Dodano: 01 czerwca 2009 r., 13:25:55
Ostatnia aktualizacja: 01 czerwca 2009 r., 13:25:55
Pakistan - klucz do wojny z terroryzmem
Broń jądrowa w rękach Talibow?
Jeden kraj...
Jeden kraj, od którego wszystko zależy...
Zależy nie tylko zwycięstwo z terroryzmem...
Ale kto wie, może nawet nasze życie.
Niby nic wielkiego, a jednak sytuacja w tym jednym kraju możne zniszczyć całą wojnę z terroryzmem, a nawet doprowadzić do nuklearnej apokalipsy.
Dla wielu może wydawać się to dziwne i nierealne, by terroryści mogli dysponować bronią jądrową. Dla innych jest to absurd, bowiem uważają, że przykładowo Talibowie to ciemne istoty, potrafiące jedynie obsługiwać AK-47 i ewentualnie ręczne granatniki. Mylą się, Ci którzy tak uważają, Talibowie nie tylko potrafią doskonale władać bronią, ale również posiadają dobre zaplecze zaopatrzeniowe oraz całkiem spore rejony Pakistanu oraz Afganistanu pod swoją kontrolą. Raz już pisałem, w poście na swoim blogu - “Wygramy w Afganistanie?” o doskonałym przystosowaniu Talibów do panujących warunków - świetnej znajomości terenu, sposobach na pozyskiwanie broni.
Z czasem okazuje się, że to stabilność Pakistanu jest kluczem do “miarowego” pokoju, bowiem jeżeli Pakistan ulegnie terrorystom, czeka nas prawdopodobnie nuklearna wojna - Talibowie lub Al Kaida bez problemu użyłyby tej broni na Indiach, które i tak skłócone z Pakistanem tylko dokończyłyby dzieła zniszczenia.
W rękach Talibów znajduje się spora część pogranicza, pomiędzy Pakistanem oraz Afganistanem, w tym słynna w mediach dolina Swat. Mają tam nie tylko swoje magazyny, bazy szkoleniowe, ale również “prowizoryczne” fabryki broni - używanej później do zamachów w Afganistanie i w Pakistanie. Nie trzeba być ekspertem, by widzieć, że Talibowie bez większych problemów dokonują zamachów nawet w stolicy Pakistanu - Islamabadzie, oraz na południu kraju, z dala od kontrolowanych przez siebie terytoriów. Nie ma znaczenia to, jak daleko znajduje się ich kolejny cel - zamachu dokonać mogą niemal wszędzie.
To, że terroryści coraz bardziej podchodzili pod Islamabad wywołało niemałe poruszenie na świecie - zaczęto interesować się arsenałem nuklearnym, będącym w rękach Pakistanu.
Skoro Talibowie pojawiają się już niemal w całym kraju, istnieje możliwość, że “zainteresują się” nawet bronią jądrową podczas jej transportu. W roku 2001 władze pakistańskie zatrzymały dwóch jądrowych specjalistów, mając niezbite dowody na współpracę z terrorystami - w 3 lata po pierwszych próbach atomowych Pakistanu, terroryści już mieli swoje “wtyki” w jądrowej machinie. Na początku maja tego roku amerykański New York Times stwierdził, iż władze USA poważnie zastanawiają się nad bezpieczeństwem pakistańskiej broni. Gazeta wspomniała, że broń może być zdobyta nie tylko w trakcie transportu, ale również istnieje możliwość, że terroryści po prostu wykradną ją z laboratoriów za pomocą swoich sympatyków. Taka możliwość, również jest realna - Talibowie niejednokrotnie udowadniali, że swoich ludzi mają wszędzie, widać to po zamachach, które dokonywane są z ogromną dokładnością i znajomością struktur. Do tego należy dołożyć fakt, że Talibowie kontrolowali okręg o nazwie Buner, położony zaledwie o 80 kilometrów oddalone od Islamabadu, gdzie znajduje się pakistański arsenał. Szacuje się, że Talibowie mają pod kontrolą blisko 30-40% terytoriów plemiennych na północ i na zachód od Islamabadu, mimo dużej ofensywy rządowej, wciąż mają swoje przyczółki bardzo blisko stolicy, zaś spotykani są na około 75% tego regionu.
