Dodano: 12 stycznia 2010 r., 03:14:39
Ostatnia aktualizacja: 02 marca 2010 r., 20:31:21
POPulares űber alles
"Te papierosy są takie popularne
Klubowe Caro i Carmen
I chwile takie są że zwykły populares
Jest ponad wszystko űber alles."*
Potencjalnie realnie, samospełniająca się przepowiednia zakłada, iż rząd nie ma czasu na realizację populistycznych propozycji opozycji, ku jej uciesze. Nie ma to, jak przedstawić genialne w swej prostocie rozwiązanie jakiegoś palącego problemu. Że "magiczne"? A co tam! Społeczeństwo dowie się jedynie, iż ”zła partia rządząca” je odrzuci.
Rząd za to, ustami większości parlamentarnej, co raz będzie zgłaszał cudowne rozwiązania, które w najbliższym czasie zamienią się w ”ekstraustawy”, one zaś, jak w reklamie proszku do prania, zmienią naszą szarą rzeczywistość w biel, która stanie się jeszcze bielsza. Rządzący mają oczywiście nadzieję, że szybko o tych pomysłach zapomnimy.
Nie w smak kompromitacja przed ekspertami z dziedzin objętych postulowaną legislacją. Cholerni profesorowie, choćby ochrony środowiska czy prawa mogą daną idee wziąć pod lupę i nie zostawić na niej suchej nitki. Zarówno rządzący oraz opozycja zawsze mogą wówczas zaśpiewać, jak polskie ”kibolstwo": „nic się nie stało, hej kurwa nic się nie stało." Drobne poprawki i projekt będzie jak nowy, zresztą nie ma co słuchać tych przemądrzałych ważniaków.
Trybunał Konstytucyjny zrówna z ziemią nasz pomysł. Nie ma problemu! Zawsze będzie można później napuścić społeczeństwo na sędziów tegoż sadu. Oj tak, jakież to ekscytujące czasy, gdy strzelanie do sędziów jest w modzie. Każdy przecież w tym kraju to znawca prawa i polityki.
Zapomniałem wspomnieć, że proces wyborczy, oparty o medialne hasła, gesty, prowadzi do wyłonienia rządu, który siedzi na kupie wyborczych obietnic, istnej minie populizmu. Rządzący najpierw mieli erotyczną wizję szalonego postępu, następnie wygrali wybory i... i jeśli są profesjonalistami, tzn. mają pełną zdolność do czynności prawnych, to porzucą swe wyborcze obietnice. Chwała im za to! Uwierzcie mi na słowo, dla naszego dobra lepiej, aby ich nigdy nie realizowali.
Pojawia się jednak wątpliwość, czy ten wentyl bezpieczeństwa będzie działał stale? A co w wypadku, gdy społeczeństwo przestanie być na tyle odpowiedzialne, by zwalniać polityków z ich głupich obietnic i stanowczo się o nie upomni?
Populizm to samoreplikujący się wirus, którym zainfekowani są wszyscy uczestnicy życia politycznego. Media, bo go powielają i nagłaśniają - rośnie im przecież oglądalność i nakład. Partie polityczne i związki zawodowe, które posługują się nim, aby bez wysiłku i pomysłu zdobyć nowych zwolenników. Demokracja to schlebianie masom, trochę jak „
Taniec z gwiazdami.” Liczy się forma, demonstracja gestów, a treść... tyle, o ile ma ona znaczenie symbolicznych zaklęć. Ten proces zaczął ocierać się o religijną ekstazę. Czym bardziej jesteśmy populistyczni w swoich poglądach, czyli zakłamani, tym gorliwiej wierzymy w ich słuszność. Polska husaria ruszająca do ataku: nikt nic nie wie, a prowadzi ją nikt znikąd. Wszyscy czują jednak, że racja, a ściślej Pan Bóg jest po ich stronie.
