Rodzaj: Reportaż
Dodano: 28 grudnia 2009 r., 02:43:48
Region: Polska
Ostatnia aktualizacja: 03 stycznia 2010 r., 18:28:39
Ścięgna naderwano w czerwcu
fot. dziennik.pl
Porozumienie osiągnięte w wyniku dyskusji i kompromisu, znaczący gest łagodnego uścisku dłoni bez ucisku i zadania bólu. Mikoryza. Rodzaj współżycia grzybów z roślinami wyższymi, przykład symbiozy, czyli obustronnej korzyści. Polityczna mikoryza? Jako przykład konsensusu podaje się najczęściej Okrągły Stół.
Zdobyli Bastylię
28 czerwca zastrajkowali robotnicy wydziału W3 (produkcji wagonów towarowych) w zakładach imienia... Stalina w Poznaniu. Rok 1956. Dzień musiał być dość chłodny, bo na pierwszym planie fotografii widzę ubranych w swetry robotników. Przechadzający się po ulicach Poznania mężczyźni niosą ogromny transparent: „Żądamy chleba!" Za chwilę dwóm pracownikom fabryki towarzyszyło już dwudziestu, dwustu, cały tłum strajkujących... Armia robotników, tak zwane „masy pracujące" zdobyły Czerwoną Bastylię - gmach więzienia wojewódzkiego UB i komitetu partii. Do rewolucji jednak nie doszło, bo jak powiedział Józef Cyrankiewicz, „każdy prokurator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewien, że mu tę rękę władza odrąbie." Konstytucja PRL z 1952 r., art. 87.1. „PRL zapewnia obywatelom nietykalność osobistą"...
Premier PRLu dotrzymał słowa. Odrąbane ręce leżały na ulicach, a po chodnikach, między twardymi jak skała płytkami, prosto spod pałki milicjanta i karabinu ubeka, płynęła krew.
Wyrwij murom zęby krat
Rok 1968, 1970, 1976... Kolejne strajki, rozruchy. „Aktyw" w Warszawie, robotnicy w Gdańsku, zakłady pracy w Radomiu... I rok 1980. Nic szczególnego - znowu strajk, krzyk i wrzawa. „To i tak nic nie da" - mówiono. ZSRR był silnym, niepokonanym... Goliatem, naprzeciw którego stanął właśnie robotniczy Dawid.*
„Bezpośrednią przyczyną wybuchu strajku w Gdańsku było żądanie przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, zwolnionych za działalność w niezależnych związkach zawodowych. Wałęsa, który w dniu wybuchu strajku był poza stocznią, musiał się dostać do niej, przeskakując mur oddzielający zakład od miasta" - podaje Mieczysław Abramowicz w artykule poświęconym Solidarności.
I rzeczywiście, mur runął.
Czyli... wojna?
Jak to się stało, że tak słaby, młody Dawid pokonał Goliata - mocnego, starego ciemięzcę? Bo przecież nie od razu olbrzym poległ. Był kwitnącym mistrzem fotografii, który zapamiętał Warszawę jako „opustoszałe miasto, okupowane przez wrogą armię, z którego przed jej wkroczeniem uciekli wszyscy mieszkańcy". Dawid tymczasem... był całkiem zdezorientowany: „Kochani rodzice! Przepraszam, że piszę na takiej kartce, ale w panice nie mogłem innej znaleźć! Wyjeżdżam z pułku nie wiem gdzie! Istnieje tysiąc wersji!" 13 grudnia 1981r wprowadzono stan wojenny.
„Wszyscy z 3 od góry do dołu ubrani na czarno. Czarne hełmy, maski plastikowe na twarzach, broń i pałki przy pasach.” „Ty w uniformie." Pod względem prawnym stan wojenny był zamachem stanu.
