Dodano: 11 lipca 2009 r., 23:38:57
Ostatnia aktualizacja: 11 lipca 2009 r., 23:38:57
Manipulacje historią
ofiaromwojny.republika.pl/images/granica
Wiele wydarzeń pokazuje jak łatwo można manipulować historią. Zmienić się jej nie da, ale to jej cecha specyficzna. Natomiast nietrudno zauważyć, jak wiele zależy od światła, w jakim stawia się ową historię.
To światło to przede wszystkim swoista świeżość opisywanych wydarzeń oraz interpretacja.
Im bliższe nam okresy opisywane, tym ciężej oceniać i porządkować opinie, ale to zrozumiałe, biedna historia musi odleżeć swoje.
Interpretacja - o historio! - skazana na jej łaskę. Jak wiele od niej zależy.
Wiadomo, że każdy kraj swoją historię stara się przedstawić na arenie międzynarodowej inaczej, z nutą subiektywizmu. Byle wypaść najlepiej. Nie powinno tak być, ale niektórzy już przesadzają.
Nie tak dawne doniesienia ze Wschodu pokazują, że i z Polski można uczynić prowokatora Hitlera, który przecież nie rozpocząłby wojny, gdyby nie II RP, jak twierdzi rosyjski historyk.
Bo gdybyśmy - wedle płk. Sergieja N. Kowalowa z Instytutu Historii Wojennej Ministerstwa Obrony Rosji- oddali ten Gdańsk i pozwolili wybudować eksterytorialną trasę, na pewno zasada appeasementu by poskutkowała, a właściwie 17 września to nie był niczym złym, bo Czerwony Brat nie miał wyboru.
Ale głupoty!
Jak to można sobie luźno interpretować. Wszyscy widzą. To nic, że zaspokajanie Hitlera przez Francję i Anglię nic nie dawało, a on się tylko posuwał to coraz śmielszych "pokojowych" rozwiązań. Ważna interpretacja.
I tak na prawdę niby historii oszukać się nie da, no ale wymyślać nowe głupoty zawsze można. A i historycy rosyjscy pokazują, że podrasować historię jednak się da, bo niby czemu nie?
Komentarz autora:
Widocznie Rosjanie nie umieją, lub raczej nie chcą? spojrzeć na wszystko z szerszej perspektywy.