Dodano: 16 grudnia 2010 r., 21:35:53
Ostatnia aktualizacja: 16 grudnia 2010 r., 21:57:57
Kobiety są poligamiczne
Kobieta Współczesna to nie Śpiąca Królewna, która czeka na swojego wybawiciela. Kobieta Współczesna to prędzej Królewna Śnieżka, która do swojego samorozwoju potrzebuje więcej niż jednego mężczyzny.
Kobieta Współczesna to nie Śpiąca Królewna
Wszyscy znamy z dzieciństwa te dwie słynne bajki: „Śpiąca Królewna” i „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków”. Ta pierwsza opowiada o królewnie uśpionej dla świata. Oczekuje ona księcia, który swoim pocałunkiem obudzi ją przez co stanie się niejako jej właścicielem. Jakoś to bardzo szowinistycznie brzmi, chociaż może jestem przewrażliwiona. Druga bajka to historia Królewny Śnieżki znalezionej i rozpieszczanej przez siedmiu krasnoludków. Brzmi lepiej. Przynajmniej do momentu pojawienia się Księcia.
Po co nawiązuje do tych dwóch opowiadań? Zaryzykuję mocnym stwierdzeniem:
Kobieta Współczesna to nie Śpiąca Królewna, która czeka na swojego wybawiciela. Kobieta Współczesna to prędzej Królewna Śnieżka, która do swojego samorozwoju potrzebuje więcej niż jednego mężczyzny. Wprawdzie owa panna od krasnoludków również podzieliła los „panny śpiącej”, ale dla mojego wywodu pozwolę sobie na pozbycie się elementu zasypiania i oczekiwania na wybawiciela.
Dlaczego kobiety potrzebują wielbić wielu mężczyzn?
Na początku wyjaśnię jedną sprawę, aby nie było niedomówień. Mam na myśli mężczyzn jako rodzaju inspiracji, nie jako kochanków. Kobiecie z reguły wystarcza do roli kochanka jeden mężczyzna, otwarty na seksualność kobiety i zainteresowany zaspokajaniem partnerki a nie tylko siebie. Po co jednak są ci inni? Kobieta dojrzała, mająca już za sobą szaleństwa młodości i związane z nią emocjonalne uniesienia, zaczyna postrzegać męskość w sposób nie do końca akceptowany przez typowych przedstawicieli płci odmiennej. Nie tylko mąż czy też stały partner jest dla kobiety autorytetem. Wspaniale jest jeżeli owy mąż sprawdza się jako kochanek, bo zrozumiawszy zawiłość seksualną kobiety, jest on w stanie pojąć całość jej osobowości, dzięki czemu staje się jej nie tylko życiowym ale i duchowym partnerem.
Kobieta Współczesna, oprócz wspaniałego partnera, potrzebuje jeszcze przestrzeni w której znajdą się inni mężczyźni. Znajdzie się tam, na przykład jej lekarz, dietetyk, masażysta, fryzjer, trener fitness a może i kierownik duchowy. Ten poligamiczny przywilej należy się tylko kobietom. Dlaczego?
Kobiety nie łączą zafascynowania (na przykład takim trenerem fitness) z pożądaniem seksualnym, o ile oczywiście nasz partner spełnia się w roli kochanka i rozumie nasze potrzeby. Mężczyźni oba te atrybuty zafascynowania i pożądania sprowadzają tylko do jednego - pożądania. Bynajmniej nie mam tego panom za złe, wspominam o tym tylko dlatego, żeby wytłumaczyć dlaczego to tylko my, kobiety możemy pozwolić sobie na tą specyficzną poligamię. Zresztą nasi kochani mężczyźni z reguły nie potrzebują autorytetów a już na pewno nie kobiecych. Mężczyźni kobiety pożądają, biorą za żony, robią z nich matki i… nic ponadto. Uznanie jakiejkolwiek „baby” za autorytet wiązałoby się z przyznaniem się do słabości a myślę, że żaden z panów na to sobie nie pozwoli, zarówno wobec swojej partnerki jak i reszty „bab”. Ma to swoje zalety, bo skąd byśmy brały tych naszych wspaniałych masażystów, cudotwórczych fryzjerów, znakomitych trenerów czy w końcu jedynego w świecie hydraulika, super listonosza, który wie gdzie i kiedy są przeceny oraz wspaniałego kapłana, który urozmaica swoją mową niedzielny obowiązek mszy świętej.