Tabloidyzacja polityki tymczasem deprawuje wyborców, wychodząc naprzeciw ich niskim instynktom. Ten sam proces dotyczy mediów i sztuki - w skrócie to komercjalizacja. Można by rzec za
Andy Warholem twórcą
pop-artu, że „dziś każdy będzie miał kiedyś swoje 15 minut sławy":
„Sami Specmani z papierami,
Majami Hajs łamane na Mili Mamili
No a teraz będzie w pizdu w paszczu, pełenyj piździec,
na waszych oczach będą dymać się w każdy możliwy skrawek ciała
a na to wejdzie On, i zrobi im taką rzecz, że jeszcze przez tydzień
będziecie się oblizywać
a potem nasze matki w milczeniu będą gwałcone przez stado małp z innej planety
a my oklaskiwać będziemy najlepszy sajen fikszyn życia.
No co? Nie podoba Ci się? To powiedz to na głos!!!!”***
Bezsilnie złamani najwyższym dobrem oglądalności, nakładu - kasy. Zawsze zastanawiało mnie, ile kosztowałaby licencja telewizyjna na transmisję kary śmierci. „Zło zrobi kupę w cyrku”****, byłoby hitem? Myślę, że wszystko zależy od osobowości prowadzącego program. Pewnie Nergal dałby radę, a może egzekutorem sprawiedliwości ludowej byłby Mariusz Pudzianowski vel. Dominator?
Zastanówmy się jednak: czy wyborcy, a może raczej konsumenci, nie pragną właśnie komercjalizacji, uciekając od wolności, aby rozpłynąć się w cudzej wizji świata łatwych rozwiązań. Czy byliby w stanie strawić nudny program publicystyczny albo jakieś forum eksperckie? Dzisiejsza rozrywkowa publicystyka, swym schematyzmem ociera się o pornografie, ot przychodzi hydraulik:
hydraulik X: Panie pośle Y nie chce Pana obrażać, ale...
prowadzący program: Panie pośle Y, poseł X stwierdził, że jest Pan ....
hydraulik Y: Panie pośle X nie jest Pan w stanie mnie obrazić, bowiem jest Pan...
Może forum eksperckie? Zaraz się zacznie podawanie w wątpliwość, kto jest, a kto nie jest ekspertem, a skończy się na…? No właśnie - tu jest pole do popisu.
Dynamizm demokracji medialnej, ciągłe zabieganie o uwagę jej konsumentów, powoduje, iż nie potrafią oni oddzielać tematów błahych od tych istotnych. Frustruje ich wielość bodźców, z którymi, ze względu na niski potencjał intelektualny, nie umieją sobie poradzić. Emocje zaczynają przysłaniać im umysł.
„Psychika szerokich mas nie jest wrażliwa na półśrodki i słabości. Podobnie jak kobieta, na której delikatność uczuć mniejszy wpływ ma abstrakcyjna mądrość niż bliżej nieokreślona tęsknota poddania się uczuciom, łatwiej ulegnie mocnemu mężczyźnie niż słabemu, tak i ludzie bardziej kochają mocnego władcę niż słabego i czują większą satysfakcję z doktryny, która nie toleruje rywali, niż z takiej, która uznaje liberalną wolność - naród na ogół nie wie, jak się nią posługiwać i wnet czuje się opuszczony."*****
Strach implikuje bezwiedną tęsknotę, aby ”ktoś przyszedł, posprzątał,zaopiekował się”. Ilu z nas podpisałoby się pod słowami: "Jednej rzeczy nie wolno nigdy zapomnieć. Większość nie może nigdy zastąpić jednostki. Większość jest nie tylko obrońcą głupoty, ale także tchórzliwej polityki i tak jak stu głupców nie może stać się jednym mądrym, tak i bohaterskiej decyzji nie może wydać stu tchórzy."******
Istnieje łatwość, pokusa w Tobie, we mnie, aby tezy autora uznać za własne. W tym właśnie tkwi niebezpieczeństwo. Łatwo jest demokrację krytykować, choć „
na prawo od niej jest już tylko ściana” i per analogia na lewo od niej jest również tylko ściana. Boję się większości, która kojarzy mi się z wykrzykującą imię
Barabasz „
czernią”, zgromadzoną na jerozolimskim placu. Na taką o to genialną jednostkę czekają ci, którzy cenią sobie ”porządek”?