Generał Jaruzelski w swym przemówieniu powiedział, że „ojczyzna znalazła się nad przepaścią". Podkreślił zagrożenie państwa wobec domniemanego pozwu do walki z komunistami, chaos, deprawowanie i przestępczość. „Wprowadzenie stanu wojennego oznaczało (...) zapobieżenie konfliktowi bratobójczemu. (...) Stan wojenny był „mniejszym złem" dla wszystkich". Generale Jaruzelski: „wszyscy” wolą „większe zło"
Bez ustanowienia z mocy prawa powołano WRON. Jak podaje Wojciech Roszkowski, w skład Wojskowej Rady Porozumienia Narodowego weszli generałowie: Józef Baryła, Tadeusz Hupałowski, Michał Janiszewski, Jerzy Jarosz, Czesław Kiszczak, Tadeusz Krepski, Longin Łozowicki, Eugeniusz Molczyk, Włodzimierz Oliwa, Czesław Piotrkowski, Henryk Rapacewicz, Florian Siwicki, Tadeusz Tuczapski, Józef Użycki, admirał Ludwik Janczyszyn i pułkownicy: Kazimierz Garbacik, Mirosław Hermaszewicz, Roman Leś, Tadeusz Makarewicz i Jerzy Włosicki.
Przeciwko wojnie opowiadał się Kościół. „Będę prosił, nawet gdybym miał iść boso i na kolanach błagać: nie podejmujcie walki Polak przeciwko Polakowi" - mówił prymas Glemp. 18 grudnia Jan Paweł II zwracając się do gen. Jaruzelskiego, pisał: „Zwracam się do pańskiego sumienia Generale (...) nie można dalej rozlewać polskiej krwi".
Z dnia na dzień „śnieg zbladł jak trup" i każdy zaczął zadawać sobie to trudne pytanie: co dalej?
14 grudnia, mroźny, zimowy poranek. Nagle do mieszkania wchodzi wuj Jan.
- Wiecie już? - pyta od progu - Wprowadzono stan wojenny. Już wczoraj w nocy internowano działaczy.
- Jak to? Wojna? Trzeba zawiadomić resztę chłopców!" - zdenerwowany chwyciłem za słuchawkę telefonu.
- Nieczynne. Zablokowali - niespokojnym głosem powiedział Janek.
Zabrakło im zwrotek
4 stycznia 1982r dzieci poszły już do szkoły. „Uczyć się przodujących radzieckich metod pracy".
- Dodatkowe ferie - każdy się cieszył... Miałam wtedy 12 lat, Marysia - 10, a Brygida - 13. Rodzice tłumaczyli nam, że Jaruzelski, że stan wojenny, że strajki... Nie rozumiałyśmy - wspomina pani Ewa.
http://images41.fotosik.pl/86/eb9e6a8529
Rozpoczęły się strajki. Szczecin, Kraków, Wrocław, Jastrzębie-Zdrój, Gdańsk, Świdnik, Katowice... „Bałem się. Żałowałem, że autor hymnu tak mało zwrotek napisał, bo gdy śpiewaliśmy każdą zwrotkę, milicja się zatrzymywała. W pewnym momencie zwrotek zabrakło." „Przez ramię i plecy przeszedł, mimo kurtki, dość mocny „prąd elektryczny", który na moment mnie sparaliżował. Ten impuls kazał mi działać. Nie wiem, co zrobiłem, ale znalazłem się w posiadaniu gumowej pały. Ktoś inny walczył w zdobywczym hełmie. (...) Nasze zapały wystrzał. Brzęk tłuczonych szyb słyszę do dzisiaj.” - Cofają się w myślach stoczniowcy'8 l.
Czołgi na ulicach, aresztowania, „biel i czerwień okrzyków/ tłumu skontrastowana z szarozieloną plamą/ znanych z bitności formacji ZOMO", wrzawa, ruch, krzyk niemowy na pustyni okupowanej przez armię uniformiastych z plastikowymi tarczami z drukowanym napisem „milicja", która ze znanym „stój!!!" na ustach, biegnie naprzeciw jakimś nieznanym szaleńcom wiernie zapatrzonych w znak Wiktorii.
- Wyczuwałem, że przyszedł taki moment, kiedy znaczna część społeczeństwa przyjmie stan wojenny z ulgą.
Panie generale: która część? Która?
