Dodano: 16 listopada 2009 r., 21:12:43
Ostatnia aktualizacja: 17 listopada 2009 r., 17:10:28
Pomnik mordercy?!?!
Sprawa pisana w podręcznikach od historii pod zdjęciem, drobnym maczkiem. Przemilczane albo wspomniane. Zabójca prezydenta.
Przeciwnik Piłsudskiego. Znany głównie z tego, że… zabił prezydenta. A mimo to dla wielu został… wzorem.
Scena pierwsza. 16 grudnia 1922, wystawa malarstwa w Zachęcie. Narutowicz podziwia zimowy pejzaż jakiegoś artysty. Podchodzi poseł brytyjski, sir William Max- Miller.
-Moje gratulacje, wasza ekscelencjo.- Polityk gratuluje Polakowi zajęcia stanowiska prezydenta.
-Powinien pan raczej złożyć mi kondolencje.- Miał powiedzieć Narutowicz, który za chwilę powali się na marmurową posadzkę.
"Nie będę więcej strzelać!"- Krzyknie… krytyk sztuki imieniem Eligiusz. Eligiusz Niewiadomski.
Morderca posłusznie oddał się policji. Zabił prezydenta, który został wybrany dzięki głosom mniejszości i który był marionetką w rękach Piłsudskiego. Z przemówień wygłaszanych w sądzie wynikało, że wolałby on zabić samego Naczelnika. Każdą swą wypowiedź na rozprawach Niewiadomski ubarwiał o swoje poglądy polityczne. Nacjonalista uważał Piłsudskiego za zdrajcę.
Co działo się wówczas w Warszawie? Niewiadomskiego uznano za człowieka honoru, który poświęcił się z pobudek patriotycznych. Był dumny, samotny i odważny. Prawicowi dziennikarze pisali o nim długie i pozytywnie zabarwione artykuły, mimo że profesor sztuki, jakim był Niewiadomski, nie należał do Narodowej Demokracji.
Zabójca prezydenta został skazany na śmierć. Duża część społeczeństwa zdążyła jednak zapomnieć mu popełnioną winę i ogłosić go bohaterem. Szczególnie oburzony był tym Piłsudski, który- mając nadzieję, że uda mu się zmienić stosunek narodu do spraw, jakie wydarzyły się ostatnio- wygłosił piękne przemówienie na cześć Narutowicza. Nic to nie dało. Ponad trzystu chłopców nazwano imieniem Eligiusz. Pogrzeb mordercy zamienił się w wielką demonstrację z przemówieniami polityków endeckiej prawicy. Piłsudski po tych wydarzeniach zaczął się zastanawiać, z jakimi ludźmi ma do czynienia.