Dodano: 17 marca 2010 r., 19:08:07
Ostatnia aktualizacja: 17 marca 2010 r., 19:08:07
Luźne sugestie 2: Wrażliwa prostytucja
Z cyklu 'Rozmowy Luźne, Niekontrolowane, o Wszystkim i o Niczym' czyli przedstawiam Wam Angelikę, part 2.
Angelika przed chwilą wróciła ze szkoły. Cała w skowronkach, rozpromieniona, tak miłość na nią działa. Odkąd poznała… nie, przecież wcale go nie zna! Odkąd zauważyła ciekawy obiekt na szkolnym korytarzu, zaczęła myśleć, że kocha. Zaraz zmieni opis na gg na bardziej francuski i napisze kilka zdań w pamiętniku.
- A, takie różne - tłumaczy. - Miłość naprawdę wzbogaca, wierz mi. Nawet taka spotkana w szkole na długiej przerwie.
Elf: Hej!
Angelika: Czego znowu?
E: To, co zawsze - pogadać.
A: A mówiłaś…
E: Nudna już jesteś.
A: Ty też!
E: Za to temat ciekawy. O sztuce.
A: O sztuce? Też mi temat - sztuka… Wiedza o kulturze normalnie.
E: E tam, nie przesadzaj. Sztuka to nie tylko obrazy…
A: Ale głównie.
E: Chcesz się wypowiedzieć na ich temat?
A: Nie, coś Ty! Nie znam się na sztuce.
E: Ale spróbuj chociaż. Jakie obrazy lubisz oglądać?
A: Jakie? Żywe!
E: Kolorowe?
A: Nowoczesne, zaskakujące, a nie jakaś tam martwa natura czy coś.
E: Myślisz, że można tym wyrazić siebie?
A: Tak, liczy indywidualizm. Określanie „ja”, farba zamiast słów.
E: Ciekawi Cię wnętrze innych?
A: To zależy.
E: Zależy od…
A: Od tego, kim jest ten „inny”.
E: Kowalskim z autobusu nr 85.
A: Nie ciekawi.
E: Więc dlaczego ludzie oglądają obrazy?
A: Myślę, że próbują podszyć swoje uczucia pod czyjeś. A nuż jakiś Kowalski czy van Gogh czuł kiedyś to samo… To trochę jak opis gg ściągnięty z Internetu.
E: Jesteś więc przeciwko oglądaniu dzieł sztuki?
A: Nie, tego nie powiedziałam. Oglądanie czegoś, co bliskie autorowi depcze jego „ja”, poniża go, mówi: „aha, sprzedałeś się, teraz wiem, co czujesz”, ale jest to potrzebne. Nawet samemu Kowalskiemu. Po to coś przedstawił, żeby podeptali. Czuje się upokorzony, słaby i zły, a tak naprawdę jest wielki. I ludzie go nie rozumieją.
E: Po co jeszcze ludzie oglądają sztukę?
A: Myślę, że z ciekawości. O obrazach tyle. Zapytałaś o sztukę, a mnie przyszedł do głowy teatr. Mogę się wypowiedzieć na temat teatru?
E: Jasne!
A: Więc tak… Świat to tak naprawdę duża scena, ludzie są aktorami. A budynek teatru to teatr w teatrze. Marionetki grają, że grają. Teatr to takie duchowe pojęcie… Ludzie chodzą do teatru, żeby poczuć duszę.
E: Mówiłaś wcześniej o opisach na gg…
A: Splot wyrazów, które mają wyrazić stan ducha w celu sprzedania siebie.
E: Po co ludzie sprzedają siebie?
A: Żeby poczuć, że nie są sami. „Wiem, że wiesz, jak bardzo jestem nieszczęśliwy” - to działa na takiej zasadzie.
E: A co z prostymi opisami typu cytat?
A: Z piosenki czy z Wikipedii?
E: No… z piosenki.
A: Zależy z jakiej i co. Cytaty mogą być różne.
E: To też jest kopiowanie?
A: No. Nawet, jeśli wpiszesz tekst samodzielnie!
E: Ej, nie śmiej się, poważnie pytam.
A: Gotowiec w wyrażaniu uczuć. Udowadnia, że nikt nie jest wyjątkowy. Cytat nie dotyka nas bezpośrednio, jest bezpieczny.
E: Bezpieczny? W jakim sensie?
A: Cytat to ogólnik. Nawet, jeśli muzyk konkretnie powiedział, o co mu chodzi - to nadal są jego słowa. Nie - nasze. Czyli jest jakiś procent szans, że ktoś się nie domyśli, w jakim stanie ducha się znajdujemy.
E: Przecież chodziło o wyrażanie siebie…
A: Czasami lepiej jest nic nie mówić, albo oszukać wyrażanie cytatem.
E: Strasznie to skomplikowane.
A: No, jak się tak zastanowić…
E: A co z brakiem opisu?
A: Mają go szczęśliwi ludzie, którzy nie czują potrzeby wyrażania czegokolwiek. Są obojętni i tego im zazdroszczę.
E: Piszesz pamiętnik?
A: To pytanie z innej beczki.
E: Temat to sztuka i twórczość.
A: Zapomniałam dodać, że rzeźbę też lubię oryginalną… A wiersze też pisze się na podstawie uczuć. Utwór bez emocji musiałby chyba nosić nazwę funkcji kwadratowej. Czyli w poezji - niepojętej.
E: Wykręcasz się.
A: Piszę. Wiesz przecież.
E: To potrzeba twórczości?
A: Ta… Potrzeba spisania banalnego życia dla przyszłych pokoleń…
E: Ironizujesz.
A: Pisanie to nałóg.
E: Dlaczego?
A: A mogę na własnym przykładzie?
E: Ok.
A: Piszę do gazetki, to wciąga. Kładę się o trzeciej i śni mi się klawiatura.
E: Aż tak?
A: To jeszcze nic. To tylko dziennikarski nałóg.
E: A masz jeszcze inny?
A: No właśnie pamiętnikarstwo. Od jakiegoś czasu mój pamiętnik przypomina splot takich luźnych, niepowiązanych niczym myśli. Piszę sentencję, coś jak opisy nie do publikacji.
E: Dlaczego nie do publikacji?
A: Zbyt bliskie duszy.
E: Więc nie można się tak sprzedać do końca.
A: Nie można.