„Solidarność" została pozbawiona centralnego kierownictwa - Wałęsa był więziony w Arłamowie, aresztowania uniknęło tylko kilku przewodniczących regionów, członków Prezydium KK i wiceprzewodniczący Mirosław Krupiński. Bo „w nocy/ jesteśmy najbardziej bezbronni”. A „jutro dowiemy się z gazet/ że usiłowaliśmy coś zrobić/ ale nam nie wyszło."
Ale nagle... Coś zaczęło się dziać. Gorbaczow, pierestrojka, Komitet Obywatelski. Rozejm? Okrągły Stół. Stół króla Artura? A gdzie on? Gdzie rycerze? Pozostali bez skazy?
Przepraszamy za pręgi po pałce
Jedną z przyczyn zawiązania porozumienia między władzą PRLu a związkowcami był kryzys gospodarczy. Przeciętny Kowalski od siódmej do osiemnastej stoi w kilometrowej kolejce w sklepie po chleb i masło roślinne. A właściwie stoi koło sklepu. Przed sklepem, żeby nie powiedzieć „sześćdziesiąt osób od niego". Kiedy pan Kowalski wreszcie podejdzie do lady, uśmiechnięta ekspedientka powie mu, że chleba już nie ma, a masła może się spodziewać za tydzień. Tylko rano, bo później znowu rozkupią. Jak ostatnio.
Hasła „Okrągły Stół" użył po raz pierwszy Wojciech Jaruzelski podczas VII Plenum KC PZPR w czerwcu 1988r. Ryszard Bender podaje, że obrady Okrągłego Stołu były jedynie... taktyczną rozrywką partii, która musiała odnaleźć się w nowej, „Solidarnościowej" rzeczywistości. Elity rządzące obawiały się, że strajki sierpniowe mogą być zapowiedzą przyszłej rewolucji antykomunistycznej i doskonale zdawały sobie sprawę z tego, że ponowne ogłoszenie stanu wojennego najprawdopodobniej ją wywoła. Objęcie przez Czesława Kiszczak stanowiska ministra Spraw Wewnętrznych sprawiło, że partia była „dobrze poinformowana" (głównym źródłem informacji można nazwać tajne służby, jakie podlegały Kiszczakowi). Kontrolującej PRL Moskwie także zależało na spokoju w Polsce. Poza tym Kiszczak wiedział, że trzeba poprawić stosunki z Zachodem. Zdawał sobie sprawę z tego, że dawne: „Pokój na świecie jest ważniejszy niż Polska" przeobraziło się na angielskie: „Welcome to Poland", będące tylko odpowiedzią na prośbę poety: „przyjedźcie zobaczcie Polskę/ dopóki jeszcze nie zginęła".
http://www.yarrok.republika.pl/11.jpg
Rozwiązaniem problemów Kiszczaka miał być właśnie Okrągły Stół. Wyprodukowany w fabryce w Henrykowie na Śląsku stół. Podstawowy mebel w domu. Ale dlaczego okrągły? Stół bez rogów, kątów, gorszych miejsc. Stół równości. Jak kat i ofiara mogły usiąść naprzeciw siebie? Obok siebie? Bez słowa przeprosin, nici dialogu... Na nic tu przeprosiny. Przepraszamy, że zabiliśmy najlepszą część społeczeństwa. Tą, co miała „tak za tak, nie za nie./ Bez światłocienia". Przepraszamy za pręgi po pałce. Za Popiełuszkę. I za pojmany Obraz przepraszamy. Za Inkę'46, za Janka i Jurka. I za proces Józefa K. Przyznajemy. To nasza wina... Czy związkowcy nie bali się, że Jaruzelski pewnym momencie Jaruzelski wyciągnie spod marynarki pistolet i zamieni całą tą ceremonie w kolejny proces szesnastu???
