Rodzaj: Relacja
Dodano: 16 stycznia 2011 r., 16:24:43
Region: Świat
Ostatnia aktualizacja: 16 stycznia 2011 r., 16:24:43
Kubeł i szczotka
W Polsce, jak wiemy żyje się ciężko. Wysokie opłaty i małe zarobki stoją w opozycji z wciąż rosnącymi potrzebami. Na szczęście lata praktyki nauczyły nas jak redukować potrzeby.
Już nie marzymy o nowym samochodzie, domku z ogrodem czy uczciwym urlopie. Ogródek załatwimy sobie pod blokiem a wakacje spędzimy pod gruszą.
Inaczej sprawa się ma jeżeli chodzi o dzieci. „Darmowa” edukacja pochłania ponad połowę naszej pensji. Najgorzej jest kiedy dzieci dorastają, kończą i tak mało przyszłościowe licea i postanawiają iść na studia. Wtedy po raz pierwszy pojawia się pomysł wyjazdu za granicę. Nasza decyzja podyktowana będzie chęcią pomocy własnemu dziecku, które i tak albo to doceni albo nie. Cóż, rodzicielstwo to ciężka rola, która jak żadna inna uczy bezinteresowności.
Postanawiamy więc wyjechać. Załóżmy, że decyzja wyjazdu padła nie na dominującego samca lecz na dominującą samicę rodziny. Z reguły najwięcej pracy na „zachodzie” jest właśnie dla kobiet i jest to pewnie związane z kryzysem tzw. tradycyjnej roli kobiety. Im dalej na zachód tym kobiety są bardziej niezależne, lub po prostu leniwe. Szczególnie leniwe są w kraju, do którego ja postanowiłam wyjechać. Jak dziś pamiętam zachwyt jakie wzbudziły tam zrobione przeze mnie firanki. Nic wyszukanego a wzbudziły więcej emocji niż mecz piłki nożnej u mężczyzn. Kolejną rewelacją była zwykła babka upieczona na niedzielne popołudnie oraz kopytka domowej roboty. Tutaj takie produkty się tylko kupuje. Nic dziwnego, kobiety w tym kraju, choć przeważnie siedzą w domu, potrzebują pomocy przy najdrobniejszych nawet czynnościach. Być może nie jest to związane z nieumiejętnością. Z moich obserwacji wynika, że „śródziemnomorska” kobieta posiadając pomoc domową czuje się jak imperialistka i owo samopoczucie jest rodzajem rekompensaty - rekompensaty za przymus zamknięcia w sztywne ramy lokalnej mentalności.
Wróćmy jednak do decyzji wyjazdu. Jeżeli się na niego zdecydujesz to najprawdopodobniej jedną z pierwszych prac jaką tu podejmiesz będzie nieszczęsna praca opiekunki/na do osoby starszej.
Opiekunka domowa, najpowszechniejsza profesja uprawiana przez kobiety-emigrantki. Od tego przeważnie się zaczyna, na przykład w kraju w którym obecnie przebywam. Przyjeżdżasz, jesteś pełna obaw bo nie znasz języka ale … liczysz na ludzką życzliwość. Tyle w tobie dobrych chęci. Oczywiście na pierwszy rzut oka nie mylisz się, witają cię z otwartymi ramionami, obcałowują i prawią komplementy. Jesteś zażenowana. W Polsce ludzie są tacy chłodni i oficjalni, a tu od razu na „ty”, każą się nie przejmować i radośnie klepią cię po ramieniu.
Nawet nie zauważasz, że właśnie przekroczono twoją sferę prywatności tylko po to, aby cię swobodnie podporządkować. Ty tego jeszcze nie widzisz i swobodnie poddajesz się tej niby kulturze. Ludzie wokół których mi przyszło mieszkać kochają swoje tradycje, chociaż jak się spytać o szczegóły, a już nie daj Boże o historię, nabierają wody w usta i zmieniają temat. Królowej Bony nie znają, Pitagorasa bardzo rzadko łączą z jego rodzinnymi stronami, a temat legionów polskich to już zupełna abstrakcja. To taki naród oderwany od rzeczywistości. Tylko by jedli, pili kawę i odpoczywali. Nie znają języków, nie wiedzą gdzie leży Polska i wciąż pytają, czy my mamy już u siebie telewizory i pralki automatyczne. Tym niemniej jest to naród o wyjątkowo wysokiej samoocenie. Praktycznie we wszystkim są najlepsi i najmądrzejsi. Kiedy mój mąż kupował piłę spalinową to sprzedawca i obecni przy tym klienci sklepu zażarcie upierali się przy tym, że niemiecki Bosh lub Stihl nie umywają się do produktów rodzimych. Mają najlepszych sportowców, lekarzy, informatyków, najlepsze samochody, najpiękniejsze kobiety i najsmaczniejszą kuchnię. Tylko, że pracującego mężczyznę ujrzysz tutaj rzadko a ich smaczna kuchnia szybko odkłada się w tkance ozdobnej. Tym bardziej, że mają wiele świąt jako okazji do jej pielęgnacji. Niektórzy uważają, że większość świąt (także tych ogólnoświatowych) ma korzenie włoskie. Na przykład Dzień Kobiet: jak głosi wieść gminna dzień ten upamiętnia zamierzchłe wydarzenie, które rozegrało się na południu tego kraju. W czasie kiedy kwiecie rycerstwa wywędrowało walczyć z wrogami, pozostałe na miejscu kobiety zostały napadnięte i stawiły mężny odpór najeźdźcy. Pamiątka tego wydarzenia została spopularyzowana i przyjęta oficjalnie na całym świecie. Prawda, że teraz wszystko wiadomo?
