Dodano: 23 stycznia 2011 r., 10:12:09
Ostatnia aktualizacja: 23 stycznia 2011 r., 10:12:09
Redshift - "Down Time"
To trzecia płyta w dorobku tego zespołu (rok wydania 1999). Jest jednak nieco odmienna od dwóch wcześniejszych.
Muzycy nie porzucili brzmień, jakie mieliśmy przyjemność poznać na starszych krążkach. Zostały one za to rozbudowane i wzbogacone (szczególnie melodyka tzw. tła zyskała niezwykły klimat). Powoduje to, że "Down Time" wydaje się dojrzalszym i bardziej urozmaiconym wydawnictwem.
Płytkę otwiera klasyczny, "analogowy" w swym klimacie, utwór "Nails". Intensywność i bogactwo dźwięków tej "falującej" kompozycji może porazić niejednego słuchacza. Drugi utwór już nie nawiązuje tak wyraziście do nastrojów "berliner schule". Pojawiają się tajemnicze odgłosy w tle urozmaicone gitarowymi barwami. Narasta atmosfera grozy. Trzecia z kolei "Mania" to przyśpieszenie (z drobnymi przerwami na zaczerpnięcie oddechu), rozpoczynające się iście heavy-metalowym gitarowym intro. Utwór ten najlepiej brzmi z wysoko podkręconymi gałkami głośności. Kompozycja czwarta to kolejne zwolnienie, powrót mrocznych nastrojów z odrobiną rytmu i przewijającej się od samego początku płytki gitary. Następujący po nim "All Things Bright" nie burzy budowanych wcześniej klimatów, choć małe ożywienie jest słyszalne. Szósty z kolei krótki "Protoland" wprowadza ponownie wyrazisty rytm, a pokaźne nagromadzenie dźwięków w tle i fletowa końcówka stanowi dobry wstęp do zamykającego "Down Time". Wspomniana kompozycja rozpoczyna się spokojnie, bardzo ambientowo. Nastrój stopniowo "twardnieje" poprzez charakterystyczne pulsowanie sekwencerów i rytm, który zaczyna dominować nad całością. Wszystko zupełnie niespodziewanie urywa się i znika w bezmiarze czasu. Koniec, równe 60 min. dźwiękowej podróży.
Mimo niewątpliwych zalet trzeba przyznać, że krążek sprawia wrażenie trochę "efekciarskiego". Tak jakby był stworzony tylko w jednym celu – przysporzenia fanów. Sprawdzone (i skuteczne) środki wyrazu powodują, że zbyt wiele oryginalności na tej płytce nie odnajdziemy. Ale czy to źle? Muzyka jaka dociera do uszu jest niezwykła, mroczna, tajemnicza, wielopłaszczyznowa, po prostu zapierająca dech. Czerpie wzorce z najlepszych el-muzycznych dokonań, ale ich dosłownie nie naśladuje. W dzisiejszych raczej "monotonnych" czasach doskonały przykład, że nie liczy się ilość i nowoczesność używanych instrumentów, ale przede wszystkim inwencja artystów.
Komentarz autora:
tekst "z szuflady"