Dodano: 20 marca 2011 r., 22:03:26
Ostatnia aktualizacja: 28 marca 2011 r., 19:08:44
Jeszcze Polska! Joł! Joł!
http://smart-folio.blogspot.com
Po przeczytaniu felietonu o polskości znajoma, przebywająca obecnie w Szkocji, napisała do mnie tymi słowami: „Aha, i jeszcze jedno pytanie do eksperta (złośliwie jędza dodała) w sprawie polskości: mógłbyś mi polecić piosenkę, w której kryje się dużo polskiej historii/tradycji/kultury?”. Mógłbym, odpowiedziałem.
Pomoc dydaktyczna
Wspomniana emigrantka została belferką języka Reya i Słowackiego, a piosnka miała służyć jako pomoc naukowa... Jak tu wybrać najtrafniej? Jak, wybrać coś odpowiedniego? I to tak, aby utwór ten łapał i żulik spod sklepu, i dres z zimnym łokciem, i dobrze ubrany manager banku? Sprawa nie jest taka prosta... Zrazu pomyślałem o Kaziku Staszewskim, Big Cycu, T Love i Republice... Nieee, za dużo w tym abstrakcji.
Przespałem się z tym zagadnieniem i rankiem dnia następnego doznałem wręcz objawienia. Jest jeden dość dobrze znany utwór. Nie każdy zna jego tekst, a jeśli już, to zazwyczaj jest to pierwsza zwrotka i refren. Niektórzy znają nawet drugą i trzecią zwrotkę, nieliczni czwartą. Prawie wszyscy rozpoznają za to melodię. Ba! Mało tego. Są nawet tacy, którzy tej melodii używają jako dzwonka na komórkę. Zapewne domyślacie się, że chodzi tu o hymn. Bity może tłuste w tej piosnce nie są, tekst też raczej średni, nie ma tu nic o ziomalach czy ziołach, ale na meczyk w sam raz. No i to dziwaczne uczucie pobudzenia i radości w chwili, gdy taka na przykład Otylia Jędrzejczak staje na podium, dostaje medal, kwiaty, buzi, a w chwilę po tym na maszt wciągana jest „biało-czerwona” przy dźwiękach „Mazurka Dąbrowskiego”. Miłe, prawda? Co tu dodać – chwyta za serce i już.
W tym miejscu mógłbym zacząć się rozwodzić jaki to ekstra kawałek, że najpierw był „Pieśnią Legionów we Włoszech”, że śpiewali go wszyscy Polacy od momentu powstania utworu, że stał się wzorem dla innych hymnów gdzieś w naszej okolicy itd., itp. Można by tak jeszcze długo, ale po co wyręczać urzędasów z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przecież w trudnych czasach kryzysu nie można pozbawiać ich roboty. Za to zawsze można wleźć na ich WWW, albo na Wikipedię, gdzie przy odrobinie wysiłku, można zapoznać się z transkrypcją tekstu na inne języki, w tym na hebrajski, fiński i inne.
Tak czy owak, zaproponowałem belferce hymn jako pieśń oddającą istotę polskości. Why? – zapytacie. Gdyż pieśń to przesycona polskością od pierwszej litery aż po ostatni znak. Odszukałem nawet pewien płytowy rarytas – album Jak zwyciężać mamy... – artyści polscy w hołdzie „Mazurkowi Dąbrowskiego” (dodatek do nieistniejącego już dziennika „Życie” z roku 2004 A.D.). Już śpieszę z informacją, kto wykonuje nasz narodowy song, a są to m.in. Staszek Sojka, Urszula Dudziak, Kazik Staszewski, Wojciech Waglewski, Kapela ze Wsi Warszawa, Komety i inni. Mamy tu wersję kaszubską, reggae, jazz'ową, orkiestrową, rock'ową i parę innych - bez obaw, wersji ultra-hard blackmetalowej a'la Edyta Górniak tu nie znajdziecie (Ufff! Co za ulga – względnie: łeeee jaka szkoda).

Okładka płyty - dyskografia własna ;]
Moją szczególną uwagę zwróciła wersja wykonana przez Staszewskiego. Z dwóch powodów. Po pierwsze, nie poszedł na łatwiznę i sięgnął po wszystkie sześć zwrotek tekstu oryginalnego, po drugie aranżacja w stylu „umca – umca” dodała utworowi pewnego posmaku. Rasowe brzmienie w stylu disco polo, jakiego nie powstydziłyby się takie gwiazdy, jak Milano czy Boys, paradoksalnie, nadało całości świeżości i witalności.
„Co poeta miał na myśli?” – słowa, które budzą trwogę w uczniach.... Skoro Kazik z niewiadomych powodów pokusił się o pierwotną wersję tekstu, chyba warto przyjrzeć się mu nieco baczniej...
„Mazurek Dąbrowskiego” - czyli polish national drama w kilku odsłonach...
Didaskalia
Postacie dramatu: Janek Henio Dąbrowski (generał), Józek Wybicki (kumpel generała), Stefek „(nie) Burczymucha” Czarniecki, Napoleon Bonaparte (cesarz żabojadów), zapłakany ojciec, Baśka – córka zapłakanego ojca (nie ta z fajnym biustem z piosnki Wilków, o cyckach Baśki z hymnu nic nie wiemy), Tadek Kościuszko, statyści – Szwedzi, Niemcy i Moskale, mityczna zgoda Polaków.