Jeden z przywódców pakistańskich talibów Mułła Nazeer Ahmed zapowiada, że już niedługo Islamabad, stolica kraju, znajdzie się pod kontrolą ekstremistów. Amerykańscy eksperci ostrzegają, że w ciągu sześciu miesięcy Pakistan, kraj posiadający broń jądrową, może stać się państwem upadłym.
Talibowie przenoszą kryjówki z terytoriów plemiennych przy granicy z Afganistanem w pobliże dużych miast Pakistanu. Powodem są powtarzające się ataki amerykańskich samolotów bezzałogowych na tereny przygraniczne, oraz możliwość łatwiejszego ukrycia się w przeludnionych i źle zorganizowanych miastach.
Władze pakistańskie skąpo jednak informują Amerykanów o lokalizacji broni atomowej i sposobach jej ochrony, chociaż USA przeznaczają 100 milionów dolarów rocznie na samą pomoc Pakistanowi w jej zabezpieczeniu.
Od długiego już czasu wojska Pakistańskie spychają Talibów w “kłębek”, jednak z czasem terroryści z powrotem wracają i zajmują utracone tereny, dopiero niedawno Pakistan rozpoczął zakrojoną na szeroką skalę ofensywę. Problemem nie tylko jest bezpieczeństwo instalacji nuklearnych, ale również problem uchodźców, z którym Pakistan sobie zupełnie nie radzi - tereny na pograniczu z Afganistanem opuściły już miliony osób.
Mimo tego, iż USA przeznaczają te 100 milionów dolarów rocznie na pomoc Pakistanowi, w zeszłym roku władze pakistańskie wydały siłom zbrojnym Pakistanu rozkazy przewidują otwarcie ognia do wojsk amerykańskich, gdyby ponowiły one rajdy przez granicę z sąsiedniego Afganistanu. Jak wspomniałem w tytule - Pakistan może okazać się kluczem do wojny z terroryzmem, bowiem wiele zależy od tego, po czyjej stronie opowie się ten kraj - niejednokrotnie okazywało się, że Pakistan nie jest przychylny USA, między innymi po takich “wpadkach” jak znalezienie w Libii pakistańskich elementów do wzbogacania uranu.
Inną sprawą opowiadającą się za tym, iż Pakistan nie jest przychylny USA, była propozycja zabezpieczenia arsenału przez wojska USA - Pakistan stanowczo odmówił i do dziś skutecznie maskuje swój arsenał nie przed Talibami, a przed “wzrokiem” Stanów Zjednoczonych. Po co, skoro nie dość, że ten kraj ma problem z utrzymaniem swoich regionów?
Łącznie USA “wpompowały” w Pakistan blisko 10 miliardów dolarów, jednak nie jest to jedyny kraj “pakujący portfel” Pakistanowi, bowiem również Chiny interesują się arsenałem tego kraju oraz wpływami Indii w regionie. Łącznie można szacować, że do Pakistanu płynie kilkaset milionów dolarów rocznie i pojawia się pytanie - czy kraj ten pozostanie nadal w dobrych stosunkach z Zachodem, czy obróci się przeciw niemu, a może nie podoła terrorystom?
Ciekaw jestem, jak będzie wyglądał świat, jeżeli banda brodatych fanatyków da “łupnia” NATO, USA i rządowi w Islamabadzie…
Komentarz autora:
Pojawia się pytanie - czy damy radę? Czy oni dadzą radę? Kto na tym wyjdzie zwycięsko?
A warto dodać - typowo "zachodni" sposób na światowy ład powoli pęka, zbroi się Korea Północna w broń jądrową, Iran również niby prowadzi pokojowy program nuklearny. Jednak taka istnieje różnica, że Korea się z bronią jądrową nie chowa, a Iran tylko udaje pokój.