Dodano: 02 maja 2009 r., 22:24:22
Ostatnia aktualizacja: 02 maja 2009 r., 22:24:22
Kozaki z PKP
Rozmowa z bydgoskim grafficiarzem.
"Ty, jacy to artyści są, zobacz jak on profesjonalnie tą ręką macha. Odwaliłeś bracie dobrą robotę, kozak jesteś!"- to słowa zwykłego przechodnia, świadka twojej akcji. Czy często słyszysz takie pochlebne opinie?
Nie. Najczęściej wypowiedzi ludzi, którzy widzą, co robię nie są tak miłe. "Na czole se namaluj" słyszałem to wiele razy.
Od ilu lat malujesz?
Od 2002 roku, gdzieś tak.
A co najczęściej, w czym się najlepiej czujesz?
Zaczynałem od legalnych, kolorowych prac na ścianach specjalnie do tego przeznaczonych. Po paru latach poznałem chłopaków, którzy wkręcili mnie do robienia miasta.
Robienie miasta, czyli?
Nielegalne malowanie na blokach, kamienicach, ogólnie budynkach. Od ostatnich paru lat bardziej interesują mnie pociągi. Od małolata miałem zajawkę na kolejki.
Czy kiedyś podczas akcji na pociągach złapała cię Służba Ochrony Kolei?
Nie, nigdy. I mam nadzieje, że nigdy tak się nie stanie. Nie chciałbym zjechać na komendę, albo być dwie stówy w plecy, nie wspomnę już o sprawie w sądzie.
Skąd bierzesz inspiracje? Twoje prace mają charakterystyczny i prosty styl.
W sumie odkąd pamiętam inspirowały mnie sztokholmskie metro i szwedzkie style, proste i tłuste litery.
Masz swoje ulubione kolejki?
Chyba jak każdy writer. Ja lubię malować na podmiejskiej kolejce EN 57 i na jagodach, pociągach barwy żółto-niebieskiej.
Często jeździsz kolejkami?
Sporadycznie. Tylko jak muszę. Wolę je malować niż nimi jeździć.