Kategoria: Społeczeństwo
Rodzaj: Felieton
Dodano: 25 lutego 2011 r., 00:10:15
Region: Świat
Ostatnia aktualizacja: 25 lutego 2011 r., 00:10:15
Rozmowa z Jezusem
Historia Alexa Malarkey’a niewątpliwie poruszyła świat. Niecodziennie zdarza się, żeby ktoś, komu w wyniku wypadku czaszka oddzieliła się od rdzenia kręgowego wracał do zdrowia. Jednak niecodzienność tej historii polegała na czymś jeszcze innym.
W 2004 doszło do wypadku samochodowego, w którym uczestniczył właśnie wspomniany przeze mnie Alex oraz prowadzący samochód, jego ojciec. Oprócz uszkodzonego rdzenia kręgowego chłopiec doznał urazu mózgu. Według lekarzy młodzieniec nie powinien praktycznie żyć:
"Kręgi były całkowicie odłączone. Pochewka ścięgna w rejonie kręgosłupa została odcięta blisko podstawy mózgu. Uszkodzenia były tak duże i jak na kręgosłup tak poważne, iż cudem jest, że Alex przeżył."- stwierdził leczący chłopca dr Raymond Onders.
Jednak chłopiec przeżył, dostał od życia drugą szansę. Od życia? Alex miałby na ten temat inne zdanie. Według niego owa druga szansa pochodziła od Jezusa, z którym rzekomo rozmawiał. Chłopiec twierdził również, że podczas śmierci klinicznej odwiedził niebo. Początkowo owe wyznania były odbierane z niedowierzaniem. Tak dotkliwe obrażenia, szczególnie głowy, mogły mieć przecież wpływ na domniemane przeżycia, jednakże kiedy chłopiec zaczął ze szczegółami opowiadać o tym, co działo się podczas akcji ratunkowej, jego historie nabrały głębszego, bardziej wiarygodnego sensu.
Jego historia została opisana w książce pt.: "Chłopiec, który powrócił z nieba". Publikacja zaintrygowała ludzi na całym świecie i trafiła na listę bestsellerów dziennika "The New York Times".
Co na to opozycja?
W takich niebywałych sytuacjach trudno jest ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że dana historia jest prawdziwa i nie jest tworem wyobraźni lub konsekwencją uszkodzenia mózgu. Trudność polega na tym, że my ludzie, choć podbiliśmy kosmos i opanowaliśmy ziemię, na temat śmierci i tego „co potem” wiemy niestety niewiele. Nie mamy fachowców, którzy badaliby ten niedostępny dla przeciętnych zjadaczy chleba, wymiar rzeczywistości. Niewątpliwie śmierć i umieranie to nadal temat zamknięty, a może lepiej byłoby powiedzieć nie otwarty. Śmierć to po prostu temat tabu.
Co bardziej sceptyczni w historii chłopca doszukiwać się będą chęci sensacji i szybkiego dorobienia się. Takie podejście ma nawet uzasadnienie, chłopiec bowiem potrzebował długotrwałej rehabilitacji i do dziś porusza się tylko na wózku inwalidzkim. Spekulacje można mnożyć, ale czy są ludzie dla których śmierć tematem tabu nie jest, a wręcz bywa codziennością?
Eksterioryzacja
OOBE (ang. out of body experience, doświadczenie poza ciałem) – jest to doświadczenie postrzegania świata spoza własnego ciała fizycznego. Osoby doświadczające OOBE twierdzą, że mogą się poruszać, dokonywać obserwacji i komunikować z innymi istotami inteligentnymi, podczas gdy ich ciała są w spoczynku. Z punktu widzenia ezoteryki, w tym hermetyki, uważa się, że część osób doświadcza jednego lub kilku krótkich epizodów w ciągu życia bez żadnych wyraźnych przyczyn, jednakże jest to umiejętność, którą można wywoływać świadomie, np. za pomocą medytacji. Jedną ze znanych postaci, które owe doznania szczegółowo opisują jest Robert Monroe.
Stwierdza on, że podróże poza ciałem mogą odbywać się „w rzeczywistość” nas otaczającą, tym niemniej często łączą się z projekcją astralną, co znaczy że podróżnik oprócz tego, co de facto w danym momencie znajduje się wokół niego, istniało lub będzie istnieć, widzi jeszcze coś, co zupełnie nie istnieje i jest tylko projekcją podświadomości. To, że może on widzieć w jednej chwili przeszłość, przyszłość i teraźniejszość danego miejsca, tłumaczy się faktem nie istnienia w czasie. Podróżnik znajduje się poza nim, a wszystko dzieje się w jednej chwili.
