Dodano: 28 kwietnia 2010 r., 08:40:29
Ostatnia aktualizacja: 28 kwietnia 2010 r., 18:54:33
Klaus Schulze - "Cyborg"
Niżej opisane płyty to reedycja. Z tego co mi wiadomo na wydawnictwie wkradł się pewien błąd - zamiana tytułów w stosunku do zamieszczonych kompozycji. Niestety e-mail, który dostałem swego czasu w tej sprawie od pewnego fana zaginął i nie pamiętam dokładnie co uległo zamianie.
Nie sądziłem, że kiedykolwiek zdolny będę skreślić kilka zdań na temat tego dwupłytowego albumu. Między innymi dlatego, że kompozycje na nim umieszczone zawsze wywoływały we mnie wielorakie stany umysłu, trudne do sensownego "ubrania" w słowa. Ponieważ jednak niczego z góry nie wykluczam... stało się.
Prezentowane na dwóch krążkach utwory nie należą do najmłodszych. Historyczne już brzmienia (1973 r.) jeszcze dziś mogą jednak poruszyć. Wszystko zaczyna się od "Synphäry". Spotkamy tutaj wiolonczelowe smutne barwy, "ćwierkania" oraz szumy analogowe typowe dla początków muzyki elektronicznej. Po takim wstępie następuje "Conphära". Kompozycja z odrobiną niezbyt szybkiego, ale bardzo neurotycznego rytmu (stworzonego głównie przez odpowiednią modulację dźwięku). W tym utworze usłyszymy także "smyczki", jednak w trochę wyższej, mniej naturalnej tonacji. Drugą płytkę otwiera "Chromengel". Kompozycja jest zdominowana przez organowe barwy przeplatane poznanym wcześniej mechanicznym "ćwierkaniem". Całość jest zakończona "Neuronengesang". Wiolonczelowo-fletowe zawodzenia tego utworu (do spółki z innymi "rozrzuconymi w nieładzie" dźwiękami o nieokreślonej barwie) mogą, w odpowiednich warunkach, przyprawić nawet o odmienne stany świadomości. Tytuł kompozycji jest zresztą wyraźną wskazówką czego należy oczekiwać. Wszystkie zamieszczone utwory są dość długie - przekraczają 20 min. Jest to posunięcie ze wszech miar słuszne. Uważam, że czas odgrywa niebagatelną rolę w kształtowaniu właściwego nastroju, co przy stylu (w tym konkretnym przypadku - minimal music czy też jak to woli awangarda) reprezentowanym przez Klausa Schulze jest konieczne do pełnego przeżywania tego typu twórczości.
Obie płyty nie należą do łatwych w odbiorze. Trzeba przyznać, że jest to muzyka dla prawdziwych koneserów. Wpływ zaś na umysł (a co za tym idzie na wyobraźnię i odczucia) jest wręcz "zabójczy" i za każdym słuchaniem tej produkcji KS zawsze inny, wręcz zaskakujący i bez przerwy intrygujący.