Dodano: 22 kwietnia 2010 r., 21:35:24
Ostatnia aktualizacja: 23 kwietnia 2010 r., 18:05:39
„Takie Rzeczypospolite będą, jakie jej młodzieży chowanie”
Ślubuję:
1. Rzetelnie pełnić mą powinność nauczyciela, wychowawcy i opiekuna młodzieży
2. Dążyć do pełnego rozwoju osobowości ucznia i własnej
3. Kształcić i wychowywać młode pokolenie w duchu umiłowania Ojczyzny, poszanowania Konstytucji RP
Problem wychowywania młodzieży to jeden z trudniejszych tematów, niechętnie poruszany przez media i prasę w Polsce. Jeżeli już do owej dyskusji dochodzi, z reguły winne są dzieci. Czy aby słusznie?
Jako pedagog śmiem twierdzić, że nasze szkolnictwo to skostniały i niereformowalny system, zaś nasi nauczyciele to grupa najbardziej zawziętych i obstających przy swoim zdaniu osób. Wszelakie nowelizacje prawne nie znajdują zastosowania, gdyż każda ze szkół to specyficzne, hermetyczne mini państwo. Efektem takiego stanu rzeczy jest rosnąca przestępczość młodocianych, alkoholizm, narkomania, ciąże u coraz to młodszych dziewcząt, depresje i zwiększająca się z roku na rok, ilość przypadków prób samobójczych. Nieumiejętność radzenia sobie z tymi problemami przejawia się tym, że zamiast starać się dotrzeć do źródła problemu, nasze państwo wydaje się problemu nie zauważać. Stosuje się oczywiście tak zwane środki zaradcze, niestety polegają one tylko na siłowym tłumieniu wszelkich negatywnych zachowań młodzieży. Przypomina mi to postawę człowieka z chorym zębem, który zamiast udać się do stomatologa, celem wyleczenia zęba, faszeruje swój organizm coraz to większymi dawkami środków przeciwbólowych, dla złagodzenia bólu. Warto by się nad tym zastanowić, biorąc pod uwagę fakt, że młodzi ludzie, którzy dzisiaj uczą się w gimnazjach, gdzie jak wiadomo jest najwięcej problemów, za kilkanaście lat mogą nami rządzić.
System chory u podstaw
Jeżeli w szkole dzieje się coś złego, jedynymi osobami, które mogą coś zmienić są sami rodzice. Ci jednak rzadko kiedy zajmują stanowisko, gdyż jak wiadomo, kartą przetargową są dzieci i ich promocja do następnej klasy. Sami nauczyciele, natomiast, są wobec siebie bardzo solidarni i oporni na zmiany. Z reguły młodzi nauczyciele, którzy dopiero zaczynają swoją praktykę zawodową są bardziej postępowi i otwarci, niestety ich zapał szybko gaśnie lub zostaje zdławiony przez kadrę wyższą „stopniem”. Mobbing to najczęstsza metoda stosowana wobec niepokornych. Pamiętam własne problemy z zaliczeniem tzw. „praktyki” w jednej ze szkół. Powodem była moja zdecydowana odmowa, pisząc potocznie, krzyczenia na dzieci. Skąd taka postawa? Większość nauczycieli zaczynała swoją edukację jeszcze w liceach nauczycielskich, w których nie kładziono nacisku na przedmiot o nazwie pedagogika. Obecnie na studiach przykłada się do tego większą uwagę. Niestety nauczyciel, ze średnim lub licencjackim wykształceniem, ma obowiązek odbyć tylko kurs pedagogiczny, który trwa krótko i traktuje temat powierzchownie.