Człowiek współczesny jest wyzwolonym od autorytetów radosnym barbarzyńcą, który w imię wolności słowa nałogowo zajmuje się ich kontestacją. Naukowcy, politycy, prawnicy, lekarze, Amerykanie, Żydzi, Unia Europejska, elity trzymające władzę, Kościół - wszyscy podejrzani - efekt cieplarniany - fikcja czy fakt, moglibyśmy tak długo zapętlać się w zbiorową paranoję.
Czytanie forów internetowych nastraja mnie wyjątkowo pesymistycznie. Nawet nauka, która była dla mnie zawsze ostoją racjonalizmu, albowiem oparta jest na empirii, zaczyna podlegać procesowi dewaluacji. Ludzie przestali wierzyć komukolwiek i w cokolwiek. Nadchodzi N.W.O, obok idą
„Protokoły mędrców Syjonu”, a tuż za nimi kroczy
Jimy Jones?
Ostanie szwajcarskie referendum utwierdza mnie jedynie w przekonaniu, że ci dobrzy ludzie - nie jacyś tam łysi zwolennicy ”fallusa Chrobrego” - bazując na fobii, czyli nieuzasadnionym lęku, są gotowi łamać prawa konstytucyjne. Powołując się na doktrynę większości, odbierają prawa mniejszości.
Powinniśmy sobie zadać pytanie: czy mniejszość jest w stanie, w dobie wszechogarniającej dyktatury rynku, nadawać estetykę, ton i temat debacie publicznej, nie mając wsparcia w środkach masowego przekazu? Szczerze mówiąc wątpię. Z natury jestem pesymistą, dlatego zacytuje Danusię Jurandównę : „Boję się.” Nie tego, co będzie za rok, dwa, ale tego co może się stać w perspektywie lat dziesięciu. Jeśli istnieją eksperci na tym świecie, którzy posiadają na ten temat jakąś wiedzę, to wyraźnie widać, iż nie mają zamiaru się nią z nami dzielić. Zapewne nie chcą nam przeszkadzać w zakupach.
„
Ogrom miast, w których człowiek się gubi, budowle wysokie jak góry, bezustanne bombardowanie dźwiękami radia, wielkie nagłówki, które zmieniają się trzy razy dziennie, uniemożliwiając wybór rzeczy naprawdę ważnych, widowiska, w których setka dziewcząt z precyzją zegarka demonstruje zdolność wyeliminowania indywidualności i funkcjonowania jak potężna a sprawna maszyna, bijący rytm jazzu - wszystko to i wiele innych zjawisk stanowi odbicie systemu, gdzie jednostka staje twarzą w twarz z bezmiernym ogromem, wobec którego jest tylko drobną cząstką. Jedyne, co może zrobić, to wpaść w rytm, podobnie jak maszerujący żołnierz albo jak robotnik przy taśmie. Może działać - ale poczucie niezależności i znaczenia gdzieś przepadło.”
Erich Fromm
Przypisy:
* Homo Twist "Populares uber alles"
**** Pogodno "Sfinks"
***** Świetliki "Słonidarność"
****** A. Hitler
******* A. Hitler
Komentarz autora:
Posłowie robi dobrze na skołatane nerwy, gorąco polecam!! Zachęcam wszystkich do przeczytania "Szewców" Witkacego i do obejrzenia filmu Stanleya Kubrick'a pt."Mechaniczna Pomarańcza."
Za pomoc przy interpunkcji: wielkie dzięki Anka!