Dodano: 13 marca 2011 r., 22:08:37
Ostatnia aktualizacja: 13 marca 2011 r., 22:08:37
9 stopni w skali Richtera po raz drugi!
Trzęsienie dziewięciu stopni w skali Richtera i zniewalający jak na taką tragedię spokój Japończyków. Gdyby takie trzęsienie dotknęło Polskę, o spokoju nie byłoby mowy.
Tyle że Polska leży na obszarze pensejsmicznym i asejsmicznym, czyli prócz tąpnięć w GOP ten temat formalnie nie powinien nas dotyczyć.
Formalnie, bo mały ale kawałek Polski leży na obszarze pensejsmicznym, czyli takim, na którym trzęsienia są, ale sporadycznie. Japończycy mają to nieszczęście, że są na obszarze sejsmicznym, w obrębie właściwie aż czterech płyt litosfery – pacyficznej, filipińskiej, euroazjatyckiej i indoeuropejskiej. Warstwy skalne podlegają napięciom. Trzęsienie to rozładowanie tego napięcia. Kraj Kwitnącej Wiśni leży w obrębie Ognistego Pierścienia Pacyfiku, a jego obywatele chodzą po tykającej bombie.
Chodzą po bombie i doskonale sobie z tego zdają sprawę. Japończycy już od najmłodszych lat zaznajamiani są z ryzykiem jakie niesie trzęsienie ziemi oraz z tym, co należy wtedy zrobić. Odpowiedź na pytanie o to, gdzie szukać schronienia może się nam wydawać śmieszna, może też przypominać zabawę w chowanego – w istocie trzeba schować się pod stołem. Albo stanąć w drzwiach. Na zdjęciach z różnych katastrof zobrazowane są zawalone budynki, tj. zawalone ściany, dachy, ale nie drzwi. Flamugi pozostają. Co jeśli trzęsieniu towarzyszy woda?
Tsunami to efekt podwodnego trzęsienia ziemi. Oznacza to, że do trzęsienia doszło w wyniku zapadnięcia się jednej płyty pod drugą na obszarze oceanu. W efekcie powstała ogromna fala, która przemieszcza się z prędkością do 900 km/h. Przemieszczenie to zachodzi we wszystkich kierunkach od epicentrum czyli od miejsca na powierzchni, gdzie trzęsienie było najsilniejsze. Dlatego właśnie jedna fala uderzyła w Japonię, a druga skierowała się na Hawaje. W momencie zetknięcia się z lądem fala co prawda zmniejsza prędkość, ale nie przeszkadza jej to zniszczyć wszystkiego, co napotka na stosunkowo długiej drodze w głąb lądu, ponieważ osiąga dużą wysokość. W przypadku Japonii epicentrum znajdowało się około 130 km od wschodniego wybrzeża wyspy Honsiu, a hipocentrum było na głębokości około 10 km.
Co jeszcze o przygotowaniu? Jemu właśnie służy całej japońskie i koreańskie budownictwo. Lekkie konstrukcje są zastosowane tak, by ściany nie pękały podczas kołysania się gruntu, ale co wtedy, gdy ziemia naprawdę się trzęsie? Nie pomogą ani wysokie domy z żelbetonu, ani fundamenty na sprężynach. Człowiek wobec niektórych kataklizmów pozostaje bezsilny.
Może ich skutki jednak ograniczać i przedwcześnie rozpoznawać. Japoński system ratowniczy działa jak zawsze bez zarzutu. Już po kilku sekundach od pierwszych wstrząsów rozpoczęto akcję ratunkową. Ograniczono w ten sposób liczbę ofiar. Jednak co się skanie gdy wskutek zalania największych elektrowni, bogaty, należący przecież do G8 kraj pogrąży się w ciemnościach? Czy Japonii grozi katastrofa na miarę Czarnobyla? Czy Japonia potrzebuje pomocy w tym zakresie? Jeśli tak to jakiej?
Odpowiedzi na te i inne pytania pojawią się wkrótce. Dziś można tylko przypomnieć, że trzęsienie dziewięć w skali Richtera miało już kiedyś miejsce. Rok 2004 czyli wcale nie tak dawno, Indonezja. Ofiar naliczono 294 000. Ile zginęło w Japonii?