Inny problem polega na tym, że zawód ten, jest w Polsce często jeszcze „dziedziczony”. Mamusia nauczycielka pcha swoją córunię na studia o takim samym kierunku, gdyż ma z racji zajmowanego stanowiska wiele znajomości a o dobrą pracę wciąż w naszym kraju ciężko. Być może usłyszę teraz głosy sprzeciwu z państwa strony, często przecież mówi się o niskich pensjach nauczycieli. Prawda jest jednak taka, że zawód ten stwarza wiele możliwości dodatkowego dorobienie się. Nauczyciele często reperują swój budżet kosztem naszych dzieci. Nie zawsze jest tak, że mamy durne dziecko tylko dlatego, że słyszymy to na wywiadówce. Może jest na przykład tak, że pani od matematyki ma przyjaciółkę, też matematyczkę, która potrzebuje dorobić do pensji korepetycjami, więc wspólnie kręcą mały biznes, podsyłając sobie uczniów. Takie sytuacje są nagminne, jednak zarówno rodzice jak i uczniowie niewiele na to mogą poradzić. Inna możliwość tego zawodu, to możliwość dokształcanie się i robienie dodatkowych uprawnień. Za takie kształcenie płaci z reguły szkoła, a nauczyciel ma w perspektywie dodatkowe „parę groszy” do pensji. Często nie małe parę groszy. Miałam kiedyś przyjemność uczestniczenia w takich zajęciach dokształcających. Kierunek miał nazwę oligofrenopedagogika (praca z dziećmi upośledzonymi, autystycznymi i niedostosowanymi społecznie). To co ci „pedagodzy” wyrabiali na zajęciach przyprawiało mnie o mdłości. Spóźniali się na zajęcia (bo siedzieli w palarni), całe wykłady panował zgiełk i chaos (niestety większość uczestników stanowiły plotkujące kobiety). Za każdym razem próbowano skracać zajęcia, że o pisaniu ściąg (głównie sprawdziły się te harmonijkowe) na zaliczenia nie wspomnę. Ale… szacunek musi być, belfer to belfer, uwagi mu nie zwrócisz, bo się obrazi. Ci sami ludzie, po powrocie do swoich szkół, znów jęczą na swoich uczniów, stawiają im jedynki za złe zachowanie i ściąganie. Hipokryzja. Zapominają, że nauczyciel to nie spawacz, blacharz, tynkarz, któremu jeżeli coś nie wyjdzie to pracę powtórzy. Uczeń to nie śrubka z taśmy produkcyjnej, którą można wyrzucić jak się nie uda. Nauczyciel ma do czynienia z żywym organizmem, za który jest odpowiedzialny niczym lekarz. Dlaczego tych drugich można rozliczać a tych pierwszych nie? To nie prawda, że nauczyciel jest tylko od przekazywania wiedzy. Zresztą, nawet tego nie robi często rzetelnie, bo większość muszą nadrabiać rodzice po godzinach, w domu i to za darmo. Notabene jest to nadużycie, ponieważ rodzic nie ma obowiązku zajmować się lekcjami swoich dzieci, gdyż to jest zadaniem nauczyciela.
Przytoczone przykłady tylko zarysowały problem, który wymagałby oddzielnej i wnikliwej analizy, którą trudno byłoby zawrzeć w jednym felietonie.
Szkoła jest instytucją totalitarną
Z założenia szkoła winna być miejscem gdzie nasze dzieci formuje się i kształci dla dobra ich samych i nas wszystkich. Tam młody człowiek zdobywa poprzez edukację potrzebną mu wiedzę, którą potem praktycznie użyje i przekaże następnym pokoleniom. Ślubowanie nauczyciela brzmi:
Ślubuję:
1. Rzetelnie pełnić mą powinność nauczyciela, wychowawcy i opiekuna młodzieży,
2. Dążyć do pełnego rozwoju osobowości ucznia i własnej.
3. Kształcić i wychowywać młode pokolenie w duchu umiłowania Ojczyzny, poszanowania Konstytucji RP, sprawiedliwości społecznej i wolności sumienia.
Ciekawe, że samo kształcenie pojawia się dopiero w punkcie trzecim ślubowania co wskazywałoby na to, że przede wszystkim, my pedagodzy jesteśmy po to by kształtować, nie tylko umysły ale i ducha tych młodych ludzi i to w wolności sumienia. Ich sumienia, nie tyko naszego!
A jaka jest praktyka?
W praktyce NIE jest tak, że:
- nauczyciele są sprawiedliwi i oceniają obiektywnie, ponieważ ocena taką być nie może. Jest wypadkową określonych nastrojów, humorków i bólów głowy nauczyciela. Dołączyć też należy jego sympatie, antypatie i urazy z dzieciństwa.
- oceny się nie liczą a liczy się wiedza, ponieważ ocena często określa ucznia bardziej niż jego imię. To jedna z etykietek które ponosi do końca życia.