Panowie tego nie tolerują
Nie tolerują, bo nie jest to zgodne z męską naturą. Mężczyzna zawsze będzie dążył do bycia dla kobiety tzw. „wszystkim”. Będzie do tego dążył nawet całkiem nieświadomie. U zarania dziejów to on polował, ochraniał i dbał o bezpieczeństwo rodziny. Czasy się zmieniły, ale instynkty zostały. Zagadnienie owo przedstawił Lars von Trier w „Antychryście”. Mąż głównej bohaterki nie zgadza się z opinią jaką wydał na jej temat lekarz psychiatrii. Nie zgadza się bo myśli , że wie lepiej jak pomóc własnej żonie. Intencje są jak najbardziej szczere, za to skutki opłakane.
Mężczyzna czuje się nieswojo kiedy jego kobieta opowiada o mięśniach i sprawności swojego trenera. Ona podziwia tylko zalety, docenia je i chwali. Wcale go nie pożąda ani nie kocha, cieszy się tylko, że z dnia na dzień staje się piękniejsza i „zwala” zimowy tłuszczyk pod okiem fachowca. Jej ukochany, dla którego notabene właśnie to robi, niestety jest zazdrosny i czuje się nic nie warty. Podobna sytuacja pojawi się przy fryzjerze i masażyście. Cudownie jest kiedy ten pierwszy okaże się gejem a drugi będzie ślepy, bo korzyści będą podwójne. Po pierwsze mąż nie będzie marudził, a po drugie są szanse, że fryzjer zostanie naszą najlepszą przyjaciółką a masażysta nie zobaczy że potrzebna nam depilacja.
Mężczyzna w swoim prostolinijnym (czytaj: ukierunkowanym na cel) myśleniu łatwo ulegnie złudzeniu, że kobiece nim zainteresowanie, jest związane lub wręcz zdeterminowane przez pożądanie. To stanowi dużą przeszkodę. Mężczyźni nie potrafią zrozumieć, że kobieta może godzinami słuchać lub podziwiać pracę mężczyzny bez jakichkolwiek podtekstów seksualnych co do jego osoby. Często cierpią na tym same kobiety, gdyż ich entuzjazm czy radość są odbierane jako wysyłanie jednoznacznych sygnałów ukierunkowanych na kopulację.
Uwielbienie to adoracja wielkości a nie pęd kopulacyjny
Możemy kochać swojego męża czy partnera, ale całkowitym uzależnieniem jest jego uwielbienie czy adoracja. Adoracja i uwielbienie musi być w zupełności pozbawione władzy (cech) pożądania. Pożądanie zaciera różnicę między przedmiotem pożądania a „małym ja”.
Tylko osoby niedowartościowane poszukiwać będą przedmiotu uwielbienia po to tylko aby:
- ukryć się na zawsze w jego cieniu, lub
- nieustannie dążyć do zatarcia różnic w wielkości.
Ukrycie może przejawiać się na poziomie tylko duchowym lub duchowym i cielesnym jednocześnie. Oddanie duchowe gromadzi ludzi decydujących się na częściowy lub całkowity celibat. Będą tu wszystkie osoby duchowne, zakonnicy i zakonnice ale też i osoby świeckie, które chowają się w cień swojego Boga w zamian za dozgonną opiekę i zbawienie. Myślę, że nie dokonam odkrycia jeżeli stwierdzę, że osoby takie nie myślą o kopulacji z Bogiem z prostej przyczyny zresztą. Mianowicie dlatego, że ich „małe ja” nigdy nie ewoluuje i nie dorówna przedmiotowi uwielbienia.
Oddanie duchowo-cielesne jest typowe dla kobiet i też ma na celu ukrycie się w celu szukania bezpieczeństwa. Mężczyzna staje się alfą w stadzie, które prowadzi i którym mentalnie zarządza. Obrazuje to słynny dialog:
- Kim pan jest?
- inżynier Mamoń jestem
- A pani?
-ja? Mamoniowa jestem.
Nijak się to ma do definicji prawdziwego partnerstwa, rozumianego jako równości oraz do prawdziwej miłości, która jest bezinteresowna.
Dążenie do nieustannego zacierania różnic między „małym ja” a przedmiotem uwielbienia jest chorobą ludzi poranionych, niedowartościowanych i dotyka zarówno mężczyzn jak i kobiety.