Wałęsa liczył niutony i kilodżule
Dlaczego Wałęsa, kiedy to tym razem Jaruzelski poprosił o „spotkanie i przedyskutowanie interesujących tematów"', zrezygnował ze strajku i przystąpił do negocjacji? Dlaczego przekreślił drogę buntu jako kuszącej alternatywy dla nicnierobienia? Skąd miał pewność, że rewolucja będzie tylko rozpaczą ochrypłego głosu, którego wołania nikt nie usłyszy? Bunt to użycie siły (wartości kilku niutonów) i energii (równej milionom kilodżuli) względem siły, której zburzyć się nie da. Bunt w świecie fizyki to samobójstwo, z którego nic nie wynika. „Siła akcji równa reakcji" - trzecia zasada dynamiki. Karty historii mówią, że buntownicy, słynni Kordianowie przeszłości nie znali praw fizyki. Byli młodzi, głupi, pewni siebie. Ich oczy były pełne blasku, a silny dar poczucia mocy uskrzydlał serca i dodawał szczerego lśnienia brudnym hełmom plutonów idących na stracenie.
Czasy Słowackiego minęły. Kordian, którego pamiętamy zaginął w ostatniej wojnie. A nawet, jeśli ją przeżył, umarł pewnie na zawał, kiedy ktoś spełnił jego prośbę i dokładnie scharakteryzował przeciętnego Kowalskiego z okolic Głogowa, obywatela PRL, przyszłego Dawida od Goliata. Powojenni robotnicy nie byli pokoleniem Kolumbów.
Jan Kowalski mieszka przy ulicy Rewolucji Październikowej, blok numer dwa, klatka trzecia. Codziennie rano budzi go ryk syren sygnalizujący, że czas wstawać do pracy. Jan z ociąganiem wstaje z łóżka i biegiem pędzi na przystanek, żeby zdążyć na autobus numer 05, którym pojedzie do fabryki (ulica Stalina). Tu jako szara jednostka „mas pracujących" zarabiać będzie na chleb i masło roślinne. Pan Kowalski nie pije (zbiera na Fiata 126p), nie wyrzuca odpadów (nie jest przecież „dzikim zwierzęciem") i wie, co to czyn społeczny. Punktualnie o 19 nasz Jan przemyka się do zapomnianej części miasta, gdzie z chłopcami planuje zamach na kierownika fabryki. Ale to tylko plan, bo na realizację nikt nie ma chęci i odwagi. Bo lepiej jest siedzieć w fotelu, niż w więzieniu. Kowalski siada wieczorem z „Trybuną Ludową" w ręku i - jak Pan Cogito - czyta długą litanię, skazanych na kulkę w tył głowy, buntowników. Taka ceduła śmierci. „Świat trwa uporządkowany" widnieje nagłówek kolejnego artykułu podmiejskiego tekstoklety.
Skompromitowani przez elektryka
Kierownik fabryki Kowalskiego musiał ujść z życiem, bo ktoś widział go w poniedziałek rano, 16 stycznia na X Plenum KC PZPR. Rok 1989. Przyjęto „Stanowisko Komitetu Centralnego i sprawie pluralizmu politycznego pluralizmu i związkowego". 31 sierpnia 1988 i pierwsze spotkanie Wałęsy z Kiszczakiem, telewizyjna debata z Wałęsą, jego Komitet Obywatelski... Brama do Okrągłego Stołu stała otworem.
- Oglądałem fragment tej debaty - opowiada pan Stanisław - Byłem z rodziną w domu. Nagle wpadł sąsiad i zaczął krzyczeć, żeby szybko włączyć telewizor. Po chwili obaj zobaczyliśmy na ekranie wąsatego mężczyznę w garniturze, któremu zaufały miliony Polaków. Moje zdziwienie było ogromne. Nie mogłem zrozumieć, jakim cudem na tym samym, szklanym ekranie, z którego wczoraj o mocy systemu mówił Jaruzelski, dzisiaj oglądamy jego przeciwnika. Wałęsa był bardzo spokojny, ale z wielkim wyczuciem starał się wychwycić każde, nawet najmniejsze niedociągnięcie systemu. Mówił o ograniczonej suwerenności politycznej i związkowej. Okazał się znakomitym polemistą, niewątpliwym zwycięzcą dyskusji. Rozłożył przewodniczącego OPZZ na łopatki. „Alfred Miodowicz skompromitował się przed elektrykiem..." - ta teza była dla nas przez jakiś czas tematem długich, ale niemonotonnych politycznych dyskusji.
