniającą jego śmierć, która miała miejsce w kompleksie jego mauzoleum, nieopodal Teheranu. Była to 21 rocznica jego śmierci. Wszakże, przyznać trzeba, iż miała nieco inny charakter, niźli zwykle). Wracając zaś do filmu, przedstawia on formę wykorzystania blogu, przez uciemiężoną perską społeczność, w dobie XXI wieku. Zapraszam :