Dodano: 04 listopada 2010 r., 23:33:23
Ostatnia aktualizacja: 04 listopada 2010 r., 23:33:23
Wiosenno-letnio-jesienna droga do pracy
Mieszkam pięć lat w Krakowie, a zwiedziłem jedynie markety, drogę do pracy i kilka ciekawych miejsc, jak Rynek Główny, który znałem już z czasów włóczenia się po kraju. Wstyd się przyznać, aczkolwiek się przyznaję.
Chciałbym was zabrać w moją codzienną drogę do pracy. W związku z tym, że dojazd samochodem do niej zajmuje mi prawie tyle samo, co jazda rowerem doszedłem do wniosku, że dość już marnotrawienia czasu, pieniędzy i samochodu, który już pierwszej młodości nie jest - zresztą tak jak ja. Postanowiłem na okres wiosenno-letnio-jesienny przerzucić się na rower. To już trzeci rok z rzędu, chociaż w obecnym aura nie sprzyjała. Pomyślałem, że złapię świeże powietrze, zadbam o sylwetkę i kondycję. A przy okazji chwycę za aparat i od czasu do czasu uwiecznię to, co widzę codziennie w czasie porannego i popołudniowego pedałowania. Niby każdego dnia widzę te same miejsca. Codziennie wydaje mi się taka sama. A jednak czasem potrafi zaskoczyć i to na plus, pomimo potu, który zostawiam na trasie 40 kilometrów.