Dodano: 31 maja 2009 r., 01:50:53
Ostatnia aktualizacja: 01 czerwca 2009 r., 01:13:43
Bezwładny rozwój technologii ogranicza tylko fizyka
Ciągle rozwijające się technologie od dawna zaspokajają potrzeby przeciętnego Kowalskiego. Czy możliwe, że technologia cyfrowa osiągnęła już wszystko? Co więcej może być nam potrzebne?
Z nadejściem XXI wieku pojawiły się pierwsze cyfrowe aparaty fotograficzne. Początkowo producenci budowali nowoczesne urządzenia na bazie ich analogowych odpowiedników, „przeróbki” nawet najlepszych marek nie były jednak zbyt udane. Stosunkowo młode rozwiązania w dziedzinie konstrukcji matryc światłoczułych były bardzo niedoskonałe. Zdjęcia z pierwszych „cyfrówek” nie dorównywały fotografiom analogowym - z tego okresu pochodzi wiele utrwalonych opinii o wyższości starej technologii. Tymczasem w ciągu niecałej dekady aparaty zostały dopracowane do tego stopnia, że ogromna część zawodowych fotografów (najbardziej wymagającej grupy użytkowników) zdecydowała się przenieść cały swój warsztat do świata cyfrowego.
Główny postęp nastąpił właśnie w dziedzinie matryc światłoczułych. Pierwsze aparaty generowały obrazy składające się z 1,3 mln pikseli, co sprawiało, że w słabych warunkach oświetleniowych zdjęcia były zaszumione, a ich kolory odbiegały od rzeczywistych. Dziesięć lat później mamy do wyboru co najmniej kilkanaście różnych modeli o rozdzielczości ponad 10 mln pikseli. Zgodnie z szacunkami, oceniającymi 35mm slajdy na 8 mln punktów, oznacza to znacznie większe możliwości w porównaniu z rozwijaną przez ponad 100 lat technologią analogową.
Bacznie obserwując rynek, zauważyć można, że od kilku lat przeciętna rozdzielczość matrycy przestała wzrastać. Dlaczego? Duże rozdzielczości dawno przerosły możliwości optyki aparatów kompaktowych, których obiektywy rzadko osiągają ostrość umożliwiającą rejestrację 5 milionów punktów. Z drugiej strony, większa rozdzielczość to większy rozmiar zdjęcia w pamięci aparatu, która…
…jest tania i dostępna jak nigdy wcześniej. Za kilkadziesiąt złotych można zakupić kartę pamięci mieszczącą kilkanaście tysięcy zdjęć. To tyle, co zdjęcia z całego życia kilkunastu rodzin poprzedniego pokolenia! Jeśli myślimy racjonalnie i zmniejszymy rozdzielczość rejestrowanych zdjęć do 5 mln pikseli okaże się, że nawet dzisiejsza, przyzwyczajona do beztroskiego pstrykania, rodzina nie jest w stanie zapełnić pamięci przez kilka lat. Jeśli nasze dzieci są cierpliwe i upodobały sobie uwiecznianie wszystkiego i wszystkich, ta pamięć może okazać się jednak za mała. Wówczas za kolejne kilkaset złotych można, wraz z parówkami i zapałkami, przynieść do domu przenośny dysk o pojemności 2TB. Dysk taki zmieści już od 0.5 mln zdjęć 10Mpix najwyższej jakości, do 3 mln zdjęć w mniejszej rozdzielczość (z których wydrukujemy zdjęcia wielkości A4). To oznacza jedno zdjęcie co sekundę przez ponad miesiąc!
Skoro już wspomnieliśmy o dyskach warto wspomnieć, że ich ogromny rozwój wywołał drastyczny spadek cen ich mniejszych wersji, które zaczęto masowo montować w tanich odtwarzaczach mp3. Nic dziwnego, każdy chciałby przecież mieć przy sobie 4000 godzin muzyki – w końcu nigdy nie wiadomo kiedy będziemy musieli poczekać w kolejce, w poczekalni. Pokusa zapełnienia takiego odtwarzacza jest wielka, tym bardziej, że pomieści on 4000 płyt CD o wartości 100 tysięcy złotych.
Dyski te stanowią również nośnik, na którym rejestrują nowoczesne kamery wideo. Wypierane powoli kasety wideo MiniDV, o czasie zapisu 60 minut, zastąpione zostały niewymiennymi dyskami, które umożliwiają rejestrację 16 godzin filmu za jednym razem. Tak duża pojemność pamięci umożliwia ciągłą rejestrację przejazdu przez Polskę ze wschodu na zachód lub z północy na południe wraz z przerwami na obiad i kawę. I to rejestrację w HD!
Obraz High Definition to, poza kampanią reklamową Carlsberga, prawdopodobnie największy postęp jaki dokonał się przez ostatnie kilkanaście lat. Pierwsze aparaty cyfrowe były dużo gorsze od odpowiedników analogowych, ale w przypadku telewizji cyfrowej było dokładnie na odwrót. Wraz z pojawieniem się HD skończyła się era standardu PAL, który królował przez kilkadziesiąt lat i dostarczał nam do domów jakość z czasów Trabanta i Fiata 125p. Między tymi standardami istnieje ogromna przepaść, nad którą przez długie lata nie przerzucono żadnego mostka w postaci standardu pośredniego. Z dnia na dzień pojawiliśmy się w rzeczywistości, w której obraz wideo ma już, nie jak wcześniej 400 tyś, ale 2 mln pikseli. Z pewnością każdy kto widział obraz w jakości Full HD zgodzi się, że nie ma tu już pola do rozwoju. Tak, jak w przypadku fotografii, ludzkość doszła do poziomu, w którym to analogowa część, optyka, stanowi ograniczenie.
Ten poniekąd piękny moment w dziejach, w którym technologia z rozpędu pojechała za daleko, może okazać się początkiem końca dynamicznego rozwoju. Nie dość, że nie potrzebujemy już niczego więcej, to nie bardzo wiemy, po co i jak korzystać z dostępnych dobrodziejstw. Pięcioletnie dzieci licytujące w Internecie, ośmiolatek mordujący w wirtualnym Los Angeles, czy pięćdziesięciolatek nie mogący przełamać się do krótkiej pogawędki ze swoim samochodem to obraz tragicznej przyszłości, w której powoli gubi się całe społeczeństwo. Może się okazać, że XXI wiek stanie się kolejnym średniowieczem, a świat za sto lat nie będzie się różnił od tego z początku wieku. Oby tylko w tej dziedzinie…