Taka osoba będzie nieustannie szukać podmiotu uwielbienia po to tylko, by po jakimś czasie ów podmiot posiąść i odrzucić. To taki typ kolekcjonerski, wewnętrznie słaby i potrzebujący wciąż nowych trofeów do zdobycia. Przypomina pszczołę, której oderwano odwłok. Jak wiadomo, pszczoły mogą przez jakiś czas żyć bez tej części ciała. Muszą jednak nieustannie dostarczać sobie pokarmu, gdyż posiadają dziury w ciele przez które dostarczany pokarm się wylewa. Podobnie owi ludzie posiadają w swoim sercu „dziury”, przez które ucieka wszystko to, co się w owo serce wkłada. Jeżeli problem dotyczy kobiet, charakteryzować je będzie kolekcjonerstwo mężczyzn silnych, władczych, czasem o wysokim statusie społecznym.
Mężczyźni natomiast kolekcjonować będą wszystkie seks bomby w powiecie lub kobiety tak zwane silne i niedostępne. A. Bobkowski w „Szkicach piórkiem” pisze: „To nie kobieta mnie nudzi, to ja nudzę się moim własnym obrazem na tle tej samej kobiety”. Często ofiary takich „dziurawców” czują się emocjonalnie wyzute i pozbawione wiary w płeć przeciwną, o czym często czytam w waszych komentarzach.
Patrz w rzeczy, postrzegaj idee
Opisane przeze mnie uwielbienie i adorowanie męskości może stać się udziałem kobiet, które znają swoją wartość, lub też są otwarte na budowanie owej. Posłużę się przykładem. W systemach filozoficznych, w których nie funkcjonuje instytucja zwana Bogiem, dąży się do osiągnięcia oświecenia, czyli ostatecznej prawdy. Nie wszyscy jednak, którzy podążają drogą oświecenia są sobie równi. Istnieją klasztory w których zdobywa się wiedzę. Nauczyciele, mistrzowie czy kapłani to ludzie wskazujący drogę i dający świadectwo. To od nich czerpie się wiedzę i ich się uwielbia, ale… . Właśnie tutaj kryje się różnica i odpowiedz. Żaden nauczyciel nie naucza swojego ucznia po to, by zrobić z niego niewolnika. Jest z nim tylko do momentu, aż ten nie stanie się na tyle autonomiczny by dalej iść już sam.
Moje uwielbienie mężczyzn bazuje właśnie na tej różnicy. Otwieram umysł (a nie rozkładam nogi) na wszystko to czym dysponuje męskość ( a nie na to co skrywa rozporek) po to właśnie aby się wzbogacić i nauczyć wszystkiego tego, czego z racji bycia kobietą, nie posiadam.
Czemu tylko kobiety mogą być „poligamiczne”? Tylko znikoma część panów osiągnęła tak wysoki poziom rozwoju, aby w kobietach widzieć ich piękno w czystej formie, czyli piękno pozbawione pożądania. Dla niewielu też kobieta to równy partner. Nie obwiniam tutaj mężczyzn, ich przecież rodzą i wychowują kobiety, ich matki. To one niestety zasiewają pierwsze ziarno nierówności a czasem i szowinizmu. W naszej kulturze mężczyzna zawsze będzie patrzył na kobietę jak na trofeum. Ta smutna prawda mści się na samych panach i wiedzą to ci, którzy w pełni otworzyli się na swoje partnerki. Jednak pod wpływem kobiet powstają najwspanialsze dzieła literackie i utwory muzyczne. Taka manifestacja prawdziwej bezinteresownej miłości rodzi piękno. Nawet św. Tomasz nie napisałby słynnej Sumy Teologicznej, gdyby obok niego nie stała kobieta, jego kochanka.
Pozwólcie Nam uwielbiać facetów!
Pozwólcie nam kobietom Was mężczyzn, uwielbiać. Jednego za wspaniałe mięśnie, drugiego za niesamowity intelekt, trzeciego za zaradność, jeszcze innego za rozmowy o duchowości (my kobiety bardzo to kochamy), jeszcze innego za coś tam jeszcze. Królewicz z reguły jest jeden, reszta to krasnoludki, ale niech ten królewicz nie tylko pocałuje lecz również zrozumie swoją skomplikowaną królewnę. Kiedy Królewicz jest zazdrosny, robi kłótnie i odsuwa się od Królewny, stać się może, że będzie ona szukała zrozumienia w innych ramionach, a po co?