„W obawie przed stopniową utratą władzy w kraju (...) zdecydowano się na „Okrągły Stół". Został on obsadzony ludźmi w większości uległymi władzom PRL, a w niemałej części argumentalnie im podporządkowanymi" - pisze Ryszard Bender w „Encyklopedii białych plam". Czy Wałęsa był agentem? To paradoksalne, dla jego najbliższych współpracowników, pytanie zadawała sobie niedawno cała Polska. Czy człowiek, któremu ufały miliony donosił? Dlaczego władza sama zaaprobowała pomysł zorganizowania debaty z Wałęsą? Dlaczego w 1993r podpisał ustawę o emeryturach „specjalnych" (także dla „zasłużonych" milicjantów i funkcjonariuszy SB), które są ponoć wyższe od nauczycielskich, urzędniczych i robotniczych świadczeń emerytalnych? Sprawę „TW Bolka" pozostawiam bez komentarza.
6 lutego 1989r w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie, w obecnym Pałacu Prezydenckim, 58 osób: z opozycji - 26, z koalicji rządzącej - 29, trzech przedstawicieli Kościoła i dwóch sekretarzy Komitetu Organizacyjnego - zasiadło do negocjacji.
Obrady toczyły się trzech głównych sektorach: gospodarki i polityki społecznej (przewodniczący: Władysław Baka- strona rządowa; Witold Trzeciakowski- „Solidarność"), reform politycznych (Janusz Reykowski i Bronisław Geremek) oraz pluralizmu związkowego (Aleksander Kwaśniewski, Tadeusz Mazowiecki i Romuald Sosnowski). Pracowano w podzespołach: rolnictwa, górnictwa, reformy państwa i sądów, stowarzyszeń, samorządu terytorialnego, młodzieży, środków masowego przekazu, nauki, oświaty i postępu technicznego, zdrowia i ekologii.
To Dawid oberwał IM ścięgna...
Autor notatki „Obrady okrągłego stołu" w „Życie świata. 2 Dzieje i wydarzenia." Spostrzega, że stół był okrągły, ale... Do spotkań przy nim doszło zaledwie kilka razy. Ważniejsze od symbolu były poufne obrady delegacji kierownictw plenarnie prowadzone w Magdalence. W gronie „Solidarności" były organizowane też nieformalne zebrania, który przewodniczyli najczęściej: B. Geremek, A. Michnik, J. Kuroń, T. Mazowiecki i J. Zakrzewska.
- Żyjemy w historycznych czasach! Wyjdziemy z kryzysu. Wałęsa zostanie prezydentem, władzę obejmie „Solidarność". Polska będzie Polską a nie PRLem. Orzełek odzyska koronę!" - wołał od progu Andrzej.
- Okrągły Stół nic nie znaczy. Niczego przecież jeszcze nie uchwalili - próbowałem ostudzić zapał kolegi. Ten jednak przez kolejne dwie godziny mówił tylko o obradach.
Może on ma rację? Może naprawdę żyjemy w historycznych czasach?" - pomyślałem.
„4 czerwca 1989r, gdy przedstawiciele „Solidarności" odnieśli historyczne zwycięstwo w pierwszych wolnych wyborach parlamentarnych, historia Polski, Europy i świata potoczyła się wartko w kierunku wolności i demokracji. W pamiętnych dniach Jesieni Narodów 1989r na ulicach czeskiej Pragi pojawiły się plakaty „Polska - 10 lat, Węgry - 10 miesięcy, NRD - 10 tygodni, Czechosłowacja - 10 dni." Autor tego plakatu miał rację: w Polsce walka o demokrację, wolność i prawdę musiał trwać tak długo, by w innych krajach wolnościowe aspiracje mogły być zaspokojone szybciej. (...) Gdyby w sierpniu nieznany jeszcze nikomu młody elektryk Lech Wałęsa nie przeskoczył muru Stoczni Gdańskiej, jesienią 1989r nie runąłby mur berliński."
