Dodano: 07 kwietnia 2010 r., 19:42:36
Ostatnia aktualizacja: 07 kwietnia 2010 r., 19:42:36
House jest jak Vicodin – możesz się uzależnić
Dr. House’a chyba nie trzeba nikomu przestawiać. Ale Roberta trzeba. Zwyczajny licealista. Rano szkoła, potem siłownia, mecz z kolegami i koniecznie nowy odcinek House’a. Nikt go nie pyta, dlaczego.
Elf: No właśnie, dlaczego? Mógłbyś mi to wyjaśnić? Jest tyle innych seriali…
Robert: Ale ten jest inny. Każdy odcinek obrazuje nie tylko nowy przypadek medyczny, ale także całkiem nowe sytuacje, w których główny bohater musi się odnaleźć. Serial ten nie ma nic wspólnego z nudną telenowelą, choć każdy następny odcinek nawiązuje do poprzedniego.
E: Bardziej interesuje cię przypadek czy to, co się dzieje wokół?
R: To, co się dzieje wokół. Sam wątek medyczny po jakimś czasie może przeciętnego widza znudzić – przypadki się zmieniają każdy jest wprawdzie ciekawy i taki… oryginalny, ale schemat działania pozostaje ten sam. Asystenci bezskutecznie próbują rozwiązać zagadkę, obrażają się na House’a, przyczyniają się do osłabienia stanu pacjenta, a potem (często w ostatniej chwili) przychodzi najmądrzejszy i najbardziej chamski lekarz świata, który najpierw doprowadza Cuddy do białej gorączki, a potem ratuje pacjenta.
E: Często w ostatniej chwili… Nie sądzisz, że House działa nieodpowiedzialnie?
R: House działa bardzo nieodpowiedzialnie…
E: Ale chyba – jako lekarz – nie powinien…
R: Wie, kiedy kończy się zabawa, a zaczyna się walka. Zna umiar.
E: I jest arogancki w stosunku do swoich asystentów. Myślisz, że takie „warunki pracy” sprzyjają lepszej efektywności?
R: Hm… Jego pracownicy wiele się od niego uczą. Nie tylko medycyny. Uczą się sztuki manipulowania innymi. A to sprzyja efektywności.
E: Chciałbyś pracować z House’m?
R: (zaskoczony) Nie! Nie mógłbym znieść tego, ze ktoś mógłby mną tak pomiatać.
E: House ci imponuje?
R: Imponuje mi jego taktyka. To, że jest taki twardy, że nigdy się nie poddaje. To, że unie grać, manipulować ludźmi i podświadomie wpływać na ich decyzje. To Cuddy zawsze pierwsza podaje rękę do zgody kiedy Doktor gra obojętność.
E: Możesz powiedzieć, że metody House’a są twoimi metodami?
R: Chyba każdy stara się choć trochę udawać House’a. Ja też. Wprowadzam w życie jego slogany i staram się manipulować. Bycie takim jak House ułatwia życie.
E: Powiedziałeś wcześniej, że House się nie poddaje. Oglądasz ten serial i doskonale wiesz, że jego „pozaszpitalne” życie sukcesem nie jest. To raczej bezdenna nuda; co robiłby House, gdyby zabroniono mu pracować?
R: Szósty sezon, nie pamiętam, który odcinek. Nie mógł pracować, więc gotował. Prywatne życie House’a to dom, fortepian i świat nieuporządkowanych myśli, które po prostu muszą być niezłożone. Tego świata nie można tak po prostu odłączyć od szpitala Princeton-Plainsboro, bo pracują tam ludzie z najbliższego otoczenia bohatera. Sprzeczki z Cuddy i prześmieszne rozmowy z Wilson’em, który próbuje się z nim przyjaźnić, wciągnęły mnie najbardziej.
E: Próbuje się z nim przyjaźnić? To znaczy, że House nie ma przyjaciół?
R: Nie, no oficjalnie Wilson jest jego przyjacielem… Z House’m chyba nie da się do końca przyjaźnić. Ja w każdym razie bym nie mógł.
E: Z czego to wynika? House boi się ludzi?
R: Czy się boi? Nie, on twierdzi, że wszyscy kłamią. Unika ludzi, lubi cierpieć, nienawidzi współczucia. Gdyby nie noga*, House byłby pewnie zupełnie innym człowiekiem.
E: Lepszym?
R: Niekoniecznie.
E: W jakim sensie innym?
R: Nie byłby taki chamski i zamknięty w sobie. Zrzuciłby tą skorupę. Straciłby swoją inność, stałby się przeciętny. Nie byłoby serialu.
E: Dlaczego „Doktor House” jest w Polsce tak popularny?
R: Myślę, że widzów przyciąga właśnie to, co dzieje się wokół głównego bohatera. Intrygi, kłótnie, prywatne sprawy. Sam bohater też przyciąga. Jest oryginalny. Poza tym muzyka – piosenki z „House’a” są naprawdę świetne. I język. Docinki Doktora cytowane są na forach internetowych, w szkole, na boisk, wszędzie. Ogólnie teraz panuje moda na House’owy klimat.
Komentarz autora:
* Doktor House chodzi o lasce, ponieważ miał zawał mięśnia czworogłowego uda, w konsekwencji którego doszło do martwicy. By złagodzić ból nogi, zażywa Vicodin, od którego jest uzależniony.
Dołączam jedną z ulubionych piosenek Roberta, "No Surprises" (Radiohead).