Dodano: 07 stycznia 2010 r., 16:22:02
Ostatnia aktualizacja: 09 stycznia 2010 r., 00:16:13
Państwo w państwie
Polska jest państwem świeckim, ale jak to się ma w praktyce? Okazuje, się, że jedyne, co tym świadczy to nazwa, reszta jest zupełnie odmienna. Chciałbym poruszyć kwestie suwerenności, która jest w jakiś sposób zagrożona...
Środa upływała mi na jakże przyjemnym oddawaniu się błogiemu lenistwu i nicnierobieniu. Miałem nadzieję, że ten stan potrwa jak najdłużej, akurat kiedy o tym pomyślałem, z zadumy wyrwał dźwięk dzwonka do drzwi. Niechętnie wstałem i otworzyłem je,a moim oczom ukazał się widok dwojga dzieci ubranych w dość śmieszne stroje. Pomyślałem "Hallowen" i już chciałem rozdać dzieciakom cukierki, ale ubiegły mnie pytaniem:
"Czy przyjmie pan księdza?".
Szybko powiązałem fakty i już wiem...otóż przede mną "kolęda".
Mimo, iż lubię spotkania z ludźmi, nie miałem ochoty na to teraz i grzecznie odmówiłem.
Jednak owa sytuacja skłoniła mnie do napisania na temat, jak to Kościół wpływa na moją, jak i waszą egzystencję. Kocham kraj, w którym żyje, i nie mogę przejść obojętnie obok faktu, że ktoś próbuje ingerować w jego suwerenność, bo w ten sposób wpływa również na moja niezależność.
Czemu w Polsce kwestiami tabu jest seks, aborcja czy też związki homoseksualne? Niestety okazuje się, że Kościół pod płaszczykiem pomocy i szerzenia Słowa Bożego ingeruje bardzo głęboko w sprawy państwa. Co mnie do tego przekonuje w pełni? Patrzę na swój teleodbiornik,a tam transmisja z odznaczania jakiegoś wysokiego ministra, nagle kamera pokazuje ludzi wokół, cóż widzę? Jakby obrazek z niedzielnej mszy świętej, dookoła mnóstwo księży. Czyżby oni też byli odznaczani? Okazuje się, że nie...to w takim razie, co oni tu robią? Na to pytanie szczerze nie znam sensownej odpowiedzi, wnikać nie zamierzam.
Utarło się w państwie polskim przekonanie wśród polityków, że dobrze jest słuchać się kościoła i pokazywać na każdym kroku swoja przychylność, owej instytucji, gdyż elektorat katolicki jest potężny. Wszystko super...ale traci na tym suwerenność Polski. Przypomina to sytuacje z dzieła Orwella, gdzie kontrole nad wszystkim sprawował Wielki Brat, tu w roli "Wielkiego Brata" występuje Kościół, który ma duży wpływ na poczynania polityków.
Boli fakt, że wpływ na społeczeństwo odbywa się za pomocą wiary, która jest interpretowana przez instytucję kościelną w określony sposób. Ludzie są bardzo na to podatni, gdyż wiara jest zakorzeniona i nawet kiedy ludzie widzą, że dzieją się złe rzeczy, nie wystąpią przeciwko podmiotowi, który o owej wierze stanowi. Smutne jest również to, że wykorzystywane są pozytywne cechy ludzkie,takie jak miłość,współczucie, lojalność, do osiągania własnych celów, którymi są pozyskiwanie bogactwa, wpływów etc. Przewrotnie obrazuje to pewien dowcip, gdzie turyści podziwiają Plac Św. Piotra w Watykanie i jeden z nich w chwili refleksji mówi:
"Patrz stary, a zaczynali od stajenki"
Współcześnie widać rozdział Kościoła od wiary, pierwsze z nich przemieniło się w świetnie prosperującą instytucję, a drugie zaś stało się formą indoktrynacji, porównywalną z tymi używanymi w krajach totalitarnych.
Na zakończenie powtórzę swoje obawy dotyczące suwerenności Polski, ale też moge śmiało stwierdzić, że społeczeństwo powoli wychodzi z okowów Kościoła i dostrzega różnice pomiędzy pierwotnym założeniem Kościoła,a współczesnym działaniem...
Komentarz autora:
Debiut. Przelałem na pismo moje osobiste przemyślenia, trochę nieskładnie ale od czegoś trzeba zacząć.