Dodano: 06 czerwca 2009 r., 20:36:59
Ostatnia aktualizacja: 07 czerwca 2009 r., 01:08:59
Liga Lewych Leszczy
Fragment 1.
Rozdział I. Codzienny tragizm i niecodzienna tragedia...
Sprawy komplikowały się już od dłuższego czasu. Katarzyna Caryca, nasza Oberbiurwa, czyli naczelniczka wydziału Kasy Ubezpieczeń Socjalnych, od dawna odgrażała się, że radykalnie usprawni nam pracę. Naiwni sądzili, że oznacza to zmniejszenie dziennej normy ilościowej, czyli liczby wniosków ubezpieczeniowych do opracowania. Niestety, Caryca nie brała pod uwagę merytorycznego skomplikowania niektórych spraw, wymagających dużo więcej czasu. Jej dogmat głosił, że „norma jest normą i JA po to ją ustaliłam OSOBIŚCIE, żebyście WY jej przestrzegali”. Wydziałowy cynik, Sebastian Rżewski, czyli Sierioża, z niezdrowym podnieceniem prorokował, że Caryca zmniejszy raczej liczbę pracowników. Twardy bruk już czekał na nowych bezrobotnych... Ponadto na forum gabinetu Oberbiurwy ponownie odbyła się dyskusja na temat mej skromnej osoby. Według drogich koleżanek z pokoju ponoć jestem typem aspołecznym. Fakt faktem, ani zawikłane losy bohaterek "Z jak zazdrość", ani najnowszy ciuchozestaw byłej prezydentowej Kwaśniakowej, a już szczególnie lista gości na ślubie Suchej Aśki jakoś mnie nie zaintrygowały. Natomiast żywy odzew wywołała moja nieostrożnie wypowiedziana opinia, że decyzja kobiety o macierzyństwie powinna być świadoma i przemyślana, a nawet skonsultowana z przyszłym ojcem. Od tego czasu moja obecność wywołuje wyraz niesmaku na obliczu Suchej. Niestety, jej fizjonomia poza, hmmm, nietypową urodą charakteryzuje się też dużą ekspresywnością. A to nieco drażni mój subtelny zmysł estetyczny... Pojawiły się ponadto komentarze co do moich zdolności rozrodczych, a nawet - co już mnie kompletnie zaskoczyło - preferencji seksualnych. Tak chyba należałoby rozumieć słowa Suchej, twierdzącej, że "Jak nie chcesz mieć dzieci, to ty jesteś jakiś lewy, pewnie pedał...". Biurozmory z naszego referatu wręcz tarzały się wówczas ze śmiechu, a mnie jakoś nie nasunęła się żadna zgrabna riposta. Natomiast potem, gdy Sucha raczyła się podzielić refleksjami typu: „Różne filozofy i inne mundrki są niepotrzebne w ogóle” odwdzięczyłem się opinią, że „gdyby owsiki i pleśń miały jakiś światopogląd, byłby on właśnie taki jak twój”. Spowodowało to żywą reakcję reszty biurowego stada, wytykającego mi chamstwo i brak manier....