Projekcja astralna natomiast, to nie tyle fantazja, co raczej stworzenie czegoś pseudorealnego z myśli. Ezoteryka, a także wspomniany już hermetyzm, określa to mianem myślokształtów, czyli nietrwałych form powstałych z myśli. Tu nieodparcie nasuwa się dobrze wszystkim znane stwierdzenie: „słowo stało się ciałem”. Owe myślokształty stanowić mają wszystko to, co spoczywa w naszej podświadomości, a więc również światopogląd w jakim zostaliśmy wychowani. Polega to mniej więcej na tym, jak pisze Monroe, że podróżnik mający na przykład żywe wspomnienia związane z ojcem, w trakcie wejścia w stan OOBE natychmiast się z tym ojcem spotka, pomimo że ten jest w tym czasie oddalony od danego miejsca tysiące kilometrów, jest zajęty pracą lub nie żyje. Zarówno ezoterycy jak i sam Monroe stwierdzają, że celem podróży astralnych nie jest budowanie swoistego hobby, lecz ma ono na celu przygotowanie danej osoby do śmierci. Ci specyficzni podróżnicy już za życia próbują zmierzyć się właśnie z ową nierzeczywistą projekcją po to, aby po śmierci być wolnym od myślokształtów, które to rzekomo są odpowiedzialne za kolejne wcielenia. Wciągają bowiem człowieka w świat nierzeczywistej iluzji, w których to dominują emocje. Jednak temat ten dotyczy praw karmy i wymagałby oddzielnego jego przedstawienia. Mamy na to podobno tylko trzy dni. W ciągu tych trzech dni po śmierci funkcjonować będziemy jako ciało astralne, a ciało to umiera właśnie po trzech dniach.
Naukowcy negują interpretację jakoby podczas OOBE dusza oddzielała się od ciała. Neurolodzy uważają, że efekt ten wywołuje pobudzenie określonych fragmentów mózgu i porównują ów stan z tzw. świadomego śnienia. Badania elektroencefalografem wykazują jednak, że podczas świadomego snu fale mózgowe zachowują się jak w fazie REM (aktywność o częstotliwości 4Hz do 8Hz), natomiast podczas OOBE ich wykres jest inny niż w jakimkolwiek innym stanie świadomości. Istotnym wydaje się również fakt, że wykres fal mózgowych podczas OOBE jest inny u każdej osoby.
Czy wobec tego spotkanie Alexa mogło być tylko jego projekcją astralną, myślokształtem mającym swe źródło w katolickim wychowaniu chłopca? Możliwe, na to pytanie trudno jest dać jednoznaczną odpowiedz. Dyskusja jest tym bardziej utrudniona, że sam problem dotyka dość specyficznego tematu tabu. Owo tabu wynika nie tyle z jakichś ograniczeń narzuconych przez hierarchów kościelnych, lecz z czegoś co zwykło się określać Bojaźnią Bożą wpajaną nam już w dzieciństwie. Boimy się rozmawiać na ten temat gdyż czujemy się winni. Bóg bowiem nie pochwala postaw tomaszowych. Łatwiej nam przyznać rację Alexowi, gdyż jego historia wydaje się nam politycznie bardziej poprawna i niewątpliwie wzbudza w nas nadzieję. Nadzieję na co? Nadzieję na życie wieczne.
Autor: Maria
Licencja artykułu:
Ten artykuł opublikowany został na licencji:
 
OCEŃ ARTYKUŁ:
Aby oceniać lub proponować zmiany musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, załóż je!
Podziel się:
 
Dodaj komentarz:
Podpis:
Treść komentarza:
Pozostało 1000 znaków.
Przepisz kod z obrazka:
Komentarze czytelników:
(02 marca 2011 r., 17:53:52)
Widziałaś albo sobie ten słodki obraz stworzyłaś.
1 - 1 z 1 komentarzy
Zarejestrowany od:
Ostatnio zalogowany:
Suma punktów:
10 kwietnia 2010 r.
19 lutego 2012 r.
2804
Zarejestruj się i na łamach serwisu, tworzonego przez grupę ludzi, którzy dociekają, poznają oraz starają się zrozumieć, a ponadto pragną podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi, zamieszczaj artykuly na każdy temat:
Gazeta Wirtualna to kanał informacyjny, który nie opowiada się za żadną opcją polityczną, nie liczy zysków i strat z tytułu rozpowszechniania narzuconych treści.
Może stać się największym w Polsce serwisem informacyjnym. Jednak wyłącznie dzięki aktywności użytkowników, którzy dodają, oceniają i komentują nawzajem swoje artykuły.
Najnowsze artykuły
Inne z regionu Świat