Dodano: 03 października 2009 r., 16:20:35
Ostatnia aktualizacja: 03 października 2009 r., 20:15:03
Cloud computing nadzieją dla graczy
Schemat działania claud computingu
Dla każdego fana gier video wybór pomiędzy konsolą a pc-tem, to wybór niejednokrotnie kłopotliwy. Wiele tytułów ukazuje się wyłącznie na określoną konsolę bądź komputer, co niejako wymusza posiadanie kilku różnych maszyn do grania. Dla dużej części graczy nie jest to jednak proste, gdyż żadne z tych urządzeń nie należy do najtańszych. W ostatnim czasie pojawiła się jednak ciekawa alternatywa dla wszystkich ceniących sobie elektroniczną rozrywkę.
Alternatywą tą są usługi oparte o „cloud computing”, czyli tak zwane „przetwarzanie w chmurze”. Technologia ta zapewnia ogromny komfort w korzystaniu z różnego rodzaju programów. Jej główna zaleta to możliwość uruchomienia wybranej aplikacji bez konieczności zakupu nośnika z jej kopią i instalacji na komputerze, bądź innym urządzeniu jakiego używamy, bowiem wszystkie one przechowywane są na specjalnie przygotowanych serwerach. Jedynym wymogiem, który należy spełnić by cieszyć się możliwością korzystania z takiej usługi, jest posiadanie łącza internetowego. Obecnie najpopularniejszym sposobem wykorzystania „cloud computing'u” są internetowe skanery antywirusowe i inne programy diagnostyczne, których możemy używać bez konieczności posiadania zainstalowanej ich kopii na dysku twardym naszego komputera.

Zestaw OnLive
Wszystko wskazuje jednak na to, że metoda „przetwarzania w chmurze” zostanie w najbliższym czasie wykorzystana w całkiem nowej dla niej dziedzinie - gier video. W ciągu ostatnich kilku miesięcy zostało ogłoszonych kilka interesujących projektów dotyczących tej tematyki. Jedną z dwóch najciekawiej zapowiadających się jest wręcz rewolucyjna usługa OnLive. Jej największą zaletą jest to, iż całkowicie znosi ona potrzebę zakupu różnych konsol lub komputera do grania. Aby móc cieszyć się wirtualną rozrywką wystarczy zakupić specjalny dekoder podłączany do telewizora, usiąść wygodnie w fotelu, wziąć do ręki pada i uruchomić swoją ulubioną grę. Nie musimy martwić się też o wymagania sprzętowe, gdyż do naszych odbiorników telewizyjnych docierał będzie strumieniowo przetworzony obraz z gry, co zapewnia pełną kompatybilność z każdym telewizorem. Projektanci przedsięwzięcia zapowiadają, iż do komfortowego grania w standardowej rozdzielczości wystarczy łącze internetowe o przepustowości 1,5 gigabita. Chęć współpracy z twórcami usługi OnLive zapowiedzieli już najwięksi wydawcy gier na czele z Electronic Arts, co gwarantuje bogaty zasób tytułów do wyboru. Otwarte betatesty usługi rozpoczęły w sierpniu, a uruchomienie OnLive planowane jest na końcówkę tego roku - niestety na razie tylko w Stanach Zjednoczonych.

Drugą z usług typu „granie na życzenie”, której działalność ma rozpocząć się w najbliższym czasie jest Gaikai. Usługa ta, podobnie jak jej konkurent OnLive, bazuje na strumieniowym przetwarzaniu obrazu z gier uruchomionych na serwerach firmy i przesyłaniu go do użytkownika. Całość działać będzie za pośrednictwem przeglądarki internetowej, więc do korzystania z Gaikai potrzebny będzie komputer (obojętnie jakiej klasy), oraz dość szybkie łącze internetowe. Jak twierdzi David Perry - kierownik projektu, Gaikai nie będzie platformą dla „hardcorowych” graczy: „Gaikai nie jest tworzony z myślą o hardkorowych graczach. Ci goście chcą grafiki w HD, 60 klatek na sekundę, są szczęśliwi, jeśli mogą usiąść na półtorej godziny, pobrać i zainstalować daną produkcję… to nie wszyscy nasi odbiorcy - Gaikai próbuje pozyskać nowych graczy, setki milionów ludzi, którzy nigdy nie mieli do czynienia z Mario Kart, ale mogliby. Nie wiedzą o tym jeszcze, ale kiedy uruchomią - uruchamiają gry na Facebooku, na iPhonie, na MySpace, na serwisach z flashowymi produkcjami - nie poznali także pozycji, takich jak EVE Online, Spore, czy LEGO Star Wars. Nie kupili jeszcze żadnej konsoli, ponieważ nie ma takiej, która byłaby dla nich odpowiednia”. Serwery obsługujące graczy rozmieszczone mają być w różnych częściach świata, co ma zapewnić komfortową grę bez ewentualnych opóźnień pomiędzy wciskaniem przycisków kontrolera a reakcją na ekranie monitora. Testowanie usługi ma rozpocząć się już niebawem na kontynencie europejskim, zaś później przenieść się do Stanów Zjednoczonych. Jeżeli wszystko przebiegać będzie po myśli twórców to możemy liczyć na rychłe uruchomienie Gaikai na całym świecie.
Obydwie opisane wyżej usługi mogą na zawsze odmienić sytuację na rynku elektronicznej rozrywki. Należy mieć tylko nadzieję, ze wszystkie optymistyczne założenia twórców nie pozostaną tylko założeniami, że nie natrafią oni na niepodziewane przeszkody i już niebawem będziemy mogli cieszyć się możliwością korzystania z tych niewątpliwie rewolucyjnych rozwiązań w naszych domach.