Dodano: 30 maja 2010 r., 19:07:42
Ostatnia aktualizacja: 31 maja 2010 r., 14:06:38
Marsz Wyzwolenia Konopi - wolna trawa 2010
http://img130.imageshack.us/
29 maja (tj. wczoraj) odbył się w Warszawie Marsz Wyzwolenia Konopi. Według różnych źródeł wzięło w nim udział od 2 do 10 tysięcy osób. Nie obyło się bez zamieszek.
Marsz rozpoczął się o godzinie 15.00 przed gmachem Pałacu Kultury. Licealiści, studenci, osoby w wieku około 40 lat, grupa wyznawców JP, Rastafarianie, ludzie wykształceni i tak zwany niż społeczny – wszyscy domagali się legalizacji marihuany w Polsce.
„Donek wracaj do swoich!” – to hasło pojawiło się na jednym z transparentów. Domagający się legalizacji demonstranci odwołali się do wywiadu, w którym Donald Tusk przyznał się do palenia trawki w liceum. Manifestacja przeszła pod Sejm.
Organizatorzy demonstracji zapowiedzieli, że zamierzają zebrać 100 tys. podpisów pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą w sprawie legalizacji konopi w Polsce. „Zamień dilera na rolnika!” – to kolejne hasło, jakie przyświecało marszowi.
Podczas manifestacji doszło do zamieszek. Około godziny 18.30 (na pół godziny od oficjalnego zakończenia marszu) jeden z pikietujących zapalił skręta i zapytał głośno o to, dlaczego nikt nie chce go zaaresztować. Do akcji wkroczyła policja i doszło do przepychanek. Jak podaje portal Indymedia, zatrzymano jedną osobę i przewieziono ją na komisariat na ul. Wilczej, gdzie też udała się duża część demonstrantów - około 200 osób. Otoczono komisariat, a ludzie zostali spędzeni do skrzyżowania. W sumie aresztowanych zostało 35 osób, w tym jeden z organizatorów marszu.
Według wersji, policji po zakończeniu oficjalnej części manifestacji, tłum w liczbie około 300 osób przybył pod komendę w celu odbicia aresztowanych wcześniej piętnastu uczestników demonstracji. Ponoć nie obyło się bez wyzwisk.