Dodano: 21 marca 2011 r., 00:04:12
Ostatnia aktualizacja: 21 marca 2011 r., 00:11:09
Kim zostać?
Bo w sumie czym mam się zajmować? Przecież nie zostanę kimś głupim, np. prezydentem.
Trzeba słuchać wszystkich wokół, nie można mieć własnego zdania. A jak już się je ma, to można napisać je z błędami. Dobrze gdy to zdanie jest krótkie, bo w długim można zrobić jeszcze więcej błędów. Szczególnie gdy nie jest się zbyt zdolnym. Tak więc własnego zdania najlepiej w ogóle nie mieć. I niewiele też trzeba chcieć, bo wtrącać się też nigdzie nie można.
W ogóle żeby nadawać się na prezydenta trzeba mieć jakieś dziwne pasje – łowiectwo. Albo jedzenie obiadów żony. Najlepiej gdy tym obiadem jest bigos. Takim daniem to można pochwalić się innemu prezydentowi, np. Stanów Zjednoczonych. Tylko niestety pomóc w tych przechwałkach musi tłumaczka, bo angielskiego znać nie można – co udowadnia już premier. Wszystko nie tak z tą prezydenturą.
Więc co Ci ludzie w tym urzędzie widzą??
Kiedyś kusiła władza, dziś tak owej byle prezydent nie ma. Chociaż może to kwestia osobowości … ?
Chociaż nie. Już wiem! Żeby być prezydentem trzeba być dziecinnym! Właściwie to trzeba lubić się bawić. Najlepiej w grę „Donald mówi…”*
‘Bo kiedy pytają mnie’ co lubię w swojej pracy ‘odpowiadam’ – swobodę !
*pamiętacie grę „Simon mówi…” w której wydawało się innym polecenia? Tak, o to mi chodziło.