Dodano: 08 maja 2009 r., 10:16:00
Ostatnia aktualizacja: 08 maja 2009 r., 10:17:59
Spóźniony wyrok na kenijskiego arytystokratę
Thomas Cholmondeley, kenijski posiadacz ziemski brytyjskiego pochodzenia, został oczyszczony z zarzutu morderstwa, jednak skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci. Sędzia orzekł, że oskarżony działał nieumyślnie, kiedy w maju 2006 roku zastrzelił przebywającego na jego terenie kłusownika Roberta Njoya Mbugui.
Dziedzic tytułu barona Delamere, którego rodzina posiada największe posiadłości ziemskie w Kenii, praprawnuk Hugh Cholmondeley'a, 3. barona Delamere, jednego z pierwszych brytyjskich osadników w Kenii, stał się sławny dzięki dwóm sprawom o morderstwo. Pierwsza toczyła się w 2005 roku. Jej przedmiotem było zastrzelenie funkcjonariusza Kenya Wildlife Service na ranczu Cholmondeleyów w Gilgil w dystrykcie Nakuru. Cholmondeley przyznał się wówczas do winy, twierdząc, że działał w obronie własnej, a rangera wziął za rabusia. Został jednak uniewinniony z braku dowodów. Decyzja sędziego wywołała falę protestów w społeczności Masajów.
Drugi proces, w którym orzeczenie zapadło wczoraj, cieszył się ogromnym zainteresowaniem mediów. Stał się również okazją do demonstracji niechęci wobec białych posiadaczy ziemskich, których przodkowie na początku ubiegłego wieku bezprawnie zagarnęli olbrzymie tereny w Afryce.
Rozpatrywane zajście miało miejsce w odległym zakątku posiadłości Cholmondeley'ów w rejonie Rift Valley. Cholmondeley zeznał na policji, że Robert Njoya Mbugui przebywał na jego terenie wraz z trzema innymi mężczyznami i sforą psów. Oskarżony podejrzewał, że polują na gazele, strzelił więc kilkukrotnie do psów, zabijając dwa. Postrzelony został przy tym Njoya, który zmarł w szpitalu. Obrońca utrzymywał w trakcie procesu, że śmiertelny strzał mógł paść z broni innego kłusownika. Sędzia odrzucił jednak tę opcję jako "spóźnioną refleksję".
Słowa sędziego, wieńczące 320-stronicowe orzeczenie, brzmiały następująco: - Uznaję, że oskarżony strzelił, powodując śmierć człowieka. Biorąc jednak pod uwagę zgromadzone dowody stwierdzam, że zrobił to nieumyślnie.
Orzeczenie sądu różni się od niewiążącego werdyktu uniewinniającego, wydanego w marcu przez kenijski odpowiednik ławy przysięgłych. Tych, którzy przyglądali się całej sprawie z bliska, może dziwić. Ucieszy jednak Kenijczyków, którzy domagali się kary za wcześniejszą zbrodnię. Cholmondeley'owi, który spędził ostatnie 3 lata w więzieniu, grozi dożywocie. Wyrok zostanie ogłoszony w przyszłym tygodniu. Obrońca zapowiada apelację.