Dodano: 08 listopada 2010 r., 21:30:35
Ostatnia aktualizacja: 08 listopada 2010 r., 21:30:35
SantoGold- Złoto dla odkrywców
Jej płyta mimo,że wydana prawie 3 lata temu nadal cieszy się ogromnym powodzeniem, szczególnie wśród internautów. Jej przepis na sukces? Być sobą i nie przejmować się panującym trendami, tymi w muzyce również.
Wokalistka raczej mało znana, nie rozpisują się o niej na łamach kolorowych czasopism, a mimo to dała sobie radę i z pełną parą wdarła się do branży z całkiem niezłym wynikiem. Jej debiutancka płyta wydana tuż po małej produkcji „ I Belive In Santogold" najpierw zyskała popularność w sieci potem doceniono ją w szerszym muzycznym gronie. Szukając informacji o niej natknęłam się na muzyczną trójcę: Switch, Diplo i przede wszystkim M.I.A. Ich współpraca dała niezłe plony w postaci krążka” Santogold”. Pyskata i zadziorna Santi White stała się nadzieją na nowe brzmienie, niewykreowane przez wielkie fonograficzne koncerny i ludzi, co na muzyce znają się tyle, co ja na budowie atomu. Santogold objawiła się jako artystka na miarę dzisiejszych, wymagających czasów – ostra jak brzytwa, a przy tym przebojowa.
Undergroundowe brzmienie czarnoskórej wokalistki opływa wręcz złotem. Jej debiutancka płyta jest prawdziwą kopalnią skarbów. Połączenie reggae, grime oraz indie rocka z electro całkiem zawróciło mi w głowie. Bez wątpienia najlepszy kawałek to skoczny i wesoły na tle całej płyty „ You’ll find the way” trochę punkowy, trochę rockowy i po brzegi wypełniony jej pozytywnym wokalem. Na drugim miejscu umieściłabym dubowy” Show it”.
Santi White wywodzi się z Nowego Jorku. Jest wokalistką, producentką i autorką tekstów. Jej pierwsze utwory pojawiły się w internecie w 2007 roku, sukces jednak osiągnęła rok później, kiedy magazyn Rolling Stone umieścił jej singiel na 2 miejscu najlepszych debiutów 2008 roku. Koncertowała między innymi z Beastie Boys i Coldplay. Na swoim koncie ma również współpracę z raperem Jayem-Z, ich utwór został wykorzystany w filmie Notorious.
Jeśli ktoś nie miał okazji obcować z Santi, serdecznie polecam. Nie jest to typowa gwiazda na miarę amerykańskiej księżniczki bujającej się z Chanel w ręku i Diorem na nosie, ale w centkowanych leginsach i żarówiastych airmaxach. Nowe, ciekawe dźwięki i nowa nadzieja w końcu warta złota.
Tytuł krążka: Santogold