Dodano: 25 kwietnia 2009 r., 23:40:15
Ostatnia aktualizacja: 25 kwietnia 2009 r., 23:40:15
"Ile krwi poświęcisz, by dalej żyć?" - horror z przesłaniem
Plakat promujący "Piłę V"
"Chcę zagrać w grę" - tymi słowami Jigsaw, a właściwie John, wita swoje ofiary, którym zostawia wiadomość w postaci nagrania na kasecie video lub magnetofonowej.
W pierwszej chwili sądzisz, mając ku temu powody, że umierający na chorobę nowotworową starszy pan to zwykły psychopata. Kiedy jednak zagłębisz się w fabułę filmu, przestajesz być tego pewien.
"Piła", bo o tym filmie mowa, wstrząsnęła, rozczarowała i przestraszyła miliony widzów. Mnie... doprowadziła do płaczu. Nie mam zamiaru pisać streszczenia wszystkich części, bo zajęłoby mi to cały wieczór, a czytelnikom odebrałoby przyjemność ewentualnego obcowania z bohaterami zza szklanego ekranu. Powiem tylko, że fabuła jest bardzo pogmatwana, a każda scena, każda ofiara jest elementem wielkiego planu.
Oglądając pierwszą część, jako wielbicielka horrorów, miałam nadzieję zobaczyć coś szokującego: krew, obrzydliwe i okrutne sceny. Fani tego gatunku rozumieją, o czym mówię. Zawiodłam się, to nie było to, czego szukałam. Z zażenowaniem stwierdziłam, że to kolejny nieudany film, który nic nie wnosi do mojego życia. Nieco później napotkałam gdzieś w internecie piątą, jak dotąd ostatnią, część filmu. Niewiele myśląc szybko obejrzałam całość i zaczęłam rozumieć grę Jigsawa.
Dlaczego więzi ludzi, z którymi nie ma nic wspólnego? Nie, nie po to, aby ich zabić. Daje im bowiem wybór. Chce, aby wreszcie przekonali się, że życie trzeba doceniać i szanować. Wybiera osoby, które źle kierowały swoim losem, stawiając je w trudnych sytuacjach, gdzie jeden nieostrożny ruch może doprowadzić do zguby. Niektórym udaje się przejść próbę i wygrywają, wychodząc cało (no dobrze, z lekkimi obrażeniami) z opresji. Dzieje się tak jednak tylko dzięki temu, że nie łamią zasad gry, którą Jigsaw dla nich ułożył (a może, idąc dalej, którą ułożyło im życie?).
Kilka dni temu natrafiłam na drugą i trzecią część filmu na dvd, swoją drogą - w bardzo niskiej cenie. Gnałam do domu, ile sił w nogach. W drugiej części filmu, podczas scen, w których Jigsaw opowiada o życiu, cierpeniu i wyborze naszego losu, płakałam rzewnymi łzami. Z trzecią częścią było podobnie. Podczas oglądania czwartej nie byłam w stanie wydobyć z siebie ani słowa. Jigsaw nawet po śmierci zadziwia nie tylko swoje ofiary, ale cały wydział zabójstw.
Nie potrafię opisać, jak wielkie wrażenie zrobił na mnie film, a właściwie seria jako całość. Spojrzawszy na życie oczami Jigsawa zaczęłam widzieć je... ostrzej. Poza tym, że zrozumiałam wiele ważnych rzeczy, na jakie wcześniej w ogóle nie zwracałam uwagi, wreszcie znalazłam horror, którego szukałam od dawna - realne pokazanie ludzkiego cierpienia, ludzkich reakcji i ludzkiej krwi.