- wygląd jest nie ważny liczy się wiedza, ponieważ ciało pedagogiczne nie toleruje i tępi wszelkie odchyły od tzw. normy, którą sam ustala. Brak dostosowania się do norm ma wpływ na wyniki jakie uczeń osiąga.
- szkoła jest dla uczniów, a nie uczniowie dla szkoły, ponieważ tak naprawdę to nikomu nie zależy do jakiej szkoły pójdziesz, chyba że należysz do grupy uprzywilejowanej.
- nauczyciele się nie mszczą, ponieważ bardzo to lubią i traktują jako sposób na odreagowanie.
- szkoła uczy kultury i przystosowania, ponieważ rządzą tu takie same prawa jak w życiu, przeżywają najsilniejsi i najsprytniejsi a kultura… cóż, musi iść w parze ze światopoglądem a nie koniecznie wszyscy cenimy wartości chrześcijańsko – katolickie.
- liczy się Wewnętrzny System Oceniania, ponieważ sami nauczyciele się do niego nie stosują. Każdy uważa że jego przedmiot jest najważniejszy, więc zdarza się że sprawdzianów jest więcej niż jeden w tygodniu a na końcową ocenę największy wpływ ma zachowanie mimo, że stanowi odrębny temat, poddany również odrębnemu ocenianiu.
Na co szkoła Ci nie pozwoli?
Dzisiejsza szkoła nie pozwoli ci na wyrażanie obiektywnej prawdy. Wymagać też będzie abyś przyjął pewien określony światopogląd. Jako jedyny cel uzna edukację i pozbawi cię innych pragnień i celów wyższych. Powinieneś zatem cenić tradycje chrześcijańsko-patriotyczne, wierzyć w to co się do ciebie mówi, nie stwarzać problemów wychowawczych, być koleżeńskim, uczciwym i sprawiedliwym.
A jakimi są naprawdę?
Młody człowiek:
1. lubi wyrażać się przez wygląd.
2. ma własne zainteresowania nie do końca zgodne z wytycznymi dorosłych.
3. pragnie poznawać życie i chce się z tym życiem zmierzyć.
4. szuka miejsca w świecie.
5. przeciążony psycho - fizycznie ucieknie i szukać będzie prostszych rozwiązań.
6. zapamiętuje trwale to co go interesuje i nie znosi rutyny.
7. jednych nauczycieli lubi a innych nie i ma do tego prawo.
8. chce żeby go słuchano.
9. uczy się poprzez doświadczenia i konfrontacje.
10. pragnie by szanować jego indywidualność.
Jeżeli szkoła nie zapewni tego minimum, a w zamian za to zaoferuje fałsz i dwulicowość (a przed młodym człowiekiem nie sposób tego ukryć), to na skutki nie trzeba
będzie długo czekać. Narkotyki, papierosy i alkohol to cena jaką młodzież płaci za naszą głupotę.
Narzucając człowiekowi pewien, z góry ustalony, model postępowania i myślenia, dokonujemy gwałtu na wolnym umyśle. Takie metody stosowali komuniści. Wymuszanie na kimś rezygnacji z indywidualnych potrzeb i pragnień prowadzi do silnej depresji i problemów z poczuciem własnej wartości oraz samookreślaniem się.
Mając powyższe na uwadze zastanówmy się, czy głównym problemem szkoły są jej uczniowie, czy panujący w niej chaos i bezprawie. Zastanówmy się, czy problem ciąż gimnazjalistek rozwiążą same tylko lekcje z zakresu uświadamiania seksualnego? Czy wystarczy gromadzić chłopców i dziewczynki, wspólnie na tychże lekcjach? Czy nie jest to kolejny super plan, którego konsekwencje znów poniosą nasze dzieci? Czy nie należałoby najpierw nauczyć te dzieci wyrażania emocji z którymi nie potrafią sobie poradzić? Czy właściwą rzeczą jest fundować tej młodzieży dodatkowy stres i wynikające z niego konsekwencje? Nie szukajmy łatwych rozwiązań i zacznijmy się w końcu zachowywać jak osoby myślące i odpowiedzialne za siebie i przyszłe pokolenia.
Komentarz autora:
Literatura o podobnej tematyce:
Dariusz Chętkowski "Z budy"