Łukasz Czuma („Encyklopedia białych plam") definiuje tzw. „grubą kreskę" Tomasza Mazowieckiego jako „rozliczenie się z peerelowską przeszłością". Rzeczywiście - była to rezygnacja z procesu dekomunizacji. W skład rządu pierwszego niekomunistycznego premiera weszło 12 przedstawicieli NSZZ „Solidarność", 4 - ZSL, 3 - SD, 4 - PZPR. Stosunek 12 do 11.
- Chodźcie szybko!- Wołała nas mama- W radiu mówią coś o Mazowieckim. Pierwszy niekomunistyczny premier. Zygmunt, włącz telewizor!
Po chwili na szklanym ekranie pojawił się... Czesław Kiszczak - rządowy minister Spraw Wewnętrznych...
- Rząd nowy, ale ludzie ci sami- powiedziałem- Partia ta sama, ale nie taka sama.
Wyszedłem z pokoju. Widok Kiszczaka nie był tym, co chciałem w tej chwili zobaczyć. Nie minął kwadrans, gdy przyszła mama i przekazała mi dokładne informacje o składzie polskiego rządu. - 12 do 11- powiedziała. - Przeważamy o jednego. O jednego.
- Oby to była szczęśliwa jedynka...-Odpowiedziałem jej.
- Będzie, zobaczysz. I mur berliński już zburzyli, i w Czechosłowacji się ostatnio dużo dzieje...
- Mur berliński... To musiała być ogromna krzywda dla mieszkańców, ten mur. Wiadomo - Niemcy, ale... Nawet rodzina... Ci z zachodniej części miasta byli za granicą, za „żelazną kurtyną" poza wszystkim, oni nic nie...
- Daj spokój - przerwała mi mama - Mur zburzyli, „Solidarność działa całkiem legalnie, bo jako partia. Będzie dobrze
- Musi być dobrze - ufnie odpowiedziałem."
„Okrągły stół" był tak naprawdę cudem naderwania ścięgien Goliata przez robotniczego Dawida. Pokonanie systemowego Goliata, który bez ścięgien chodzić nie umie.
Autor: elf17
Komentarz autora:
Większość cytatów pochodzi z książki "Stan wojenny. Ostatni atak systemu" (KARTA Dom Spotkań z Historią, Warszawa 2006). *Porównanie za: Mieczysław Abramowicz, "Wolność wybuchła w Gdańsku - historia Sierpnia'80"
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
Historia edycji artykułu:
1.
03 stycznia 2010 r., 18:28:39
dodanie 2 zdjęć
2.
28 grudnia 2009 r., 14:05:59
Autor zaakceptował zdjęcie zaproponowane przez użytkownika Axun.
3.
28 grudnia 2009 r., 09:13:00
Drobne poprawki formatowania wprowadzone przez Redakcję
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(03 stycznia 2010 r., 22:42:38)
Wreszcie się wzięłam za lekturę tego obszernego tekstu. Lubisz skrajności, dziewczyno :) Chodzi Ci raczej o „grubą kreskę" TADEUSZA Mazowieckiego. Coś nie tak pod koniec z cudzysłowami jest. Przeczytaj sobie na świeżo jeszcze raz całość, zauważysz na pewno kilka drobnych usterek, które warto poprawić. Fragmenty wierszy (? tak się domyślam po znakach "/") należałoby oznaczyć jakoś i podać źródło. Poza tym bardzo ok, plus!!
(28 grudnia 2009 r., 12:27:22)
Tak jak napisał Joker. Przykładowo: dawaj spację między rokiem, a literką 'r' (np. 6 lutego 1989 r.).
(28 grudnia 2009 r., 09:18:56)
Pokaszanione i niekonsekwentne literówki. Brakuje zdjęć. Odrazu przypomniała mi się Olga Frycz, która chyba stan wojenny właśnie lokowała gdzie w 1990 roku...
1 - 3 z 3 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
15 listopada 2009 r.
10 marca 2012 r.
2681
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Polska