Dodano: 27 kwietnia 2010 r., 12:27:00
Ostatnia aktualizacja: 27 kwietnia 2010 r., 12:27:00
Minimalizm w fotografii
fot. Grzegorz Skwarliński
Artykuł będzie krótki, ale mam nadzieję, że przybliży czytelnikom - pasjonatom fotografii jakimi regułami "rządzi się" kierunek (nurt) zwany minimalizmem (minimal artem).
Definicja minimalizmu jest jednoznaczna:
"Minimalizm (ang. Minimal Art) określa tendencję w sztuce współczesnej zmierzającą do stosowania wyłącznie elementarnych form geometrycznych, w której dzieło staje się prostą, rygorystyczną strukturą. Jest formalistyczny, antyiluzyjny, literalny, precyzyjny w wykonaniu, maksymalnie prosty"
Życie pisze jednak inne scenariusze. Okazuje się, że interpretacje są stosunkowo różne. Niektórzy twierdzą, że fotografia minimalna powinna nieść ze sobą jakąś treść, że przerost formy nie jest absolutnie wskazany. Osobiście uważam inaczej. Przede wszystkim jest to swego rodzaju "zabawa" formą, kompozycją, czasami kolorem. Jeśli uda się jeszcze zawrzeć w tym treść (dzięki np. sugestywnemu tytułowi) to dobrze. Nie jest to jednak wymóg konieczny według mnie.

fot. Grzegorz Skwarliński
Może się wydać, że fotografowanie w tym temacie jest łatwe. Dajmy na to, tak od niechcenia, wybieramy sobie np. samotny słup i... pstryk. Między innymi dlatego sporo grono osób odbiera minimalizm tak, jakby autor minimalnie przyłożył się do wykonania. Nie zgadzam się z takim punktem widzenia (choć już niejako przyzwyczaiłem się do takiego odbioru). Wspomniane "byle pstrykanie" raczej nie przyniesie pożądanych efektów. Bardzo ważna jest kompozycja (ale niekoniecznie "poradnikowo-książkowa") i temat. Ważny jest trafny tytuł, który według mnie powinien niejako wskazywać/sugerować na co zwrócić uwagę w danym zdjęciu. Elementarną formą graficzną może być niemal wszystko. Samotny stateczek na wodzie przedstawiony w np. lewym dolnym rogu kadru z ogromem pustego nieba i minimalną ilością wody (co jest wyraźnym złamaniem jednej z podstawowych zasad kompozycji - trójpodziału) z punktu widzenia fotografii krajobrazowej nie będzie interesujący. Jako minimalizm wręcz przeciwnie. Żeby jednak łamać/naginać zasady, trzeba najpierw je znać. Tych nie będę przytaczał. Od tego jest odpowiednia literatura.

fot. Grzegorz Skwarliński
Kończąc można powiedzieć, że wszystko zależy od spostrzegawczości i inwencji fotografa i nie mniej od postrzegania odbiorców. Krótko jak widać - minimalnie.