Czas i miejsce akcji: lipiec 1797 roku, Włochy
Okoliczności in Wołoszański style (czas i miejsce akcji): jest lato 1797 roku, Hitler i Stalin nie mają pojęcia, co się święci, nie ma ich nawet w najśmielszych planach ich pradziadków, w Polsce, ówcześnie wymazanej z map, nikt nie wyobraża sobie JP II, B16, F16, M14, AK74 ani nawet U2... Wieczór, czas po kolacji, na którą podano spaghetti i wino w Reggio, nie w Torino.
Odsłony
Józek Wybicki, mason nie tak wybitny jak wynalazca piorunochronu, czy inny mason, pomysłodawca i założyciel Czerwonego Krzyża, naskrobał piosenkę dla swojego ziomala, także od wolnomularskiego fartuszka, Dżej Ejcz Dąbrowskiego, podówczas generała walecznych legionistów, nota bene, wcześniej w służbie pruskiej (miał ów jegomość kłopoty z komunikacją w języku polskim, ale ponoć to tylko plotka, zresztą, kto ich nie ma? Kaczyńscy, Komorowski, ja...). A czasy były takie, że nasz jenerał i jego sołdaty, pardon, (bez rusycyzmów!) żołnierze, służyli wtedy małemu cwanemu kurduplowi z Korsyki, któremu starzy dali dziwaczne imię Napoleon. Nosząc naramienniki z napisem „Ludzie wolni są braćmi” legioniści, walcząc za wolność ich samych i inszych, zajmowali się, między innymi, rabowaniem dóbr kultury i ich wywozem do żabolandii oraz tłumieniem chłopskiej ruchawki w jakiejś mikro włoskiej republice. I bijąc się za tę wolność tak dzielnie, trafili w końcu do Polski via San Domingo...
Kolejny heros naszej dramy to Czarniecki Stefan, nie łączyć z Richardem Henrym Czarneckim (dodajcie tylko numer i english lord pierwsza klasa). Z siodła nie schodził, bo i po co? Wszędzie Czarniecki, w Danii, na Ukrainie, w Wielkopolsce... Strach było otwierać podówczas chlewik czy obórkę, a nuż byłyby tam Stefan... Szarżował, gdzie się dało i miał ku temu niejedną okazję, bo czasy ówczesne niespokojne były... Czasem szarżował też życiem podkomendnych, ale takie są chyba wszystkie niespełnione wojskowe trepy (buławę hetmańską dostał na łożu śmierci, w zasadzie).
W tekście pojawia się też niewymieniony z imienia zapłakany ojciec, przypuszczalnie teść jenerała, jego córka – Baśka – nosi dziwnym zbiegiem okoliczności to samo imię, co przyszła pani Dąbrowska... Ale o tym dowiemy się po odtajnieniu akt wywiadów: brytyjskiego, niemieckiego, rosyjskiego, czeskiego, etiopskiego...
Kogo my tu jeszcze mamy?... Hmmm... A tak! Naczelnik Tadek Kościuszko, wódz insurekcji. Ten, co się w chłopskie ciuchy przystroił po imprezce pod Racławicami. Okoliczna samoobrona z kosami na sztorc też zorganizowała tam blokadę, z tą różnicą, że blokowali rosyjskie kolumny, a nie automobilistów. I może by nawet coś z tego naczelnika było, gdyby nie to, że finał jego dowodzenia to ustawka pod Maciejowicami. Nie dość, że ruskich vel. Moskali było więcej (a zawsze jest ich więcej), to jeszcze Tadek wziął się, skubany, zalał jak świnia. Cóż... Polak nie kaktus, pić musi...
Warto też wspomnieć o pozostałych statystach – Szwedach i Niemcach. Dla przypomnienia: Szwedzi to ci od Abby, Volvo, Astrid Lindgren, wikingów, szwedzkiego stołu, potopu i Sabatona. Czyli mają trochę za uszami. Natomiast Niemcy to hmm... samo zło wcielone – Hitler, Prusy, zabory, Mercedes, Volkswagen, BMW, Rammstein, Podolski, Klose, octoberfest i jodłowanie.
„Hasłem wszystkich będzie zgoda i ojczyzna nasza”. Ładnie brzmi, nieprawdaż? Równie ładnie jak autostrady w Polsce. I na haśle się kończy.
Rekapitulacja
No i to byłoby na tyle z arcysubiektywnej analizy. Czy płynie z niej jakiś wniosek? Hmm... Jedyne czysto polskie radio z ludzką twarzą – Radio MaRyja – nadaje ten song dokładnie w taki sam sposób i dokładnie o tej samej porze jak robiła to niekochana i fuj komuna w TV. Godzina 23.59, a z głośników znana melodia i tekst: „Jeszcze Polska nie zginęła!”. Czyż to nie wspaniałe, że wszystkich nas jednoczy pieśń owa, narodowo–państwowa;) I tych czerwonych, i czarnych, i białych, i zielonych, i tęczowych... Aż duma rozpiera a serce roście.
Komentarz autora:
Podziękowania: Maslenicy za inspirację, Seboniuszowi za ilustrację, Staszewskiemu za wszystko, Wybickiemu za tekst hymnu ;)