Wróćmy jednak do pięknych początków pracy. A więc dostajesz przydzieloną staruszkę, którą dzieci nie chcą się zajmować. Wolą zapłacić 500 euro i zakwaterować cię z babcią, dając tym samym wikt i opierunek bylebyś tylko zdjęła z nich ten przeogromny ciężar. Dobrze jest jak trafisz na spokojną staruszkę. Broń Boże nie decyduj się na staruszka! Gwarantowane, że będzie się domagał robótek ręcznych i nie mam tu na myśli dziergania mu szalika na drutach. Wybieraj zawsze kobietę. Masz wtedy gdzie spać, co jeść i co miesiąc wyślesz do domu oczekiwane przez wszystkich pieniądze. Może nawet z czasem zdobędziesz przyjaciół, pójdziesz na swoje i zarobisz dwa razy tyle wynajmując się do sprzątania już nie 24 godziny na dobę lecz góra pięć. Taki scenariusz, jednak występuje rzadko. Częściej słyszy się o gderliwych starowinkach, do których trzeba zwracać się per „Pani” i które pozostawiają swym opiekunom dziurę na psychice wielkości leja atomowego.
Obowiązki pomocy domowej to sprzątać, prać, gotować, dużo z babcią rozmawiać, mówić do niej „wielmożna” i robić jej lewatywy. Poza tym być zawsze uśmiechniętą, nie chorować, myć się raz na tydzień, nie narzekać a z czasem niańczyć jej synów i córunie, które szybko zauważą polską zaradność. Jeżeli w porę nie zaoponujesz, to wliczą to do twoich obowiązków, oczywiście bez podwyżki. Twoja praca to dwudziesto cztero godzinny „zajzajer” za psi grosz. Jeżeli babcia ma domek i poletko do obrobienia, to będziesz je obrabiać między 13.00 a 16.00, akurat wtedy kiedy na zewnątrz panuje największy skwar a twoja babcia leży do góry brzuchem i śpi. W tygodniu przysługuje ci jeden dzień wolny i czasami połowa niedzieli. Znajdą ci w domu najgorszą klitkę, w której i tak nie będziesz miała prywatności. Nikogo zaprosić nie będziesz mogła, na co zresztą i tak nie będziesz miała czasu. Niektóre babcie życzą sobie aby spać z nimi. Ot, taka fantazja. U nas mówi się, szczególnie na wsiach: idzie spać i wstaje z kurami. Tutaj wstajesz i idziesz spać ze swoją Panią. Znałam kobietę, która miała zakaz odzywania się i włączania światła po godzinie dwudziestej drugiej. To nic, że pod oknem, w barze rżnęli tutejszy folklor do drugiej w nocy a potem gadali jeszcze do czwartej. To babci nie przeszkadzało. Rano i tak wstawała z migreną, za co winą obarczała biedną Polkę.
Po jakimś miesiącu zauważysz, że rodzina, która tak uprzejmie cię niegdyś przyjęła, nagle robi się nieco chłodna. Wyliczają, sprawdzają, patrzą na ręce. Szczególnie córki i synowe robią się wrażliwe, a to, że witasz się tylko raz dziennie a przecież trzeba kilka razy, a to, że za bardzo się roznegliżowałaś i nie ważne jest, że temperatura czterdzieści stopni a ty biedna obiad dla całej hałastry robisz. Przestają cię doceniać bo twoja Pani wciąż narzeka. Źle pracujesz, źle gotujesz, nie dokładnie sprzątasz i jesteś niedbała. Stoją ci nad głową i wrzeszczą mieszanką języka ojczystego i regionalnej gwary, machając przy tym rękoma. Nie masz szans cokolwiek powiedzieć, bo przebicie się przez ten monolog jest nie lada sztuką. Mała dygresja, w kraju w którym mieszkam narząd mowy ściśle powiązany z pracą rąk. Warto znać zasadę, że jeżeli chce się kogoś uciszyć to należy mu unieruchomić ręce.
Niestety, pracując za granicą, jesteś zdana na łaskę i dobry humor swoich pracodawców. W końcu dobiją cię nieustannie dwuznaczne propozycje synów i wnuków babci oraz opryskliwość ich dzieci, które również będą ci mówić na „ty”. No co, w końcu biedną Polką jesteś. Nigdy nie będziesz pewna czy otrzymasz pieniądze za swoją harówkę. Masz wtedy dwa wyjścia. Wrócić do Polski i zafundować sobie terapię albo wziąć się w garść i poszukać innej pracy. Jeżeli wybierzesz tą drugą opcję potrzebne ci będą wsparcie i przyjaciele. Niestety na takie zdesperowane Polki czekać będzie tabun żigolaków, o których pisałam już w jednym z poprzednich artykułów. Tak więc jeżeli jeszcze wystarczająco nie zraziłam cię do pracy w klimacie śródziemnomorskim, to przynajmniej mam nadzieję, że wystarczająco cię na nią wyczuliłam.
Niestety żyjemy w trudnych czasach a historia lubi płatać figle. Kiedyś mieliśmy rząd na emigracji, dzisiaj mamy na emigracji naród. Zachodni rynek pracy z otwartymi ramionami czeka na polskich frajerów, chcących pracować za parę groszy. Nic dziwnego, wysłanie do domu 500€ to nie lada gratka, nauczyliśmy się bowiem przeliczania euro na złotówki a to błąd podstawowy. Porównywać należałoby raczej cyfry. Na to mamy jeszcze czas, choć to nieuniknione. Po oficjalnym wejściu euro „obudzimy się z ręką w nocniku”, bo zobaczymy jak nas wykorzystują nie tylko w kraju ale i za granicą.
Autor: Maria
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
10 kwietnia 2010 r.
19 lutego 2012 r.
2804
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat