Dodano: 12 lipca 2009 r., 07:37:34
Ostatnia aktualizacja: 12 lipca 2009 r., 07:37:34
Liga Lewych Leszczy 8
fragment 8
- I właśnie zerowe szanse na dorobek są motywem, żeby kraść dane i sprzedawać - dodała Oksana - ale to żadne kryterium, prawie każdy z KUSu mógł się tym kierować... Z tymi naszymi pensyjkami... Ale ryzyko duże. Pamiętacie Rwacza?
Remigiusz Rwacz parę miesięcy temu stracił pracę w naszym wydziale. Na jego nieszczęście w jednym z opracowywanych wniosków znalazł kserokopię legitymacji ze zdjęciem niejakiej Julii Uległej. Nie wiem jak wyglądała pani Uległa, ani czy zdjęcie oddawało w pełni jej urodę.
W każdym razie Rwacz wezwał do KUSu nieszczęsną ubezpieczoną pod pretekstem uzupełnienia brakującej dokumentacji. Po spotkaniu twarzą w twarz pan Remigiusz zaczął prześladować pechową kobietę. Działał na nią, swoim - w jego mniemaniu przynajmniej - nieodpartym urokiem. Choć mieszkała na drugim końcu miasta, niby przypadkiem wciąż na nią wpadał w środkach komunikacji miejskiej i spoglądał w jej kierunku powłóczystym wzrokiem Rudolfa Valentino. Julia Uległa jednak nie uległa zabiegom Rwacza, a gdy ten nie rezygnował, złożyła skargę u Carycy. Rozdrażniona petentka opowiedziała szczegółowo o niezgodnym z przeznaczeniem wykorzystywaniu danych osobowych i molestowaniu seksualnym. Mimochodem wspominała też o ewentualnych konsekwencjach dla przełożonej pracownika, którego zachowanie byłoby świetnym tematem dla lokalnej prasy. Naczelniczka Caryca straciła panowanie nad sobą i wezwała Rwacza na zasadniczą rozmowę. Niestety Rwacz, zamiast przyjąć z pokorą i spuszczonym oczami reprymendę, próbował ułagodzić Oberbiurwę, obdarzając ją powłóczystym spojrzeniem Rudolfa Valentino. To jeszcze bardziej rozsierdziło pruderyjną urzędniczkę. Ten przypadek był oczywiście dosyć specyficzny i gorszący, jednak wiadomo było, że derekcja bezlitośnie ukarze śmiałków próbujących wykorzystać powierzone informacje poza szlachetnymi murami KUSu. Ba, samo niedopilnowanie zabezpieczeń personaliów petentów było pretekstem do radykalnej redukcji premii. Mój portfel doświadczył takiej kuracji odchudzającej, gdy swego czasu zapomniałem oddać klucze do szafy z aktami na portierni. Na nic zdały się tłumaczenia, że zdezelowany zamek i tak wypadłby razem z zawiasami, jeśliby się szarpnęło tandetnymi drzwiami szafy. Ochrona danych osobowych była oczkiem w głowie urzędu...
- Jeśli to był jakiś pracownik KUSu, musiał być bardzo zdeterminowany - powiedziałem - Kto u nas ostatnio był w tarapatach finansowych?
- Nie dojdziemy do tego, Krystek - pokręcił głowa Sierioża - Za duży wydział, a poza tym nie wypada pytać, dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach...