Dodano: 03 maja 2009 r., 13:27:22
Ostatnia aktualizacja: 03 maja 2009 r., 13:27:22
Viva el Barca!
Na Santiago Bernabeu prawdziwy nokaut. Drużyna Barcelony pokazała kosmiczny futbol i wygrała aż 6:2, a kibice gospodarzy od 75. minuty zaczęli pospiesznie opuszczać stadion. Nie ma już żadnych wątpliwości kto wygra „La Ligę”.
"Gran derby", jak mówi się o rywalizacji Realu z Barceloną, to wielkie piłkarskie święto, które trudno opisać słowami. To trzeba przeżyć!
Oba zespoły rozpoczęły spotkanie w szaleńczym tempie, piłka wędrowała od jednej bramki do drugiej, nie było kunktatorskiej gry, cel był jeden atak! W 14. minucie kibiców na Santiago Bernabeu w ekstazę wprawił Gonzalo Higuain, który zdobył swoją 19 bramkę w lidze. Jednak radość gospodarzy nietrwała długo i po chwili kibice oglądali wyrównującą bramkę Thierry Henry. Dokładnie dwie minuty później dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Carles Puyol i głową wpakował piłkę do bramki. Po tym trafieniu zapadła grobowa cisza na Santiago Bernabeu.
Przewaga Blaugrany była miażdżąca, gdyby nie kapitalnie dysponowany Iker Cassilas, Barca mogła by zdobyć co najmniej trzy bramki więcej.
W 56. wydawał się, że podopieczni Juande Ramosa wrócili do gry, bo po wrzutce z rzutu wolnego Robbena strzałem głową futbolówkę do bramki Katalończyków skierował Sergio Ramos, ale na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać. Po chwili było już 2:4, Wówczas piłkę zagrywał Xavi, a po raz drugi w tej konfrontacji i dziewiętnasty w całym sezonie trafił Henry.
Pół godziny później było już 5:2. Leo Messi ośmieszył Ikera Casillasa „zwodem” kładąc bramkarza Realu na murawie i spokojnie posłał piłkę do bramki. To nie był koniec koszmaru Królewskich. W 83. minucie gospodarzy dobił Gerard Pique.
Ekipa Guardioli pokazała, kto w tym sezonie jest bezsprzecznie najlepszą drużyną w
Primiera Division, w lidze mają już 7 punktów przewagi nad Królewskimi i trudno się spodziewać, ażeby stracili tytuł.
"Zderzyliśmy się z walcem drogowym. Nie można było nic zdziałać przeciwko super Barcelonie" - powiedział po spotkaniu bramkarz Realu Iker Casillas, i to zdanie wystarczająco podsumowuje wczorajsze spotkanie.
Już w środę na Stamford Bridge w Londynie, Duma Katalonii będzie walczyła z Chelsea o finał Champions League, i jeśli drużyna Blaugrany zagra tak jak we wczorajszym spotkaniu w Madrycie, kibice Barcy mogą być spokojni o wynik, bo tak rozpędzonego walca, nie jest w stanie zatrzymać chyba żadna drużyna na świecie.